poniedziałek, 27 czerwca 2016

Dead Boyz Don't Scream (2006)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Dead Boyz Don't Scream jest homoerotycznym slasherem, wyreżyserowanym przez Marca Saltarelliego na podstawie scenariusza niejakiego Ricka Jensena. Nic Wam te nazwiska nie mówią? Wszystko więc z Wami jest w jak najlepszym porządku, gdyż omawiany tutaj horrorek jest jedynym pełnometrażowym dziełem tych praktycznie nieznanych twórców, wyświetlonym tylko na kilku festiwalach filmowych LGBT. Tak jak zdradza to plakat, obraz skierowany jest głównie do odbiorców poszukujących męskiej nagości: fabuła kręci się wokół modeli, którzy lubią większość czasu spędzać w samych slipkach, ale w każdej chwili są gotowi pozbyć się zbędnego balastu pod postacią tejże obcisłej bielizny... Zapewne większość z Was już wyczuwa wysokie stężenie chłamu w tej produkcji, i nic dziwnego. Reżyser nawet nie starał się, żeby całość nie wypadła żenująco słabo, jednak, o dziwo, trzeba mu przyznać jedno - Saltarelli wie, jak operować tandetą, by widz mógł przetrwać 80 minut seansu we względnie dobrym humorze.

  Grupka mężczyzn bierze udział w rozbieranej sesji zdjęciowej na wsi, podczas gdy nieznany zabójca, uzbrojony w różne ostre narzędzia, sieje spustoszenie...


video

piątek, 24 czerwca 2016

Zza światów (From Beyond) (1986)

  Stuart Gordon jest twórcą, który podbił serca widzów swoją nadzwyczajną zdolnością do przenoszenia na ekran opowiadań Howarda Phillipsa Lovecrafta. Reżyser nieraz udowodnił, że potrafi lekką ręką połączyć esencję prozy znanego pisarza z własną, niepowtarzalną stylistyką, z takiego stopu formując prawdziwie unikatowe dzieło... Rok po Reanimatorze gorliwy adaptator wydał na świat drugą w swojej karierze filmową wersję twórczości samotnika z Providence - Zza światów. Jak to bywa u Gordona, i w tym przypadku obraz jest wynikiem jedynie luźnej inspiracji literackim pierwowzorem, z którego zaczerpnięto główny wątek fabularny po to, by dorobić do niego świeżą, ociekającą krwią i czarnym humorem historię.

  Dr Edward Pretorius (Ted Sorel) i jego asystent, dr Crawford Tillinghast (Jeffrey Combs), opracowali rezonator umożliwiający człowiekowi wgląd do innych wymiarów. Podczas jednego z eksperymentów istota spoza naszej rzeczywistości pozbawia Pretoriusa głowy, policja jednak nie daje wiary dziwacznym zeznaniom Tillinghasta i oskarża go o morderstwo. Mężczyzna, podejrzewany o schizofrenię, ląduje w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zostaje poddany diagnozie dr Katherine McMichaels (Barbara Crampton). Psychiatra postanawia dać naukowcowi szansę na udowodnienie swej niewinności poprzez powtórzenie doświadczenia z rezonatorem.


video

wtorek, 21 czerwca 2016

Body Melt (1993)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Philip Brophy jest twórcą, któremu nigdy nie udało się rozwinąć skrzydeł. W ciągu swojej krótkiej kariery reżysersko-scenariopisarskiej Australijczyk uraczył publikę tylko dwoma filmami krótkometrażowymi (No Dance i Salt, Saliva, Sperm and Sweat) oraz jednym pełnometrażowym - Body Melt. Każdego zagorzałego wielbiciela sugestywnego gatunku, jakim jest body horror, do niniejszej pozycji na pewno przyciągnie zawarta w tytule obietnica obrzydliwego widoku roztapiających się ciał, zaznaczę więc na wstępie - rzeczywiście jest na co popatrzeć. Jeśli jednak szukacie czegoś ambitniejszego niż fantazyjne gore czy humorystyczna groteska, w dziele Brophy'ego najprawdopodobniej tego nie znajdziecie.


  Właściciele ośrodka wczasów zdrowotnych Vimuville w tajemnicy testują na mieszkańcach małego miasteczka "witaminy" i inne suplementy diety, wywołujące niepożądane efekty uboczne.

video

czwartek, 16 czerwca 2016

Klub samobójców (自殺サークル; Jisatsu Sākuru; Suicide Club; Suicide Circle) (2001)

  Japonię zalewa fala samobójstw. Policja podejrzewa, że ktoś może podjudzać ludność do odbierania sobie życia.

  Już sam tytuł Klubu samobójców - najbardziej znanego tworu Siona Sono - poniekąd zdradza, o czym traktuje fabuła, do seansu zasiadamy więc z konkretnymi oczekiwaniami, których na szczęście film nie zawodzi. Niniejsza produkcja jest soczystym obrazem gore, zapieczonym pod kołderką przerysowanej groteski i okraszonym odrobiną czarnego humoru... Przede wszystkim jednak mamy tutaj do czynienia z mocnym kinem psychologicznym o treści na tyle poruszającej, że przyćmiewa ona zarówno lekko kiczowatą stylistykę, jak i dość luźną logikę fabularną.


video

czwartek, 9 czerwca 2016

Wizyta (The Visit) (2015)

  M. Night Shyamalan, aczkolwiek od czasów bardzo dobrego Szóstego zmysłu nakręcił niejedną produkcję (m.in. Znaki, Osadę i Zdarzenie), nie udało mu się powtórzyć sukcesu swojego najbardziej cenionego przez odbiorców obrazu. W 2015 filmowiec jednak uraczył publikę Wizytą - pozycją, która ponownie postawiła go w pozytywnym świetle, mimo iż o powrocie do dawnej chwały i tym razem raczej nie może być mowy.

  Dwoje rodzeństwa, piętnastoletnia Becca oraz dwa lata młodszy Tyler, udaje się z tygodniową wizytą na farmę nigdy niewidzianych dziadków. Już pierwszej nocy staruszkowie zaczynają niepokoić wnuków swoim dziwacznym zachowaniem.

video

niedziela, 5 czerwca 2016

Beastly Boyz (2006)

  Rachel, młoda i atrakcyjna dziewczyna, zostaje brutalnie zamordowana na działce nad jeziorem. Jej brat - Travis - kontaktuje się telepatycznie ze zmarłą, aby ta mogła ujawnić mu tożsamość zabójców. Chłopak po kolei eliminuje sprawców.

  David DeCoteau jest zgoła płodnym twórcą, który od drugiej połowy lat 80. ubiegłego wieku serwuje nam po kilka filmów rocznie. W jego dorobku nie brakuje fantastyki grozy klasy C w rodzaju Cripozoidów, Dziewczęcego klubu, Shrieker czy The Killer Eye... Reżyser jednak nie poprzestał na tych w miarę tradycyjnych straszakach. W wąskich kręgach maniaków "bardzo złych produkcji" jego nazwisko jest znane między innymi z erotycznych pseudohorrorów, wśród których są też pozycje stworzone z myślą o widzach gustujących w widoku roznegliżowanych pakerów, jak 1313: Hercules Unbound!, 666: Kreepy Kerry czy cała seria The Brotherhood. Recenzowany tutaj obraz - Beastly Boyz - zalicza się właśnie do tych niesławnych produktów twórczości DeCoteau... Zresztą, nie ma co owijać w bawełnę - "dzieło" jest okropnie, katastrofalnie denne pod każdym względem, nawet jak na pracę filmowca, który i tak dobrą opinią odbiorców się raczej nie cieszy.


video
SPOILERY!!! Ale oglądajcie do woli - lepiej stracić 30 sekund na trailer niż całe 73 minuty na gówniany film.

czwartek, 2 czerwca 2016

Flesh Eating Mothers (1988)

  Niewielkie, gustownie urządzone domki, spokojne ulice, mili sąsiedzi i słyszalna z oddali muzyczka z furgonetki rozwożącej lody - całkowite przeciwieństwo niebezpiecznych, zepsutych metropolii. Cóż... Przynajmniej taka była opinia publiczna na temat amerykańskich peryferii w latach 80. i 90. Po części to ogólne przekonanie było prawdziwe - już sama przestępczość w dużych miastach skutecznie skłaniała ludność do migracji w mniej burzliwe strony - ale z poziomem szczęścia na przedmieściach oczywiście nie było już tak kolorowo. Jeśli wierzyć wydarzeniom pokazanym we Flesh Eating Mothers, zdrady małżeńskie, alkoholizm i przemoc rodzinna kwitły, zupełnie jak w każdym innym miejscu, a ich najczęstszymi ofiarami padały troskliwe i kochające panie domu, których wytrzymałość psychiczna miała jednak swoje granice...

video
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...