środa, 14 grudnia 2016

Pokarm (Feed) (2005)

UWAGA!!! Poniższy tekst jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich!

   Czy można sądzić mordercę, jeśli ofiara bierze udział we własnym zabójstwie dobrowolnie? Debatę na ten temat w 2001 roku podniosła głośna sprawa pochodzącego z Essen Armina Meiwesa, który zabił i częściowo zjadł Bernda Brandesa - poznanego przez Internet ochotnika... Pokarm reżyserii Bretta Leonarda, twórcy Kosiarza umysłów, po raz kolejny podejmuje dyskusję dotyczącą subiektywności granic prawa każdej osoby do dysponowania swoim ciałem, dobitnie odnosząc się do makabrycznej historii niemieckiego kanibala, ale ukazując problem w nieco innym (acz wciąż kontrowersyjnym) kontekście, a mianowicie: feederów, czyli "dokarmiaczy", i ich partnerek.


video

czwartek, 8 grudnia 2016

Lament (곡성; Gok-seong; The Wailing) (2016)

  Hong-jin Na po sześcioletniej przerwie zatęsknił za starymi, dobrymi światłami reflektorów, najwyraźniej z wzajemnością, gdyż tym razem rozbłysmy one naprawdę wyjątkowo jasno dla południowokoreańskiego twórcy. Lament - długo wyczekiwane dzieło reżysera W pogoni i Morza Żółtego - stał się przedmiotem zachwytu wielu krytyków oraz wyśmienitą pożywką dla miłośników wschodnioazjatyckiego kina z całego globu. Oczywiście dobra sława nie zawsze jest gwarancją jakości, jednak w tym przypadku skala sukcesu filmu nie jest w żadnym stopniu przesadzona, a Na rzeczywiście w pełni zasłużył sobie na gromkie aplauzy.

  Spokój Jong-gu (Do-won Kwak) - niewyróżniającego się z szarego tłumu policjanta z nadwagą - zostaje zakłócony, kiedy w jego rodzinnej wsi zaczyna dochodzić do bardzo podejrzanych morderstw. Wśród miejscowych szybko rozprzestrzeniają się przerażające plotki, obarczające winą za makabryczne wydarzenia trzymającego się z dala od wszystkich starszego człowieka (Jun Kunimura). Jakże prorocza okazuje się być sugestywna nazwa Gok-seong (oznaczająca właśnie "lament") dla położonej w malowniczych górach wioski...

video

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Der Fan (Trance) (1982)

  Jak głosi stare porzekadło: oczy są zwierciadłem duszy. Cóż zatem widać w słodkich oczętach siedemnastoletniej Simone? Szalony upór, niezachwianą determinację oraz bezbrzeżną ekstazę... jeśli tylko dziewczyna na wypukłym ekranie telewizora może zobaczyć swoje przeznaczenie, jedną jedyną miłość, najdroższe pragnienie - piosenkarza znanego pod enigmatycznym pseudonimem "R". Simone poprzysięgła sobie, że zdobędzie serce gwiazdora, choćby się waliło i paliło, gdy więc ten uporczywie nie odpowiada na namiętne listy, nastolatka rusza autostopem na jego poszukiwanie. Jakże wielki zawód odczuwa dziewuszka, kiedy staje twarzą twarz z bezwzględną prawdą, że jej wrażliwe, niedoświadczone serduszko okrutnie sobie z niej zakpiło...

video
UWAGA - w trailerze jest SPOILER zdradzający część zakończenia!!!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Diabelski młyn (The Windmill; The Windmill Massacre) (2016)

  Co Nick Jongerius, producent krwawego Frankenstein's Army, wie o reżyserowaniu horrorów? Po jego debiutanckim dziele - Diabelskim młynie - można wywnioskować, iż zna on wszelkie schematy na wylot: fabuła filmu krąży wokół tradycyjnej konwencji slashera, ze swoim potwornie oszpeconym, dzierżącym imponującą kosę antagonistą, i równocześnie śmiało podejmuje konkretne wątki nadnaturalne. Twórcy nie można odmówić też wyczucia, z jakim wykreował adekwatny do gatunku klimat, osadzając lwią część akcji na odludnej holenderskiej wsi, w ponurym młynie. Jongerius jednaj najwyraźniej nie przewidział, że nie wystarczą mgliste krajobrazy, tajemnicza historyjka oraz parę dobrze zrealizowanych scen gore, żeby zadowolić publiczność... nie jeśli całokształt jest tak beznamiętny.

  Kilku cudzoziemców wyrusza z Amsterdamu na objazdową wycieczkę po okolicznych młynach. Niestety, autokar psuje się w samym sercu wygwizdowa, gdzie telefony komórkowe nie łapią sygnału, a o przejeżdzających pojazdach można sobie tylko pomarzyć. Jedynym schronieniem znajdującym się w możliwej do przejścia pieszo odległości jest (niespodzianka!) obskurny młyn. Kiedy zapada zmrok, a wnerwieni sytuacją turyści skaczą sobie do gardeł, na jaw wychodzi wstrząsająca prawda - każdy z uczestników wypadu ma na sumieniu czyny, za które należy im się surowa kara.

video

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dziewczęcy klub (Sorority Babes in the Slimeball Bowl-O-Rama; The Imp) (1988)

  Czasem wystarczy naprawdę bardzo niewiele - na przykład nazwisko reżysera na okładce Blu-ray - aby powstrzymać człowieka przed wciśnięciem na pilocie przycisku play... Wątpliwa renoma Davida DeCoteau od lat skutecznie odstrasza potencjalnych widzów od jego bogatego dorobku, na który składają się głównie nędzne filmy grozy klasy C (Cripozoidzi, The Killer Eye) oraz paskudne pod każdym względem erotyczne pseudohorrory (Beastly Boyz, 1313: Night of the Widow). Oczywiście zawsze znajdzie się ta wąska grupka miłośników specyfiki bardzo złego kina, która nawet z najgęstszego odmętu kiczu będzie w stanie wyłowić najmniejsze zło i okrzyknąć je kultowym przedstawicielem gatunku. Jednym z wielu przykładów tego zjawiska jest Dziewczęcy klub, czyli wielki wyczyn DeCoteau: tandeta całkowita w łatwo przyswajalnym wydaniu.

  Trzech przyjaciół podgląda inicjację do żeńskiego stowarzyszenia uniwersyteckiego, jednak zostają złapani i, za karę, zmuszeni do pomocy dwóm kandydatkom w kradzieży pucharu z miejscowej kręgielni. Trofeum, które udaje się zdobyć studentom, okazuje się być zamieszkane przez złośliwego duszka.

video

piątek, 11 listopada 2016

Dom (House) (1986)

  Do seansu Domu zapewne nic tak nie zachęci wielbicieli horrorów lat 80. jak nazwiska twórców: na krześle reżyserskim zasiadł Steve Miner, człowiek odpowiedzialny za Piątek trzynastego II i III, producentem jest Sean S. Cunningham, reżyser pierwszego Piątku 13-go, a muzykę skomponował Harry Manfredini, twórca kultowego ki, ki, ki, ma, ma, ma - jednej z najbardziej rozpoznawalnych ścieżek dźwiękowych wszech czasów - które towarzyszyło wszystkim odsłonom serii spod znaku wielkiej ikony kina grozy, jaką jest Jason Voorhees. Nie róbcie sobie jednak nadziei na kolejny slasher w klasycznym stylu; omawiane tutaj dzieło stanowczo odbiega od gatunku, z jakiego zasłynęła wyżej wymieniona ekipa, na rzecz nieszablonowej, acz wciąż utrzymanej w lekkim fasonie klasy B, zabawy konwencją.

  Rozwiedziony weteran wojenny i poczytny pisarz - Roger Cobb - wprowadza się do wiktoriańskiej willi po swojej zmarłej ciotce, aby tam w ciszy i spokoju dokończyć powieść relacjonującą jego doświadczenia w Wietnamie. Już pierwszej nocy okazuje się, że dom jest nawiedzony.


video

czwartek, 3 listopada 2016

Jack Goes Home (2016)

  Thomas Dekker - którego może zapamiętaliście z ról w Laid to Rest (2009), Koszmarze z ulicy Wiązów (2010) czy Fear Clinic (2014) - najwyraźniej wcale nie ma zamiaru spocząć na laurach, zadowalając się karierą aktora. Młody filmowiec nie zląkł się wymagających niemałych zdolności zadań, jakimi są scenariopisarstwo i reżyseria, tak więc rok 2016 stał się świadkiem jego debiutu, niestety nieprzyjętego zbyt ciepło przez krytyków. Jack Goes Home, połączeniu psychologicznego dreszczowca z horrorem paranormalnym, wypomina się przede wszystkim mętnie wyłożoną fabułę i, nie ma co ukrywać, trudno nie zgodzić się z tym zarzutem; środki przekazu, do jakich uciekł się reżyser, momentami niepotrzebnie komplikują wcale nie tak bardzo skomplikowaną treść. Niemniej jednak nie można odmówić dziełu Dekkera pewnego uroku - "tego czegoś", co sprawia, że mimo wszystko chce się obejrzeć film do końca i odkryć tajemnice, jakie otaczają przeszłość Jacka... który wraca do domu.


video

piątek, 28 października 2016

Blood (2000)

  W Nosferatu - symfonia grozy wysysacz krwi-arystokrata jest przenośnią dwóch tragedii, jakich najbardziej obawiała się ówczesna europejska publiczność - wojny i choroby; Zagadka nieśmiertelności za pomocą wątku wiecznie młodej kreatury obrazowuje lęk przed przemijaniem; w przemianie bohaterów Straconych chłopców można dopatrywać się metafory dorastania... Wampiryzm w kinie bez wątpienia ma wiele twarzy. Jednak pomimo tematycznej różnorodności, stanowcza większość przedstawicieli gatunku ma jedną cechę wspólną: tradycyjną postać nieumarłego, istoty przeklętej, zmuszonej do żywienia się ludzką krwią, aby móc dalej egzystować. Oczywiście nie byłoby reguł, gdyby nie wyjątki, w czym uzasadnienie zajduje jedyny pełnometrażowy film reżysera i scenarzysty Charly'ego Cantora, Blood - dzieło o wampirach, w którym wampira, tak naprawdę, nie ma żadnego...

  Lix jest kobietą niezwykłą, bo stworzoną w laboratorium - w jej żyłach płynie narkotyczna krew. Dziewczynę więzi trójka dilerów, lecz wkrótce z opresji ratuje ją jej twórca, Carl, który postanawia zabrać uwolnioną do domu, gdzie mieszka z żoną i kilkuletnim synem. Mężczyzna nie jest w stanie oprzeć się pokusie i nawiązuje romans z Lix, coraz bardziej uzależniając się od jej krwi.

piątek, 14 października 2016

Gabinet figur woskowych (Mystery of the Wax Museum) (1933)

  1921 rok, Londyn. Rzeźbiarz Ivan Igor (Lionel Atwill) pada ofiarą swojego chciwego współpracownika, który dla odszkodowania podpala prowadzoną przez mężczyznę wystawę woskowych figur. Poszkodowany w pożarze artysta nie jest już na tyle sprawny, by wykonywać swój zawód, jednak po dwunastu latach od tragicznego wydarzenia otwiera nową galerię w Nowym Jorku. Tymczasem z prosektorium znikają zwłoki pięknej samobójczyni.

  Jakże makabryczny musiał się wydawać Gabinet figur woskowych - dzieło Michaela Curtiza (twórcy m.in. Casablanki) - publiczności lat 30. ubiegłego wieku... Żywcem wzięte ze złego snu, surrealne muzeum, niepokojąco realistyczne rzeźby oraz ciała wykradane z kostnicy. Nie trzeba było nawet dosłownej brutalności (która wówczas nie miała zresztą prawa istnieć w amerykańskiej kinematografii), aby film stał się jednym z najbardziej znanych tytułów kina grozy z czasów Wielkiej Depresji. Oczywiście na współczesnym widzu nie robi on już takiego wrażenia; Gabinet figur woskowych nie tylko zestarzał się w sposób naturalny, lecz także został poniekąd zdetronizowany przez House of Wax, nakręcony dwadzieścia lat później remake z Vincentem Price'em w roli głównej. Obraz Curtiza, bazowany na nigdy niepublikowanym opowiadaniu Charlesa S. Beldena The Wax Works, dziś już nie przyciąga odbiorców spragnionych prawdziwie silnych doznań, ale za to kusi urzekającym, klasycznym klimatem, potęgowanym przez upływ lat.

video
UWAGA - w trailerze jest SPOILER!!! Odradzam oglądanie przed seansem filmu.

piątek, 7 października 2016

La croce dalle sette pietre (Il lupo mannaro contro la camorra; Cross of the Seven Jewels) (1987)

  Naprawdę trudno o zaradniejszego, zacieklejszego i bardziej wszechstronnego twórcę niż Marco Antonio Andolfi. Włoch nie tylko wyreżyserował swoje debiutanckie dzieło - La croce dalle sette pietre - lecz także napisał do niego scenariusz, zrealizował efekty specjalne, wcielił się w rolę głównego bohatera, wystąpił jako kaskader oraz wykonał montaż, a wszystko po to, żeby sfinalizować projekt przy marnym budżecie, wynoszącym mniej więcej 150 milionów lirów (ok. 77 tys. euro). Jednak pomimo ogromu wysiłku włożonego w produkcję, efekt końcowy jest zgoła nędzny i trąci amatorką, czego niestety nie jest w stanie zatuszować nawet gorąca pasja zawodowa, jaką Andolfi niewątpliwie się wykazał. La croce dalle sette pietre leży i kwiczy na każdej możliwej płaszczyźnie, a jego jedyną prawdziwą wartość stanowi fakt, iż jest ono definicją idealną trash horroru - najpodlejszego z podłych rodzajów kina grozy.

  Rzymianin Marco Sartori (Marco Antonio Andolfi) przyjeżdza do Neapolu, aby odwiedzić dawno niewidzianą kuzynkę. Na miejscu zostaje mu skradziony wysadzany drogocennymi kamieniami wisiorek w kształcie krzyża, co uwalnia ciążącą nad mężczyzną klątwę.

video
Trailera nie ma, zamiast niego wstawiam więc jedną z najlepszych/najgorszych scen filmu. Odradzam oglądanie, jeśli unikacie spoilerów.

czwartek, 29 września 2016

Zombie express (Ostatni pociąg; 부산행; Boo-san-haeng; Train to Busan) (2016)

  Południowokoreańscy twórcy filmowi względnie późno wyczuli perspektywę naprawdę niezłego zarobku, jaką oferuje podgatunek kina grozy zombie movies, w Stanach Zjednoczonych i Europie namiętnie eksploatowany od czasów Nocy żywych trupów George'a A. Romero. Zaczęło się od lekkiego komediodramatu The Neighbor Zombie (2009) oraz od składającej się z czterech segmentów antologii Horror Stories (2012), gdzie znalazło się miejsce na krótką apokaliptyczną opowieść z morderczymi zwłokami w roli głównej. Później premierę miało Zombie School (2014), czyli niezbyt ambitny teen horror, który nie bez powodu przeszedł bez echa zarówno w kraju, jak i za granicą. Na większy rozgłos trzeba było czekać aż do maja 2016, kiedy to na festiwalu w Cannes (w sekcji pokazów pozakonkursowych) po raz pierwszy wyświetlono Train to Busan reżyserii Sang-ho Yeona - poważne, pełnometrażowe koreańskie dzieło z nurtu zombie, mające potencjał, by zwrócić na siebie uwagę szerszej widowni. Produkcja ta niewątpliwie wzbudza nadzieję na wzbogacenie się dotykającego tematyki żywych trupów kina Kraju Spokojnego Poranka, nasuwa się jednak pytanie: czy ma ona realne szanse na wybicie się na arenie międzynarodowej?


video

piątek, 23 września 2016

Bach ke Zara (2008)

  Martwe zło Sama Raimiego, niezależny, niskobudżetowy splatter z początku lat 80. ubiegłego wieku, dość szybko zaczęto uznawać za dzieło przełomowe. Tak przełomowe, że wielu twórców filmowych w późniejszych latach czerpało z niego inspirację pełnymi garściami, szpikując swoje horrory (i nie tylko) niezliczoną ilością, świadomych lub nie, nawiązań. Oczywiście wśród zastępów "natchnionych" znadują się zarówno pozycje dobre - chociażby nowozelandzki pastisz Deathgasm (2015) - jak i te poniżej wszelkiego poziomu - np. Il bosco 1 (1988), które zyskało sobie miano "najgorszego włoskiego horroru". No i jest jeszcze Bach ke Zara - bollywoodzka wersja kultowego obrazu... Tak, niedowiarki, ona naprawdę istnieje i jest tak zła, że trudno ją oceniać w jakichkolwiek ogólnoprzyjętych kategoriach jakości, co zresztą sugeruje już sam plakat. Choć może być trudno uwierzyć w taki stan rzeczy (przecież tyle śmierdzącego łajna wypuszczono już na rynek...), nie śmiem nikogo namawiać do przekonania się na własne oczy.

  Archeolog Sharma z ziemi wygrzebuje dziwne znalezisko - księgę z ludzką twarzą na okładce. Mężczyzna po powrocie do domu wymawia zapisane w niej zaklęcie, przywołując do życia złe duchy, które opętują jego żonę. Obydwoje kończą martwi, ale to dopiero początek kłopotów, gdyż w okolicy akurat bawi się grupka przyjaciół.


środa, 21 września 2016

31 (2016)

  Rob Zombie nie przywiązuje wagi do scenariuszy. Na tle gatunku horror jego filmy nie wyróżniają się ani zawiłą fabułą, ani złożonymi postaciami, ani tym bardziej głębokimi (czy nawet płytkimi) przesłaniami. Mocną stroną reżysera, która zapewniła mu uznanie niemałej grupy wiernych widzów, jest wszystko to, co składa się na bardzo mgliste pojęcie klimatu... A klimat w wydaniu Zombiego jest odwrotnością panującej w kinie gore XXI wieku tendencji do straszenia twardym realizmem; znakiem firmowym ekstrawaganckiego twórcy między innymi stały się groteskowe miejsca akcji, absurd sytuacyjny, niedorzecznie rozpisani antagoniści, teatralna charakteryzacja oraz tandetna stylizacja (Dom 1000 trupów, The Lords of Salem). Na szczęście dla tych, którzy z zapartym tchem czekali na kolejny obraz "króla kiczu"i nieszczęście tych, którzy cierpią na koulrofobię, 31, choć nieco bardziej stonowane, również wpisuje się w tę osobliwą koncepcję.

video

niedziela, 18 września 2016

Służąca (아가씨; Ah-ga-ssi; The Handmaiden) (2016)

  Po Stokerze, czyli bardzo udanym debiucie Chan-wooka Parka w Hollywood, południowokoreański reżyser powrócił do ojczyzny i ponownie udowodnił, że niepotrzebna mu etykietka "made in USA", aby z wielką pewnością siebie wyjść naprzeciw oczekiwaniom międzynarodowego widza... A widz ten jest zgoła wymagający, jako że Park, odkąd jego trylogia zemsty zatrzęsła zachodnim rynkiem filmowym, konsekwentnie i z uporem podnosił sobie poprzeczkę w oczach świata. Służąca, będąca adaptacją powieści Sarah Waters pt. Złodziejka, jest niczym innym, jak kolejnym etapem tejże ambitnej kariery - kariery rozpędzającej się do zawrotnej prędkości.

  Lata 30., Korea pod japońską okupacją. Podający się za japońskiego hrabię Fujiwara (Jung-woo Ha) wynajmuję młodą członkinię grupy zajmującej się handlem żywym towarem, Sook-hee (Tae-ri Kim), aby ta została pokojówką dziedziczki fortuny - Hideko (Min-hie Kim). Dziewczyna ma pomóc podstępnemu mężczyźnie w zdobyciu serca i pieniędzy naiwnej damy, jednak niecne plany krzyżuje romans, jaki zradza się pomiędzy dwiema kobietami.


video

wtorek, 13 września 2016

The Neon Demon (2016)

  Świat modelingu nie jest łaskawy dla tych, którzy ośmielają się przestąpić jego (nie)skromne progi. Rywalizacja, plucie jadem i ostatecznie bezwzględna "selekcja naturalna" - mogą przetrwać tylko najlepsi, czyli, w tym przypadku, najładniejsi. Z urodą akurat szesnastoletnia Jesse (Elle Fanning) nie ma problemów, do tego jest młoda, nietknięta skalpelem chirurga plastycznego, nieskomplikowana i (jeszcze) niewinna... Czy zdoła wspiąć się na szczyt nie dając się zepchnąć po drodze?

  Motyw przewodni Neon Demon Nicolasa Windinga Refna - filmu, który na festiwalu w Cannes wywołał wśród publiczności skrajne emocje - jest prosty jak drut, acz nie da się zaprzeczyć, że podejść do niego można na wiele sposobów. Warto sobie przypomnieć chociażby Czarnego łabędzia Darrena Aronofsky'ego czy Gwiazdy w oczach duetu Kolsch-Widmyer; spragnioną sławy Jesse jak najbardziej da się porównać z interesujco zarysowanymi i genialnie odegranymi bohaterkami obu tych produkcji. Jednak nad biedaczką z Neon Demon, zresztą tak samo jak nad widzem w trakcie wizji tegoż obrazu, ciąży pewna klątwa... Klątwa przerostu formy nad treścią (drżyjcie).

video

poniedziałek, 5 września 2016

Amerykańska zbrodnia (An American Crime) (2007)

  Dwie siostry, Sylvia i Jennie Likens, na czas nieobecności rodziców zostają przez nich powierzone opiece Gertude Baniszewski, z córkami której dziewczynki zdążyły się wcześniej zaprzyjaźnić. Pobyt u, jak się później okazuje, niezrównoważonej psychicznie kobiety kończy się tragicznie dla młodziutkiej Sylvii.

  W 1965 Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęła wiadomość o jednym z najbrutalniejszych morderstw w historii kraju. Gertrude Baniszewski była matką siedmiorga dzieci, porzuconą przez męża, balansującą na granicy nędzy. Propozycja Lestera Likensa, by w zamian za dwadzieścia dolarów tygodniowo zaopiekowała się jego dwiema córkami, spadła strudzonej gospodyni domowej jak z nieba. Wydawałoby się, że taki układ będzie idealnym rozwiązaniem dla obu stron - Baniszewski zarobi trochę grosza, a siostry Likens będą pod czujnym okiem doświadczonej pani domu. Życie jednak po raz kolejny pokazało, że to właśnie ono pisze najstraszniejsze horrory, a ludzie są nieporównanie bardziej okrutni od najgorszych potworów, jakimi może się poszczycić fantastyka grozy...

video

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Dead Boyz Don't Scream (2006)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Dead Boyz Don't Scream jest homoerotycznym slasherem, wyreżyserowanym przez Marca Saltarelliego na podstawie scenariusza niejakiego Ricka Jensena. Nic Wam te nazwiska nie mówią? Wszystko więc z Wami jest w jak najlepszym porządku, gdyż omawiany tutaj horrorek jest jedynym pełnometrażowym dziełem tych praktycznie nieznanych twórców, wyświetlonym tylko na kilku festiwalach filmowych LGBT. Tak jak zdradza to plakat, obraz skierowany jest głównie do odbiorców poszukujących męskiej nagości: fabuła kręci się wokół modeli, którzy lubią większość czasu spędzać w samych slipkach, ale w każdej chwili są gotowi pozbyć się zbędnego balastu pod postacią tejże obcisłej bielizny... Zapewne większość z Was już wyczuwa wysokie stężenie chłamu w tej produkcji, i nic dziwnego. Reżyser nawet nie starał się, żeby całość nie wypadła żenująco słabo, jednak, o dziwo, trzeba mu przyznać jedno - Saltarelli wie, jak operować tandetą, by widz mógł przetrwać 80 minut seansu we względnie dobrym humorze.

  Grupka mężczyzn bierze udział w rozbieranej sesji zdjęciowej na wsi, podczas gdy nieznany zabójca, uzbrojony w różne ostre narzędzia, sieje spustoszenie...


video

piątek, 24 czerwca 2016

Zza światów (From Beyond) (1986)

  Stuart Gordon jest twórcą, który podbił serca widzów swoją nadzwyczajną zdolnością do przenoszenia na ekran opowiadań Howarda Phillipsa Lovecrafta. Reżyser nieraz udowodnił, że potrafi lekką ręką połączyć esencję prozy znanego pisarza z własną, niepowtarzalną stylistyką, z takiego stopu formując prawdziwie unikatowe dzieło... Rok po Reanimatorze gorliwy adaptator wydał na świat drugą w swojej karierze filmową wersję twórczości samotnika z Providence - Zza światów. Jak to bywa u Gordona, i w tym przypadku obraz jest wynikiem jedynie luźnej inspiracji literackim pierwowzorem, z którego zaczerpnięto główny wątek fabularny po to, by dorobić do niego świeżą, ociekającą krwią i czarnym humorem historię.

  Dr Edward Pretorius (Ted Sorel) i jego asystent, dr Crawford Tillinghast (Jeffrey Combs), opracowali rezonator umożliwiający człowiekowi wgląd do innych wymiarów. Podczas jednego z eksperymentów istota spoza naszej rzeczywistości pozbawia Pretoriusa głowy, policja jednak nie daje wiary dziwacznym zeznaniom Tillinghasta i oskarża go o morderstwo. Mężczyzna, podejrzewany o schizofrenię, ląduje w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zostaje poddany diagnozie dr Katherine McMichaels (Barbara Crampton). Psychiatra postanawia dać naukowcowi szansę na udowodnienie swej niewinności poprzez powtórzenie doświadczenia z rezonatorem.


video

wtorek, 21 czerwca 2016

Body Melt (1993)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Philip Brophy jest twórcą, któremu nigdy nie udało się rozwinąć skrzydeł. W ciągu swojej krótkiej kariery reżysersko-scenariopisarskiej Australijczyk uraczył publikę tylko dwoma filmami krótkometrażowymi (No Dance i Salt, Saliva, Sperm and Sweat) oraz jednym pełnometrażowym - Body Melt. Każdego zagorzałego wielbiciela sugestywnego gatunku, jakim jest body horror, do niniejszej pozycji na pewno przyciągnie zawarta w tytule obietnica obrzydliwego widoku roztapiających się ciał, zaznaczę więc na wstępie - rzeczywiście jest na co popatrzeć. Jeśli jednak szukacie czegoś ambitniejszego niż fantazyjne gore czy humorystyczna groteska, w dziele Brophy'ego najprawdopodobniej tego nie znajdziecie.


  Właściciele ośrodka wczasów zdrowotnych Vimuville w tajemnicy testują na mieszkańcach małego miasteczka "witaminy" i inne suplementy diety, wywołujące niepożądane efekty uboczne.

video

czwartek, 16 czerwca 2016

Klub samobójców (自殺サークル; Jisatsu Sākuru; Suicide Club; Suicide Circle) (2001)

  Japonię zalewa fala samobójstw. Policja podejrzewa, że ktoś może podjudzać ludność do odbierania sobie życia.

  Już sam tytuł Klubu samobójców - najbardziej znanego tworu Siona Sono - poniekąd zdradza, o czym traktuje fabuła, do seansu zasiadamy więc z konkretnymi oczekiwaniami, których na szczęście film nie zawodzi. Niniejsza produkcja jest soczystym obrazem gore, zapieczonym pod kołderką przerysowanej groteski i okraszonym odrobiną czarnego humoru... Przede wszystkim jednak mamy tutaj do czynienia z mocnym kinem psychologicznym o treści na tyle poruszającej, że przyćmiewa ona zarówno lekko kiczowatą stylistykę, jak i dość luźną logikę fabularną.


video

czwartek, 9 czerwca 2016

Wizyta (The Visit) (2015)

  M. Night Shyamalan, aczkolwiek od czasów bardzo dobrego Szóstego zmysłu nakręcił niejedną produkcję (m.in. Znaki, Osadę i Zdarzenie), nie udało mu się powtórzyć sukcesu swojego najbardziej cenionego przez odbiorców obrazu. W 2015 filmowiec jednak uraczył publikę Wizytą - pozycją, która ponownie postawiła go w pozytywnym świetle, mimo iż o powrocie do dawnej chwały i tym razem raczej nie może być mowy.

  Dwoje rodzeństwa, piętnastoletnia Becca oraz dwa lata młodszy Tyler, udaje się z tygodniową wizytą na farmę nigdy niewidzianych dziadków. Już pierwszej nocy staruszkowie zaczynają niepokoić wnuków swoim dziwacznym zachowaniem.

video

niedziela, 5 czerwca 2016

Beastly Boyz (2006)

  Rachel, młoda i atrakcyjna dziewczyna, zostaje brutalnie zamordowana na działce nad jeziorem. Jej brat - Travis - kontaktuje się telepatycznie ze zmarłą, aby ta mogła ujawnić mu tożsamość zabójców. Chłopak po kolei eliminuje sprawców.

  David DeCoteau jest zgoła płodnym twórcą, który od drugiej połowy lat 80. ubiegłego wieku serwuje nam po kilka filmów rocznie. W jego dorobku nie brakuje fantastyki grozy klasy C w rodzaju Cripozoidów, Dziewczęcego klubu, Shrieker czy The Killer Eye... Reżyser jednak nie poprzestał na tych w miarę tradycyjnych straszakach. W wąskich kręgach maniaków "bardzo złych produkcji" jego nazwisko jest znane między innymi z erotycznych pseudohorrorów, wśród których są też pozycje stworzone z myślą o widzach gustujących w widoku roznegliżowanych pakerów, jak 1313: Hercules Unbound!, 666: Kreepy Kerry czy cała seria The Brotherhood. Recenzowany tutaj obraz - Beastly Boyz - zalicza się właśnie do tych niesławnych produktów twórczości DeCoteau... Zresztą, nie ma co owijać w bawełnę - "dzieło" jest okropnie, katastrofalnie denne pod każdym względem, nawet jak na pracę filmowca, który i tak dobrą opinią odbiorców się raczej nie cieszy.


video
SPOILERY!!! Ale oglądajcie do woli - lepiej stracić 30 sekund na trailer niż całe 73 minuty na gówniany film.

czwartek, 2 czerwca 2016

Flesh Eating Mothers (1988)

  Niewielkie, gustownie urządzone domki, spokojne ulice, mili sąsiedzi i słyszalna z oddali muzyczka z furgonetki rozwożącej lody - całkowite przeciwieństwo niebezpiecznych, zepsutych metropolii. Cóż... Przynajmniej taka była opinia publiczna na temat amerykańskich peryferii w latach 80. i 90. Po części to ogólne przekonanie było prawdziwe - już sama przestępczość w dużych miastach skutecznie skłaniała ludność do migracji w mniej burzliwe strony - ale z poziomem szczęścia na przedmieściach oczywiście nie było już tak kolorowo. Jeśli wierzyć wydarzeniom pokazanym we Flesh Eating Mothers, zdrady małżeńskie, alkoholizm i przemoc rodzinna kwitły, zupełnie jak w każdym innym miejscu, a ich najczęstszymi ofiarami padały troskliwe i kochające panie domu, których wytrzymałość psychiczna miała jednak swoje granice...

video

wtorek, 31 maja 2016

La Casa 3 (Ghosthouse) (1988)

  Ach, Włosi i te ich nieoficjalne sequele słynnych amerykańskich horrorów... Od czasów kultowego Zombi 2 Lucia Fulciego - tytułu nawiązującego do Świtu żywych trupów, we Włoszech znanego jako Zombi - niejeden twórca zdecydował się pójść podobną ścieżką: Ciro Ippolito zainspirował się Obcym Ridleya Scotta i stworzył Alien 2 sulla Terra, a Claudio Fragasso zwabił fanów Teksańskiej masakry piłą mechaniczną swoim Non aprite quella porta 3. Oczywiście Martwe zło Sama Raimiego nie mogło przejść niezauważone, zatem rok po premierze jego drugiej części wydano na świat dzieło podszywające się pod trzecią - La Casa 3 (Ghosthouse w Stanach Zjednoczonych).

  Paul otrzymuje wiadomość radiową, w której nieznajomy człowiek krzyczy o pomoc. Mężczyzna namierza jej źródło i, wraz ze swoją dziewczyną, Marthą, udaje się na miejsce, by rzucić nieco światła na niepokojącą sytuację. Okazuje się, że komunikat został nadany z opuszczonej willi, nawiedzonej przez tajemnicze zło...


video
UWAGA!!! Odradzam oglądanie trailera przed seansem - SPOILERY!!!

czwartek, 26 maja 2016

Tattoo (타투; Ta-tu) (2015)

  Soo-na jest młodą i atrakcyjną tatuażystką, która w dzień oddaje się swojej pracy, a w nocy chodzi po klubach i wkłada rękę w spodnie każdemu tańczącemu z nią mężczyźnie. Kobieta nie szuka jednak jednonocnych przygód, tylko kogoś, kto wiele lat wcześniej bardzo ją skrzywdził, o czym przez przypadek dowiaduje się rozpracowujący sprawę serii zabójstw policjant - Oh Cheon-gi. Soo-na jest w posiadaniu jadu węża, który, dodany do tuszu do tatuażu, wywołuje u człowieka niepohamowaną agresję, i nie waha się go użyć, kiedy w jednym ze swoich klientów rozpoznaje oprawcę z przeszłości.

  Jak zapewne widać już po samym opisie filmu, Lee Seo, południowokoreański reżyser i scenarzysta, w Tattoo postawił krzyżyk zarówno na czynniku prawdopodobieństwa, jak i na prostocie. Fabuła niniejszego dreszczowca/kryminału w ogromnej mierze bazuje na faktorze przypadku, a zawarta w niej ilość wątków pobocznych nieco mąci, co nie wpłynęło na całokształt pozytywnie... Nazwanie obrazu nieudanym byłoby jednak wyciągnięciem zbyt pochopnych wniosków, gdyż relacje pomiędzy zbrodniarzem a ofiarą - najsmakowitszy aspekt scenariusza - zostały przedstawione w sposób jak najbardziej godny swojej zasadniczej roli w historii, wyłuszczonej nam w tak osobliwej, często nawet zbijającej z tropu formie.

video
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...