czwartek, 12 stycznia 2017

Autopsja Jane Doe (The Autopsy of Jane Doe) (2016)

  Ścieżka kariery koronera nie jest usłana różami. Nigdy nie wiadomo, kto i w jakim stanie trafi na stół sekcyjny, a widoku zwęglonych ofiar pożaru czy nieszczęśników z odstrzeloną twarzą nie zapomina się przecież łatwo. Prawdziwym wyzwaniem jednak nie są te poharatane ciała, z obrażeń których doświadczony fachowiec czyta jak z otwartej księgi; naprawdę strome schody zaczynają się tam, gdzie brak jest konkretów. Tommy Tilden (Brian Cox) i jego syn Austin (Emile Hirsch), wspólnie prowadzący znajdującą się w rodzinie od pokoleń kostnicę/krematorium, doskonale o tym wiedzą... a przynajmniej myśleli, że wiedzą, dopóki do zakładu nie przywieziono zwłok pewnej Jane Doe (tak nazywa się zmarłe, których tożsamości nie udało się ustalić). Ciało młodej kobiety z zewnątrz jest nienaruszone, lecz wewnątrz - to już zupełnie inna bajka. Ustalenie przyczyny zgonu staje się dla dwóch mężczyzn sprawą życia i śmierci, kiedy w prosektorium zaczynają dziać się zjawiska równie przerażające, co niewytłumaczalne.

video

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Świąteczne zło (Christmas Evil; You Better Watch Out) (1980)

  Ogromny sukces Halloween Johna Carpentera i wielka aprobata, z jaką został przyjęty Piątek trzynastego Seana S. Cunninghama, sprawiły, że w okresie od końca lat 70. do połowy 80. podgatunek slash praktycznie był synonimem horroru. Rąbankowa mania, dla twórców filmowych oznaczająca lepsze perspektywy zarobku, skłoniła dystrybutorów Świątecznego zła do rozreklamowania owego dzieła właśnie jako kolejnego popcornowego przedstawiciela nurtu, przyciągającego do kin rzesze amerykańskich nastolatków. Bezmyślna kategoryzacja obrazu, który do tradycyjnego slashera ma się mniej więcej jak przysłowiowy piernik do wiatraka, oczywiście przyniosła widzom więcej szkody niż pożytku, jako że ci - nastawieni na około półtorej godziny krwawej, niewymagającej rozrywki - ostatecznie zostali postawieni przed czymś zgoła niespodzianym: okraszonym tylko symboliczną ilością makabry studium postaci.


środa, 14 grudnia 2016

Pokarm (Feed) (2005)

UWAGA!!! Poniższy tekst jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich!

   Czy można sądzić mordercę, jeśli ofiara bierze udział we własnym zabójstwie dobrowolnie? Debatę na ten temat w 2001 roku podniosła głośna sprawa pochodzącego z Essen Armina Meiwesa, który zabił i częściowo zjadł Bernda Brandesa - poznanego przez Internet ochotnika... Pokarm reżyserii Bretta Leonarda, twórcy Kosiarza umysłów, po raz kolejny podejmuje dyskusję dotyczącą subiektywności granic prawa każdej osoby do dysponowania swoim ciałem, dobitnie odnosząc się do makabrycznej historii niemieckiego kanibala, ale ukazując problem w nieco innym (acz wciąż kontrowersyjnym) kontekście, a mianowicie: feederów, czyli "dokarmiaczy", i ich partnerek.


video

czwartek, 8 grudnia 2016

Lament (곡성; Gok-seong; The Wailing) (2016)

  Hong-jin Na po sześcioletniej przerwie zatęsknił za starymi, dobrymi światłami reflektorów, najwyraźniej z wzajemnością, gdyż tym razem rozbłysmy one naprawdę wyjątkowo jasno dla południowokoreańskiego twórcy. Lament - długo wyczekiwane dzieło reżysera W pogoni i Morza Żółtego - stał się przedmiotem zachwytu wielu krytyków oraz wyśmienitą pożywką dla miłośników wschodnioazjatyckiego kina z całego globu. Oczywiście dobra sława nie zawsze jest gwarancją jakości, jednak w tym przypadku skala sukcesu filmu nie jest w żadnym stopniu przesadzona, a Na rzeczywiście w pełni zasłużył sobie na gromkie aplauzy.

  Spokój Jong-gu (Do-won Kwak) - niewyróżniającego się z szarego tłumu policjanta z nadwagą - zostaje zakłócony, kiedy w jego rodzinnej wsi zaczyna dochodzić do bardzo podejrzanych morderstw. Wśród miejscowych szybko rozprzestrzeniają się przerażające plotki, obarczające winą za makabryczne wydarzenia trzymającego się z dala od wszystkich starszego człowieka (Jun Kunimura). Jakże prorocza okazuje się być sugestywna nazwa Gok-seong (oznaczająca właśnie "lament") dla położonej w malowniczych górach wioski...

video

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Der Fan (Trance) (1982)

  Jak głosi stare porzekadło: oczy są zwierciadłem duszy. Cóż zatem widać w słodkich oczętach siedemnastoletniej Simone? Szalony upór, niezachwianą determinację oraz bezbrzeżną ekstazę... jeśli tylko dziewczyna na wypukłym ekranie telewizora może zobaczyć swoje przeznaczenie, jedną jedyną miłość, najdroższe pragnienie - piosenkarza znanego pod enigmatycznym pseudonimem "R". Simone poprzysięgła sobie, że zdobędzie serce gwiazdora, choćby się waliło i paliło, gdy więc ten uporczywie nie odpowiada na namiętne listy, nastolatka rusza autostopem na jego poszukiwanie. Jakże wielki zawód odczuwa dziewuszka, kiedy staje twarzą twarz z bezwzględną prawdą, że jej wrażliwe, niedoświadczone serduszko okrutnie sobie z niej zakpiło...

video
UWAGA - w trailerze jest SPOILER zdradzający część zakończenia!!!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Diabelski młyn (The Windmill; The Windmill Massacre) (2016)

  Co Nick Jongerius, producent krwawego Frankenstein's Army, wie o reżyserowaniu horrorów? Po jego debiutanckim dziele - Diabelskim młynie - można wywnioskować, iż zna on wszelkie schematy na wylot: fabuła filmu krąży wokół tradycyjnej konwencji slashera, ze swoim potwornie oszpeconym, dzierżącym imponującą kosę antagonistą, i równocześnie śmiało podejmuje konkretne wątki nadnaturalne. Twórcy nie można odmówić też wyczucia, z jakim wykreował adekwatny do gatunku klimat, osadzając lwią część akcji na odludnej holenderskiej wsi, w ponurym młynie. Jongerius jednaj najwyraźniej nie przewidział, że nie wystarczą mgliste krajobrazy, tajemnicza historyjka oraz parę dobrze zrealizowanych scen gore, żeby zadowolić publiczność... nie jeśli całokształt jest tak beznamiętny.

  Kilku cudzoziemców wyrusza z Amsterdamu na objazdową wycieczkę po okolicznych młynach. Niestety, autokar psuje się w samym sercu wygwizdowa, gdzie telefony komórkowe nie łapią sygnału, a o przejeżdzających pojazdach można sobie tylko pomarzyć. Jedynym schronieniem znajdującym się w możliwej do przejścia pieszo odległości jest (niespodzianka!) obskurny młyn. Kiedy zapada zmrok, a wnerwieni sytuacją turyści skaczą sobie do gardeł, na jaw wychodzi wstrząsająca prawda - każdy z uczestników wypadu ma na sumieniu czyny, za które należy im się surowa kara.

video

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dziewczęcy klub (Sorority Babes in the Slimeball Bowl-O-Rama; The Imp) (1988)

  Czasem wystarczy naprawdę bardzo niewiele - na przykład nazwisko reżysera na okładce Blu-ray - aby powstrzymać człowieka przed wciśnięciem na pilocie przycisku play... Wątpliwa renoma Davida DeCoteau od lat skutecznie odstrasza potencjalnych widzów od jego bogatego dorobku, na który składają się głównie nędzne filmy grozy klasy C (Cripozoidzi, The Killer Eye) oraz paskudne pod każdym względem erotyczne pseudohorrory (Beastly Boyz, 1313: Night of the Widow). Oczywiście zawsze znajdzie się ta wąska grupka miłośników specyfiki bardzo złego kina, która nawet z najgęstszego odmętu kiczu będzie w stanie wyłowić najmniejsze zło i okrzyknąć je kultowym przedstawicielem gatunku. Jednym z wielu przykładów tego zjawiska jest Dziewczęcy klub, czyli wielki wyczyn DeCoteau: tandeta całkowita w łatwo przyswajalnym wydaniu.

  Trzech przyjaciół podgląda inicjację do żeńskiego stowarzyszenia uniwersyteckiego, jednak zostają złapani i, za karę, zmuszeni do pomocy dwóm kandydatkom w kradzieży pucharu z miejscowej kręgielni. Trofeum, które udaje się zdobyć studentom, okazuje się być zamieszkane przez złośliwego duszka.

video
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...