wtorek, 6 stycznia 2015

Srpski film (Српски филм; A Serbian Film) (2010)

UWAGA!!! Poniższy tekst jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich!

  Były aktor filmów porno - Miloš - żyje z żoną Mariją oraz sześcioletnim synem Petarem. Mężczyzna jest bezrobotny odkąd rzucił poprzednią pracę, jednak pewnego dnia koleżanka z branży pornograficznej proponuje mu rolę w obrazie reżyserstwa niejakiego Vukmira, który za wystąpienie w projekcie oferuje "gwiazdorowi" niewiarygodnie wysoką sumę pieniędzy. Miloš waha się, gdyż Vukmir nie chce zdradzić mu szczegółów dotyczących scenariusza, ale nieciekawa sytuacja finansowa w końcu zmusza kochającego męża do przyjęcia oferty. Wkrótce okazuje się, że "dzieło" ekscentrycznego reżysera ma być produkcją zgoła brutalną, skierowaną do bardzo wąskiej, zwyrodniałej do szpiku kości widowni...


video

UWAGA! Recenzja może zawierać spoilery!

Reżyseria: Srdjan Spasojević
Produkcja: Dragoljub Vojnov, Srdjan Spasojević
Scenariusz: Aleksandar Radivojević, Srdjan Spasojević
Obsada: Sergej Trifunović, Srdjan Todorović, Jelena Gavrilović
Muzyka: Sky Wikluh
Wytwórnia: Contra Film
Dystrybucja: Jinga Films
Premiera: 15 marca 2010 (świat)
Kraj: Serbia
Czas trwania: 103 minuty


  W trakcie procesu dystrybucji Srpski film wywołał niemałe zamieszanie wśród odbiorców, a i dziś z pewnością szokuje tych, którzy nieopatrznie natrafili na niego nie zdając sobie w pełni sprawy z podejmowanej w nim tematyki. Obraz Srdjana Spasojevića, będącego też współscenarzystą i współproducentem, charakteryzuje wysoki poziom okrucieństwa w przedstawianiu wątków uważanych za niemoralne w większości kultur świata - pedofilii, nekrofilii, kazirodztwa, sadysmu oraz pewnie kilku innych, których przeciętny widz nie będzie w stanie nawet nazwać. Początkowo film został zakazany w Hiszpanii, Niemczech, Norwegii, Brazylii, Australii, Nowej Zelandii, Malezji oraz Singapurze. W Norwegii, Australii, Nowej Zelandii oraz krajach azjatyckich jest on niedostępny do dziś, podczas gdy w pozostałych państwach wypuszczono kilka okrojonych z najsoczystszych scen wersji. Na szczęście dla tych, których nie zniechęcają recenzje zdegustowanych krytyków, w dobie Internetu zakup niesławnego dzieła w formie nieocenzurowanej (czyli takiej, jaką Spasojević pierwotnie zamierzał nam przedstawić) nie nastręcza żadnych trudości.


  Pomimo dominującej opinii, że Srpski film jest do cna skażony patologią i zboczeniem w natężeniu nie do wytrzymania dla człowieka zdrowego psychicznie, nie należy ślepo wierzyć takiej ocenie. Nekrofilia, pedofilia itd. itp. dla wrażliwych niewątpliwie są wystarczająco odstraszającymi tematami, jednak zostały one tutaj w większości ograniczone do czystych aluzji wydarzeń, których nie widzimy bezpośrednio na ekranie, a naprawdę graficznych, szokujących scen jest jak na lekarstwo... I to lekarstwo podane nam niemalże w całości dopiero w zakończeniu, poprzedzonym ok. osiemdziesięcioma minutami "akcji" toczącej się w niemiłosiernie ślimaczym tempie. Czy zatem obraz Spasojevića godny jest ogromu otaczającej go "złej sławy"? Biorąc pod uwagę ilość wymyślnych, krwawych produkcji, jakimi twórcy filmowi zasypują nas coraz szczodrzej, odpowiedź negująca nie będzie w tym przypadku wielce niesprawiedliwa.




  Nie trzeba być wyjątkowo domyślnym, żeby od początku spodziewać się, że Vukmir nie zamierza nakręcić zwykłego pornosa, a coś o wiele bardziej "niekonwencjonalnego". Niestety, zanim fabuła stuprocentowo to potwierdza, jesteśmy zmuszeni przeboleć niemalże godzinny, straszliwie nudny wstęp do właściwych wydarzeń, w którym nie dzieje się nic konkretnego, a gdzie widzimy jedynie snującego się z miejsca na miejsce, rozdartego wewnętrznie Miloša. Mężczyzna idzie apatycznie przez swój bezrobotny żywot, aż nagle dostaje propozycję pracy. Po długich wahaniach bohater przyjmuje rolę i już następnego dnia udaje się na plan, gdzie staje się świadkiem dziwnej sceny - matka szarpie swoją małą córeczkę, strasznie przy tym na nią krzycząc. Miloš wieczorem wraca do domu, a rankiem znów jedzie do pracy... I tak kilka razy. W końcu jednak mężczyzna bierze aktywny udział w dziele tworzenia - Vukmir namawia go, by uderzył parę razy kobietę, podczas gdy ta zadowala go oralnie, i to na oczach nieletniej córki nieszczęsnicy. Ta brutalna scena nie wywołała we mnie praktycznie żadnych emocji i uważam, że raczej nie będę tutaj wyjątkiem, gdyż jej kiepskie wykonanie po prostu znieczula. Niestety, taki stan rzeczy tyczy się również reszty "szokujących" momentów Srpskiego filmu.




  Chociaż o wartościach treści scenariusza można prowadzić długie debaty, z aspektami technicznymi filmu sprawa jest dużo mniej skomplikowana - są one zaskakująco dobre. Ujęcia, światło, dźwięk oraz muzyka... Od wszystkiego bije pełen profesjonalizm, lecz walory estetyczne niewiele dają, jeśli produkcji brak "duszy", a niestety Srpski film cierpi na tę niewybaczalną przypadłość. W najmocniejszych momentach wypieszczona, dopięta na ostatni guzik stylistyka burzy odczuwanie realizmu ekranowych sytuacji. Przez cały seans nie można się opędzić od świadomości, że to, co mamy przed oczami, jest po prostu doskonale zaplanowaną fikcją, rozgrywającą się na jeszcze doskonalszym wizualnie planie filmowym. Nieprzypadkowo to właśnie te pozornie nieprofesjonalnie nakręcone obrazy - np. Ostatni dom po lewej Wesa Cravena, Teksańska masakra piłą mechaniczną Tobe'a Hoopera, czy też Visitor Q Takashiego Miike - najskuteczniej oddają atmosferę brudu i stoczenia. W Srpskim filmie gra aktorska również nie porywa, za co największą winę ponosi odtwórca roli Miloša, Srdjan Todorović. Jego mimika ogranicza się praktycznie do dwóch wyrazów twarzy - obojętnego i wściekłego/podnieconego (z wyszczerzonymi zębami). Skoro nawet główny bohater nie pokazuje intensywniejszych emocji, chociaż spenariusz bez wątpienia zakłada, że takowe są przez niego odczuwane, jak mają to zrobić odbiorcy? Reszta obsady wcale nie wypada lepiej, acz wyjątkiem jest Sergej Trifunović jako Vukmir - jedyna postać, której udaje się odzwierciedlić cień degrengolady moralnej, jaką Spasojević zamierzał naszpikować swoje dzieło.




  Jadyną sceną, której udało się mnie "ruszyć", jest zmuszanie kobiety do seksu oralnego po tym, jak wyrwano jej wszystkie zęby - Miloš jest świadkiem tej tortury z bezpiecznej odległości czasowej, jaką oferuje trzesące się nagranie na kamerze cyfrowej. Na parę innych całkiem poprawnie zrealizowanych momentów składają się dekapitacja kobiety w trakcie stosunku (który kontynuuje nawet po tym, jak partnerka nie ma już głowy) oraz morderstwo dokonane przy użyciu penisa wsadzonego w oczodół (chociaż tutaj zamiarem reżysera pewnie była samoparodia, bo takie coś trudno jest potraktować poważnie - jak ja to zobaczyłam to parsknęłam śmiechem). Jednak najbardziej kontrowersyjnym wątkiem jest gwałt na noworodku, o którym wspomina niemalże każdy tekst o Srpskim filmie, jaki można znaleźć w Internecie. Owszem, motyw niewątpliwie jest jednym z najbardziej bestialskich, jakie kiedykolwiek zostały wykorzystane w historii kina. Dlatego możliwe jest, że Spasojević celowo postanowił nie przekraczać pewnych granic i złagodził tę scenkę, czyniąc ją wizualnie sztuczną - gumowy rekwizyt imitujący niemowlę skutecznie pomaga widzowi odciąć się od okropieństwa brutalnego aktu, choć rozdzierający płacz dziecka może niepokoić. Srpski film nie jest pozbawiony kilku naprawdę ostrych obrazków, które mogłyby spełnić swój cel i mocno zszokować widza, lecz niestety są one rozdzielone długimi, nudnymi i często zbędnymi sekwencjami, w których widzimy obijającego się po kątach, mało ekspresywnego Miloša...




  Podsumowując, do Srpskiego filmu niestety najlepiej pasuje termin - nuda. Film dłuży się niesamowicie, zwłaszcza jego pierwsza połowa, w której nie zobaczymy nic poza snującym się z miejsca na miejsce, rozdarwym wewnętrznie Milošem. Powolną akcję tu i ówdzie przerywa kilka nieźle zrealizowanych krwawych scen, ale kiedy mija ponad połowa seansu i zdajemy sobie sprawę, że jeszcze nie wydarzyło się nic konkretnego, choć pomału zbliżamy się do końca, trudno jest nie odczuć zawodu. Gdzie szok? Gdzie emocje? Szum, jaki powstał wokół tej produkcji, jest uzasadniony, gdyż mimo wszystko podejmuje ona kilka wątków tabu w dość dosadny, surowy sposób. Jednak siła uderzenia obrazu nie jest aż tak duża, jak zapewne było to zamiarem Spasojevića.

~~~

Skrócona wersja powyższej recenzji znajduje się na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na portalu.

1 komentarz:

  1. To ciekawy film mimo wszystko. Po obejrzeniu tego filmu automatycznie robi się człowiekowi szkoda Milosa i jego rodziny.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...