poniedziałek, 28 listopada 2016

Diabelski młyn (The Windmill; The Windmill Massacre) (2016)

  Co Nick Jongerius, producent krwawego Frankenstein's Army, wie o reżyserowaniu horrorów? Po jego debiutanckim dziele - Diabelskim młynie - można wywnioskować, iż zna on wszelkie schematy na wylot: fabuła filmu krąży wokół tradycyjnej konwencji slashera, ze swoim potwornie oszpeconym, dzierżącym imponującą kosę antagonistą, i równocześnie śmiało podejmuje konkretne wątki nadnaturalne. Twórcy nie można odmówić też wyczucia, z jakim wykreował adekwatny do gatunku klimat, osadzając lwią część akcji na odludnej holenderskiej wsi, w ponurym młynie. Jongerius jednaj najwyraźniej nie przewidział, że nie wystarczą mgliste krajobrazy, tajemnicza historyjka oraz parę dobrze zrealizowanych scen gore, żeby zadowolić publiczność... nie jeśli całokształt jest tak beznamiętny.

  Kilku cudzoziemców wyrusza z Amsterdamu na objazdową wycieczkę po okolicznych młynach. Niestety, autokar psuje się w samym sercu wygwizdowa, gdzie telefony komórkowe nie łapią sygnału, a o przejeżdzających pojazdach można sobie tylko pomarzyć. Jedynym schronieniem znajdującym się w możliwej do przejścia pieszo odległości jest (niespodzianka!) obskurny młyn. Kiedy zapada zmrok, a wnerwieni sytuacją turyści skaczą sobie do gardeł, na jaw wychodzi wstrząsająca prawda - każdy z uczestników wypadu ma na sumieniu czyny, za które należy im się surowa kara.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dziewczęcy klub (Sorority Babes in the Slimeball Bowl-O-Rama; The Imp) (1988)

  Czasem wystarczy naprawdę bardzo niewiele - na przykład nazwisko reżysera na okładce Blu-ray - aby powstrzymać człowieka przed wciśnięciem na pilocie przycisku play... Wątpliwa renoma Davida DeCoteau od lat skutecznie odstrasza potencjalnych widzów od jego bogatego dorobku, na który składają się głównie nędzne filmy grozy klasy C (Cripozoidzi, The Killer Eye) oraz paskudne pod każdym względem erotyczne pseudohorrory (Beastly Boyz, 1313: Night of the Widow). Oczywiście zawsze znajdzie się ta wąska grupka miłośników specyfiki bardzo złego kina, która nawet z najgęstszego odmętu kiczu będzie w stanie wyłowić najmniejsze zło i okrzyknąć je kultowym przedstawicielem gatunku. Jednym z wielu przykładów tego zjawiska jest Dziewczęcy klub, czyli wielki wyczyn DeCoteau: tandeta całkowita w łatwo przyswajalnym wydaniu.

  Trzech przyjaciół podgląda inicjację do żeńskiego stowarzyszenia uniwersyteckiego, jednak zostają złapani i, za karę, zmuszeni do pomocy dwóm kandydatkom w kradzieży pucharu z miejscowej kręgielni. Trofeum, które udaje się zdobyć studentom, okazuje się być zamieszkane przez złośliwego duszka.

piątek, 11 listopada 2016

Dom (House) (1986)

  Do seansu Domu zapewne nic tak nie zachęci wielbicieli horrorów lat 80. jak nazwiska twórców: na krześle reżyserskim zasiadł Steve Miner, człowiek odpowiedzialny za Piątek trzynastego II i III, producentem jest Sean S. Cunningham, reżyser pierwszego Piątku 13-go, a muzykę skomponował Harry Manfredini, twórca kultowego ki, ki, ki, ma, ma, ma - jednej z najbardziej rozpoznawalnych ścieżek dźwiękowych wszech czasów - które towarzyszyło wszystkim odsłonom serii spod znaku wielkiej ikony kina grozy, jaką jest Jason Voorhees. Nie róbcie sobie jednak nadziei na kolejny slasher w klasycznym stylu; omawiane tutaj dzieło stanowczo odbiega od gatunku, z jakiego zasłynęła wyżej wymieniona ekipa, na rzecz nieszablonowej, acz wciąż utrzymanej w lekkim fasonie klasy B, zabawy konwencją.

  Rozwiedziony weteran wojenny i poczytny pisarz - Roger Cobb - wprowadza się do wiktoriańskiej willi po swojej zmarłej ciotce, aby tam w ciszy i spokoju dokończyć powieść relacjonującą jego doświadczenia w Wietnamie. Już pierwszej nocy okazuje się, że dom jest nawiedzony.


czwartek, 3 listopada 2016

Jack Goes Home (2016)

  Thomas Dekker - którego może zapamiętaliście z ról w Laid to Rest (2009), Koszmarze z ulicy Wiązów (2010) czy Fear Clinic (2014) - najwyraźniej wcale nie ma zamiaru spocząć na laurach, zadowalając się karierą aktora. Młody filmowiec nie zląkł się wymagających niemałych zdolności zadań, jakimi są scenariopisarstwo i reżyseria, tak więc rok 2016 stał się świadkiem jego debiutu, niestety nieprzyjętego zbyt ciepło przez krytyków. Jack Goes Home, połączeniu psychologicznego dreszczowca z horrorem paranormalnym, wypomina się przede wszystkim mętnie wyłożoną fabułę i, nie ma co ukrywać, trudno nie zgodzić się z tym zarzutem; środki przekazu, do jakich uciekł się reżyser, momentami niepotrzebnie komplikują wcale nie tak bardzo skomplikowaną treść. Niemniej jednak nie można odmówić dziełu Dekkera pewnego uroku - "tego czegoś", co sprawia, że mimo wszystko chce się obejrzeć film do końca i odkryć tajemnice, jakie otaczają przeszłość Jacka... który wraca do domu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...