poniedziałek, 30 listopada 2015

Spokojna rodzinka (조용한 가족; Joyonghan Gajok) (1998)

  Rodzinka mieszczuchów przeprowadza się w góry i otwiera tam pensjonat, jednak przez długi czas nie zatrzymuje się u nich żaden gość. Wszyscy są wniebowzięci, kiedy dziwnie zachowujący się mężczyzna wynajmuje pokój, ale radość nie trwa długo - jegomość w nocy popełnia samobójstwo. Rankiem ojciec rodziny odkrywa kłopotliwy fakt i, ze strachu przed przymusem zamknięcia interesu, wraz z bratem i synem postanawia zakopać zwłoki w lesie. Niestety, problemy na tym się nie kończą - wskutek różnych pechowych wypadków nieboszczyków wciąż przybywa...

  Fanom południowokoreańskiego kina nazwisko Kim Jee-woona na pewno nie jest obce - jest on w końcu odpowiedzialny za takie kultowe pozycje jak Opowieść o dwóch siostrach (2003) czy Ujrzałem diabła (2010). Spokojna rodzinka jest całkiem udanym debiutem, chociaż nie sięga poziomu bardziej znanych dzieł reżysera i scenarzysty. Mamy tutaj do czynienia z dość konwencjonalną (dla Korei Południowej oczywiście) czarną komedią, niepozbawioną niezłego humoru sytuacyjnego, kilku ciekawych, świetnie odegranych postaci i paru dobrze zrealizowanych krwawych scenek. Kim jednak całkowicie dał się porwać pewnej tendencji, często spotykanej w filmach autorstwa jego rodaków - im dalej fabuła postępuje, wciąż racząc nas zbyt dużą ilością nie zawsze udanych zwrotów, tym bardziej wydaje się chaotyczna i, co za tym idzie, męcząca.


piątek, 20 listopada 2015

Battle Royale (バトル・ロワイアル; Batoru Rowaiaru) (2000)

  Japonia, niedaleka przyszłość. Naród jest pogrążony w kryzysie, dziesięć milionów ludzi nie ma pracy, wśród młodzieży szerzy się anarchia... Dorośli są całkowicie bezradni, rząd zatem przyjmuje ustawę BR ("Battle Royale"), polegającą na corocznym wybieraniu jednej klasy szkoły średniej, umieszczaniu uczniów na niewielkiej wysepce i zmuszaniu ich do zabijania się nawzajem, aż nie pozostanie przy życiu tylko jedna osoba - zwycięzca krwawej gry.

  Kinji Fukasaku podjął się wyreżyserowania Battle Royale z wyjątkową pasją, gdyż scenariusz filmu (napisany przez jego syna - Kentę Fukasaku - na podstawie powieści Koushuna Takami) przypominał mu pewne doświadczenie z młodości. Japończyk podczas II wojny światowej, jako piętnastolatek, wraz ze swoją klasą pracował w fabryce amunicji, która w lipcu 1945 stała się celem ostrzału artylerii. Nastolatkowie nie mieli możliwości ucieczki z budynku i byli zmuszeni chować się jeden za drugim, aby ochronić się przed pociskami. Ci, którzy przeżyli, musieli uprzątnąć zwłoki szkolnych kolegów. Od tamtej pory Fukasaku nie tylko zaczął rozumieć, że japoński rząd okłamywał obywateli w sprawach wojny, lecz także całkowicie stracił zaufanie względem dorosłych, którzy teoretycznie powinni byli dbać o jego dobro. Przesłanie, jakie niesie ze sobą Battle Royale, jest bardzo bliskie osobistym odczuciom reżysera odnośnie sytuacji młodych w jego kraju.

piątek, 13 listopada 2015

Smash Cut (2009)

  Reżyser horrorów gore klasy Z, Able Whitman, cierpi z powodu surowej krytyki, jaką publiczność na niego kieruje. Widzowie zarzucają mu, że efekty praktyczne w jego obrazach prezentują się żenująco sztucznie. Whitman wkrótce wpada na pomysł, jak zaradzić temu problemowi nie wydając kroci na wymyślne rekwizyty - ambitny filmowiec zaczyna wykorzystywać na planie prawdziwe ludzkie szczątki, które zdobywa mordując jedną ofiarę za drugą.

  Najgłośniejszym filmem Leego Demarbre'a jest Jezus Chrystus - Łowca Wampirów. To, do jakiego gatunku zalicza się owa pozycja, można bez trudu wywnioskować już po samym tytule - ambitne kino raczej to nie jest. Z nieco nowszym dziełem kanadyjskiego reżysera, Smash Cut, jest podobnie, aczkolwiek tym razem trochę wyższy budżet pozwolił na bardziej profesjonalną realizację, w wyniku czego mamy... No właśnie. Co? Z pewnością niezłą parodię i chociaż nie odważyłabym się nazwać obrazu "dobrym" w ogólnie przyjętym znaczeniu tego słowa, ma on w sobie pewne elementy, które fani produkcji tego typu powinni docenić, a mianowicie sporo kiczowatego gore, typową dla tandetnych splatterów groteskę, interesującą obsadę i dużo nawiązań do twórczości "ojca chrzestnego gore".


wtorek, 10 listopada 2015

Widzę, widzę (Ich seh, ich seh; Goodnight Mommy) (2014)

  Widzę, widzę, pełnometrażowy debiut fabularny Veroniki Franz i Severina Fiali, swoją premierę miał na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Najbardziej znaczącym dowodem uznania obrazu przez krytyków z pewnością jest nagroda dla najlepszego filmu w konkursie międzynarodowym, przyznana mu przez Międzynarodową Federację Krytyki Filmowej. Dobre opinie zarówno ekspertów kina, jak i zwykłych widzów teoretycznie powinny być wystarczającą gwarancją wysokiego poziomu tego austriackiego dzieła i jeśli chodzi o warsztat twórców, niewątpliwie tak jest - Franz i Fiala stworzyli swoistą stylistyczną perełkę, która do widza ma przemawiać głównie gęstym klimatem niepewności i paranoi. Niestety jednak walory te bezlitośnie umniejsza mało pomysłowa fabuła.


wtorek, 3 listopada 2015

Krwawa orgia (The Gore Gore Girls; Blood Orgy) (1972)

  Po mieście krąży seryjny zabójca striptizerek, który morduje swoje ofiary niezwykle brutalnymi, wyszukanymi metodami. Jego złapania podejmuje się prywatny detektyw Abraham Gentry, wspomagany przez atrakcyjną dziennikarkę Nancy.

  Krwawa orgia jest ostatnim filmem nakręconym przez "ojca chrzestnego gore" - Herschella Gordona Lewisa - przed trzydziestoletnią przerwą, jaką ten zrobił sobie od wykonywania zawodu. Obraz jest też jedną z najbardziej niesławnych pozycji w dorobku reżysera, trochę przez typowo grindhouse'ową stylistykę, która raczej nie cieszy się zbytnim uznaniem publiki, trochę ze względu na niemałą dozę sadyzmu bijącego od scen morderstw. Fabuła, zdjęcia, gra aktorska, efekty praktyczne - wszystko jest tutaj na żenująco niskim poziomie i czasami wręcz przyprawia o mdłości wszechobecnym kiczem. Jedynym, co może uratować dzieło w naszych oczach, jest świadomość, że po prostu "to tak miało być". Rezygnacja z większości elementów, jakie zazwyczaj składają się na dobry film, na rzecz brutalności, krwi i golizny jest charakterystyczna dla twórczości Lewisa.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...