wtorek, 31 maja 2016

La Casa 3 (Ghosthouse) (1988)

  Ach, Włosi i te ich nieoficjalne sequele słynnych amerykańskich horrorów... Od czasów kultowego Zombi 2 Lucia Fulciego - tytułu nawiązującego do Świtu żywych trupów, we Włoszech znanego jako Zombi - niejeden twórca zdecydował się pójść podobną ścieżką: Ciro Ippolito zainspirował się Obcym Ridleya Scotta i stworzył Alien 2 sulla Terra, a Claudio Fragasso zwabił fanów Teksańskiej masakry piłą mechaniczną swoim Non aprite quella porta 3. Oczywiście Martwe zło Sama Raimiego nie mogło przejść niezauważone, zatem rok po premierze jego drugiej części wydano na świat dzieło podszywające się pod trzecią - La Casa 3 (Ghosthouse w Stanach Zjednoczonych).

  Paul otrzymuje wiadomość radiową, w której nieznajomy człowiek krzyczy o pomoc. Mężczyzna namierza jej źródło i, wraz ze swoją dziewczyną, Marthą, udaje się na miejsce, by rzucić nieco światła na niepokojącą sytuację. Okazuje się, że komunikat został nadany z opuszczonej willi, nawiedzonej przez tajemnicze zło...


UWAGA!!! Odradzam oglądanie trailera przed seansem - SPOILERY!!!

czwartek, 26 maja 2016

Tattoo (타투; Ta-tu) (2015)

  Soo-na jest młodą i atrakcyjną tatuażystką, która w dzień oddaje się swojej pracy, a w nocy chodzi po klubach i wkłada rękę w spodnie każdemu tańczącemu z nią mężczyźnie. Kobieta nie szuka jednak jednonocnych przygód, tylko kogoś, kto wiele lat wcześniej bardzo ją skrzywdził, o czym przez przypadek dowiaduje się rozpracowujący sprawę serii zabójstw policjant - Oh Cheon-gi. Soo-na jest w posiadaniu jadu węża, który, dodany do tuszu do tatuażu, wywołuje u człowieka niepohamowaną agresję, i nie waha się go użyć, kiedy w jednym ze swoich klientów rozpoznaje oprawcę z przeszłości.

  Jak zapewne widać już po samym opisie filmu, Lee Seo, południowokoreański reżyser i scenarzysta, w Tattoo postawił krzyżyk zarówno na czynniku prawdopodobieństwa, jak i na prostocie. Fabuła niniejszego dreszczowca/kryminału w ogromnej mierze bazuje na faktorze przypadku, a zawarta w niej ilość wątków pobocznych nieco mąci, co nie wpłynęło na całokształt pozytywnie... Nazwanie obrazu nieudanym byłoby jednak wyciągnięciem zbyt pochopnych wniosków, gdyż relacje pomiędzy zbrodniarzem a ofiarą - najsmakowitszy aspekt scenariusza - zostały przedstawione w sposób jak najbardziej godny swojej zasadniczej roli w historii, wyłuszczonej nam w tak osobliwej, często nawet zbijającej z tropu formie.

piątek, 20 maja 2016

Piątek trzynastego V: Nowy początek (Friday the 13th Part V: A New Beginning) (1985)

  Po trzech odsłonach Piątku trzynastego, w Ostatnim rozdziale Jasona w końcu spotkała śmierć... I, według pierwotnego zamysłu, czwarta część rzeczywiście miała być ostatnią, lecz produkcja okazała się być tak lukratywna, że grzechem byłoby nagle ubić tę nadzwyczajnie dojną krowę, Nowy początek był zatem wyłącznie kwestią czasu... I to bardzo krótkiego czasu, jako iż ujrzał światło dzienne zaledwie rok po premierze Piątku trzynastego IV. Twórcy, w pogoni za zarobkiem, musieli uwinąć się z projektem jak najszybciej, co nie było niczym nowym - w okresie popularności slasherów w latach 80. kręcenie jednego sequelu na rok było częstym zjawiskiem - ale pośpiech w tym przypadku okazał się być dla filmu zabójczy.

  Jason Voorhees zmarł - zabił go młody Tommy Jarvis - a jego ciało zostało skremowane, lecz rosły mężczyzna w hokejowej masce wciąż żyje w straumatyzowanym umyśle chłopca. Zmagający się z makabrycznymi wspomnieniami młodzieniec zostaje przeniesiony do położonej na łonie natury placówki psychiatrycznej dla nieletnich, aby tam mógł w ciszy i spokoju wrócić do zdrowia, w okolicy jednak rozpoczyna się nowa fala morderstw w stylu Jasona.

czwartek, 12 maja 2016

Bite (2015)

  Podczas "wyjazdu panieńskiego" Casey zostaje ugryziona przez dziwnego insekta. Po powrocie do domu kobieta zaczyna przejawiać owadzie zachowania...

  Rok po The Drownsman, schematycznym slasherze z wodnym zabójcą, Chad Archibald uraczył publiczność swoim drugim projektem reżyserskim - Bite, przyprawiającym o odruch wymiotny body horrorem... W tym przypadku wzmianka o zwracaniu treści żołądkowej nie służy (tylko) opisaniu poziomu obrzydliwości obrazu, jako iż na jego premierze na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Fantasia dwóch widzów zasłabło, a jeden faktycznie został zmuszony skorzystać z torebek na rzygowiny, rozdanych przed projekcją w ramach akcji marketingowej. Twórcy na pewno nie mogli oprzeć się radości, spowodowanej darmową reklamą, o ile oczywiście wydarzenia nie zostały zainscenizowane lub całkowicie zmyślone (a taka możliwość istnieje zawsze)... Choć w sumie to bez znaczenia - jakkolwiek by było, który maniak soczystego kina grozy odmówiłby sobie seansu po takich relacjach? Zapewne żaden, ku wielkiej uciesze Archibalda.

środa, 4 maja 2016

Eliksir młodości (The Rejuvenator; Rejuvenatrix) (1988)

  W filmach grozy ingerencja człowieka w prawo natury, jakim jest śmierć, nigdy nie kończy się dobrze. Victorowi Frankensteinowi nie udało się stworzyć normalnie funkcjonującego osobnika w żadnej z licznych adaptacji gotyckiej powieści Mary Shelley, chodzące zwłoki Herberta Westa w bazowanym na Lovecrafcie Reanimatorze wykazywały jedynie mordercze skłonności, tak samo jak kobieta-robot w Przyjaźni na śmierć i życie Wesa Cravena, a zmarła bohaterka Projektu Lazarus szybko zaczęła używać swoich nadnaturalnych mocy przeciwko przyjaciołom... Wszystkie te obrazy jednak traktują o odwracaniu nieodwracalnego, czyli o próbach przywrócenia utraconego życia, najczęściej wiążących się z wskrzeszaniem ciał, które ze względu na swój "nieświeży" wygląd czy odmienioną świadomość pewnie wskrzeszone wcale by być nie chciały. Dużo atrakcyjniesza wydaje się być inna perspektywa - cieszenie się nieśmiertelnością jako młoda, zdrowa i piękna osoba, której ożywiać w ogóle nie trzeba, bo nigdy nie umiera... Preparat doktora Gregory'ego Ashtona w Eliksirze młodości (The Rejuvenator) ma gwarantować właśnie taki efekt, lecz niestety - skutki przyjmowania potężnego serum zbytnio nie odbiegają od tych, jakie zapewne nastąpiłyby po tchnięciu ducha w nieboszczyka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...