środa, 14 grudnia 2016

Pokarm (Feed) (2005)

UWAGA!!! Poniższy tekst jest przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich!

   Czy można sądzić mordercę, jeśli ofiara bierze udział we własnym zabójstwie dobrowolnie? Debatę na ten temat w 2001 roku podniosła głośna sprawa pochodzącego z Essen Armina Meiwesa, który zabił i częściowo zjadł Bernda Brandesa - poznanego przez Internet ochotnika... Pokarm reżyserii Bretta Leonarda, twórcy Kosiarza umysłów, po raz kolejny podejmuje dyskusję dotyczącą subiektywności granic prawa każdej osoby do dysponowania swoim ciałem, dobitnie odnosząc się do makabrycznej historii niemieckiego kanibala, ale ukazując problem w nieco innym (acz wciąż kontrowersyjnym) kontekście, a mianowicie: feederów, czyli "dokarmiaczy", i ich partnerek.


czwartek, 8 grudnia 2016

Lament (곡성; Gok-seong; The Wailing) (2016)

  Hong-jin Na po sześcioletniej przerwie zatęsknił za starymi, dobrymi światłami reflektorów, najwyraźniej z wzajemnością, gdyż tym razem rozbłysmy one naprawdę wyjątkowo jasno dla południowokoreańskiego twórcy. Lament - długo wyczekiwane dzieło reżysera W pogoni i Morza Żółtego - stał się przedmiotem zachwytu wielu krytyków oraz wyśmienitą pożywką dla miłośników wschodnioazjatyckiego kina z całego globu. Oczywiście dobra sława nie zawsze jest gwarancją jakości, jednak w tym przypadku skala sukcesu filmu nie jest w żadnym stopniu przesadzona, a Na rzeczywiście w pełni zasłużył sobie na gromkie aplauzy.

  Spokój Jong-gu (Do-won Kwak) - niewyróżniającego się z szarego tłumu policjanta z nadwagą - zostaje zakłócony, kiedy w jego rodzinnej wsi zaczyna dochodzić do bardzo podejrzanych morderstw. Wśród miejscowych szybko rozprzestrzeniają się przerażające plotki, obarczające winą za makabryczne wydarzenia trzymającego się z dala od wszystkich starszego człowieka (Jun Kunimura). Jakże prorocza okazuje się być sugestywna nazwa Gok-seong (oznaczająca właśnie "lament") dla położonej w malowniczych górach wioski...

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Der Fan (Trance) (1982)

  Jak głosi stare porzekadło: oczy są zwierciadłem duszy. Cóż zatem widać w słodkich oczętach siedemnastoletniej Simone? Szalony upór, niezachwianą determinację oraz bezbrzeżną ekstazę... jeśli tylko dziewczyna na wypukłym ekranie telewizora może zobaczyć swoje przeznaczenie, jedną jedyną miłość, najdroższe pragnienie - piosenkarza znanego pod enigmatycznym pseudonimem "R". Simone poprzysięgła sobie, że zdobędzie serce gwiazdora, choćby się waliło i paliło, gdy więc ten uporczywie nie odpowiada na namiętne listy, nastolatka rusza autostopem na jego poszukiwanie. Jakże wielki zawód odczuwa dziewuszka, kiedy staje twarzą twarz z bezwzględną prawdą, że jej wrażliwe, niedoświadczone serduszko okrutnie sobie z niej zakpiło...

UWAGA - w trailerze jest SPOILER zdradzający część zakończenia!!!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Diabelski młyn (The Windmill; The Windmill Massacre) (2016)

  Co Nick Jongerius, producent krwawego Frankenstein's Army, wie o reżyserowaniu horrorów? Po jego debiutanckim dziele - Diabelskim młynie - można wywnioskować, iż zna on wszelkie schematy na wylot: fabuła filmu krąży wokół tradycyjnej konwencji slashera, ze swoim potwornie oszpeconym, dzierżącym imponującą kosę antagonistą, i równocześnie śmiało podejmuje konkretne wątki nadnaturalne. Twórcy nie można odmówić też wyczucia, z jakim wykreował adekwatny do gatunku klimat, osadzając lwią część akcji na odludnej holenderskiej wsi, w ponurym młynie. Jongerius jednaj najwyraźniej nie przewidział, że nie wystarczą mgliste krajobrazy, tajemnicza historyjka oraz parę dobrze zrealizowanych scen gore, żeby zadowolić publiczność... nie jeśli całokształt jest tak beznamiętny.

  Kilku cudzoziemców wyrusza z Amsterdamu na objazdową wycieczkę po okolicznych młynach. Niestety, autokar psuje się w samym sercu wygwizdowa, gdzie telefony komórkowe nie łapią sygnału, a o przejeżdzających pojazdach można sobie tylko pomarzyć. Jedynym schronieniem znajdującym się w możliwej do przejścia pieszo odległości jest (niespodzianka!) obskurny młyn. Kiedy zapada zmrok, a wnerwieni sytuacją turyści skaczą sobie do gardeł, na jaw wychodzi wstrząsająca prawda - każdy z uczestników wypadu ma na sumieniu czyny, za które należy im się surowa kara.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dziewczęcy klub (Sorority Babes in the Slimeball Bowl-O-Rama; The Imp) (1988)

  Czasem wystarczy naprawdę bardzo niewiele - na przykład nazwisko reżysera na okładce Blu-ray - aby powstrzymać człowieka przed wciśnięciem na pilocie przycisku play... Wątpliwa renoma Davida DeCoteau od lat skutecznie odstrasza potencjalnych widzów od jego bogatego dorobku, na który składają się głównie nędzne filmy grozy klasy C (Cripozoidzi, The Killer Eye) oraz paskudne pod każdym względem erotyczne pseudohorrory (Beastly Boyz, 1313: Night of the Widow). Oczywiście zawsze znajdzie się ta wąska grupka miłośników specyfiki bardzo złego kina, która nawet z najgęstszego odmętu kiczu będzie w stanie wyłowić najmniejsze zło i okrzyknąć je kultowym przedstawicielem gatunku. Jednym z wielu przykładów tego zjawiska jest Dziewczęcy klub, czyli wielki wyczyn DeCoteau: tandeta całkowita w łatwo przyswajalnym wydaniu.

  Trzech przyjaciół podgląda inicjację do żeńskiego stowarzyszenia uniwersyteckiego, jednak zostają złapani i, za karę, zmuszeni do pomocy dwóm kandydatkom w kradzieży pucharu z miejscowej kręgielni. Trofeum, które udaje się zdobyć studentom, okazuje się być zamieszkane przez złośliwego duszka.

piątek, 11 listopada 2016

Dom (House) (1986)

  Do seansu Domu zapewne nic tak nie zachęci wielbicieli horrorów lat 80. jak nazwiska twórców: na krześle reżyserskim zasiadł Steve Miner, człowiek odpowiedzialny za Piątek trzynastego II i III, producentem jest Sean S. Cunningham, reżyser pierwszego Piątku 13-go, a muzykę skomponował Harry Manfredini, twórca kultowego ki, ki, ki, ma, ma, ma - jednej z najbardziej rozpoznawalnych ścieżek dźwiękowych wszech czasów - które towarzyszyło wszystkim odsłonom serii spod znaku wielkiej ikony kina grozy, jaką jest Jason Voorhees. Nie róbcie sobie jednak nadziei na kolejny slasher w klasycznym stylu; omawiane tutaj dzieło stanowczo odbiega od gatunku, z jakiego zasłynęła wyżej wymieniona ekipa, na rzecz nieszablonowej, acz wciąż utrzymanej w lekkim fasonie klasy B, zabawy konwencją.

  Rozwiedziony weteran wojenny i poczytny pisarz - Roger Cobb - wprowadza się do wiktoriańskiej willi po swojej zmarłej ciotce, aby tam w ciszy i spokoju dokończyć powieść relacjonującą jego doświadczenia w Wietnamie. Już pierwszej nocy okazuje się, że dom jest nawiedzony.


czwartek, 3 listopada 2016

Jack Goes Home (2016)

  Thomas Dekker - którego może zapamiętaliście z ról w Laid to Rest (2009), Koszmarze z ulicy Wiązów (2010) czy Fear Clinic (2014) - najwyraźniej wcale nie ma zamiaru spocząć na laurach, zadowalając się karierą aktora. Młody filmowiec nie zląkł się wymagających niemałych zdolności zadań, jakimi są scenariopisarstwo i reżyseria, tak więc rok 2016 stał się świadkiem jego debiutu, niestety nieprzyjętego zbyt ciepło przez krytyków. Jack Goes Home, połączeniu psychologicznego dreszczowca z horrorem paranormalnym, wypomina się przede wszystkim mętnie wyłożoną fabułę i, nie ma co ukrywać, trudno nie zgodzić się z tym zarzutem; środki przekazu, do jakich uciekł się reżyser, momentami niepotrzebnie komplikują wcale nie tak bardzo skomplikowaną treść. Niemniej jednak nie można odmówić dziełu Dekkera pewnego uroku - "tego czegoś", co sprawia, że mimo wszystko chce się obejrzeć film do końca i odkryć tajemnice, jakie otaczają przeszłość Jacka... który wraca do domu.


piątek, 28 października 2016

Blood (2000)

  W Nosferatu - symfonia grozy wysysacz krwi-arystokrata jest przenośnią dwóch tragedii, jakich najbardziej obawiała się ówczesna europejska publiczność - wojny i choroby; Zagadka nieśmiertelności za pomocą wątku wiecznie młodej kreatury obrazowuje lęk przed przemijaniem; w przemianie bohaterów Straconych chłopców można dopatrywać się metafory dorastania... Wampiryzm w kinie bez wątpienia ma wiele twarzy. Jednak pomimo tematycznej różnorodności, stanowcza większość przedstawicieli gatunku ma jedną cechę wspólną: tradycyjną postać nieumarłego, istoty przeklętej, zmuszonej do żywienia się ludzką krwią, aby móc dalej egzystować. Oczywiście nie byłoby reguł, gdyby nie wyjątki, w czym uzasadnienie zajduje jedyny pełnometrażowy film reżysera i scenarzysty Charly'ego Cantora, Blood - dzieło o wampirach, w którym wampira, tak naprawdę, nie ma żadnego...

  Lix jest kobietą niezwykłą, bo stworzoną w laboratorium - w jej żyłach płynie narkotyczna krew. Dziewczynę więzi trójka dilerów, lecz wkrótce z opresji ratuje ją jej twórca, Carl, który postanawia zabrać uwolnioną do domu, gdzie mieszka z żoną i kilkuletnim synem. Mężczyzna nie jest w stanie oprzeć się pokusie i nawiązuje romans z Lix, coraz bardziej uzależniając się od jej krwi.

piątek, 14 października 2016

Gabinet figur woskowych (Mystery of the Wax Museum) (1933)

  1921 rok, Londyn. Rzeźbiarz Ivan Igor (Lionel Atwill) pada ofiarą swojego chciwego współpracownika, który dla odszkodowania podpala prowadzoną przez mężczyznę wystawę woskowych figur. Poszkodowany w pożarze artysta nie jest już na tyle sprawny, by wykonywać swój zawód, jednak po dwunastu latach od tragicznego wydarzenia otwiera nową galerię w Nowym Jorku. Tymczasem z prosektorium znikają zwłoki pięknej samobójczyni.

  Jakże makabryczny musiał się wydawać Gabinet figur woskowych - dzieło Michaela Curtiza (twórcy m.in. Casablanki) - publiczności lat 30. ubiegłego wieku... Żywcem wzięte ze złego snu, surrealne muzeum, niepokojąco realistyczne rzeźby oraz ciała wykradane z kostnicy. Nie trzeba było nawet dosłownej brutalności (która wówczas nie miała zresztą prawa istnieć w amerykańskiej kinematografii), aby film stał się jednym z najbardziej znanych tytułów kina grozy z czasów Wielkiej Depresji. Oczywiście na współczesnym widzu nie robi on już takiego wrażenia; Gabinet figur woskowych nie tylko zestarzał się w sposób naturalny, lecz także został poniekąd zdetronizowany przez House of Wax, nakręcony dwadzieścia lat później remake z Vincentem Price'em w roli głównej. Obraz Curtiza, bazowany na nigdy niepublikowanym opowiadaniu Charlesa S. Beldena The Wax Works, dziś już nie przyciąga odbiorców spragnionych prawdziwie silnych doznań, ale za to kusi urzekającym, klasycznym klimatem, potęgowanym przez upływ lat.

UWAGA - w trailerze jest SPOILER!!! Odradzam oglądanie przed seansem filmu.

piątek, 7 października 2016

La croce dalle sette pietre (Il lupo mannaro contro la camorra; Cross of the Seven Jewels) (1987)

  Naprawdę trudno o zaradniejszego, zacieklejszego i bardziej wszechstronnego twórcę niż Marco Antonio Andolfi. Włoch nie tylko wyreżyserował swoje debiutanckie dzieło - La croce dalle sette pietre - lecz także napisał do niego scenariusz, zrealizował efekty specjalne, wcielił się w rolę głównego bohatera, wystąpił jako kaskader oraz wykonał montaż, a wszystko po to, żeby sfinalizować projekt przy marnym budżecie, wynoszącym mniej więcej 150 milionów lirów (ok. 77 tys. euro). Jednak pomimo ogromu wysiłku włożonego w produkcję, efekt końcowy jest zgoła nędzny i trąci amatorką, czego niestety nie jest w stanie zatuszować nawet gorąca pasja zawodowa, jaką Andolfi niewątpliwie się wykazał. La croce dalle sette pietre leży i kwiczy na każdej możliwej płaszczyźnie, a jego jedyną prawdziwą wartość stanowi fakt, iż jest ono definicją idealną trash horroru - najpodlejszego z podłych rodzajów kina grozy.

  Rzymianin Marco Sartori (Marco Antonio Andolfi) przyjeżdza do Neapolu, aby odwiedzić dawno niewidzianą kuzynkę. Na miejscu zostaje mu skradziony wysadzany drogocennymi kamieniami wisiorek w kształcie krzyża, co uwalnia ciążącą nad mężczyzną klątwę.

Trailera nie ma, zamiast niego wstawiam więc jedną z najlepszych/najgorszych scen filmu. Odradzam oglądanie, jeśli unikacie spoilerów.

czwartek, 29 września 2016

Zombie express (Ostatni pociąg; 부산행; Boo-san-haeng; Train to Busan) (2016)

  Południowokoreańscy twórcy filmowi względnie późno wyczuli perspektywę naprawdę niezłego zarobku, jaką oferuje podgatunek kina grozy zombie movies, w Stanach Zjednoczonych i Europie namiętnie eksploatowany od czasów Nocy żywych trupów George'a A. Romero. Zaczęło się od lekkiego komediodramatu The Neighbor Zombie (2009) oraz od składającej się z czterech segmentów antologii Horror Stories (2012), gdzie znalazło się miejsce na krótką apokaliptyczną opowieść z morderczymi zwłokami w roli głównej. Później premierę miało Zombie School (2014), czyli niezbyt ambitny teen horror, który nie bez powodu przeszedł bez echa zarówno w kraju, jak i za granicą. Na większy rozgłos trzeba było czekać aż do maja 2016, kiedy to na festiwalu w Cannes (w sekcji pokazów pozakonkursowych) po raz pierwszy wyświetlono Train to Busan reżyserii Sang-ho Yeona - poważne, pełnometrażowe koreańskie dzieło z nurtu zombie, mające potencjał, by zwrócić na siebie uwagę szerszej widowni. Produkcja ta niewątpliwie wzbudza nadzieję na wzbogacenie się dotykającego tematyki żywych trupów kina Kraju Spokojnego Poranka, nasuwa się jednak pytanie: czy ma ona realne szanse na wybicie się na arenie międzynarodowej?


piątek, 23 września 2016

Bach ke Zara (2008)

  Martwe zło Sama Raimiego, niezależny, niskobudżetowy splatter z początku lat 80. ubiegłego wieku, dość szybko zaczęto uznawać za dzieło przełomowe. Tak przełomowe, że wielu twórców filmowych w późniejszych latach czerpało z niego inspirację pełnymi garściami, szpikując swoje horrory (i nie tylko) niezliczoną ilością, świadomych lub nie, nawiązań. Oczywiście wśród zastępów "natchnionych" znadują się zarówno pozycje dobre - chociażby nowozelandzki pastisz Deathgasm (2015) - jak i te poniżej wszelkiego poziomu - np. Il bosco 1 (1988), które zyskało sobie miano "najgorszego włoskiego horroru". No i jest jeszcze Bach ke Zara - bollywoodzka wersja kultowego obrazu... Tak, niedowiarki, ona naprawdę istnieje i jest tak zła, że trudno ją oceniać w jakichkolwiek ogólnoprzyjętych kategoriach jakości, co zresztą sugeruje już sam plakat. Choć może być trudno uwierzyć w taki stan rzeczy (przecież tyle śmierdzącego łajna wypuszczono już na rynek...), nie śmiem nikogo namawiać do przekonania się na własne oczy.

  Archeolog Sharma z ziemi wygrzebuje dziwne znalezisko - księgę z ludzką twarzą na okładce. Mężczyzna po powrocie do domu wymawia zapisane w niej zaklęcie, przywołując do życia złe duchy, które opętują jego żonę. Obydwoje kończą martwi, ale to dopiero początek kłopotów, gdyż w okolicy akurat bawi się grupka przyjaciół.


środa, 21 września 2016

31 (2016)

  Rob Zombie nie przywiązuje wagi do scenariuszy. Na tle gatunku horror jego filmy nie wyróżniają się ani zawiłą fabułą, ani złożonymi postaciami, ani tym bardziej głębokimi (czy nawet płytkimi) przesłaniami. Mocną stroną reżysera, która zapewniła mu uznanie niemałej grupy wiernych widzów, jest wszystko to, co składa się na bardzo mgliste pojęcie klimatu... A klimat w wydaniu Zombiego jest odwrotnością panującej w kinie gore XXI wieku tendencji do straszenia twardym realizmem; znakiem firmowym ekstrawaganckiego twórcy między innymi stały się groteskowe miejsca akcji, absurd sytuacyjny, niedorzecznie rozpisani antagoniści, teatralna charakteryzacja oraz tandetna stylizacja (Dom 1000 trupów, The Lords of Salem). Na szczęście dla tych, którzy z zapartym tchem czekali na kolejny obraz "króla kiczu"i nieszczęście tych, którzy cierpią na koulrofobię, 31, choć nieco bardziej stonowane, również wpisuje się w tę osobliwą koncepcję.

niedziela, 18 września 2016

Służąca (아가씨; Ah-ga-ssi; The Handmaiden) (2016)

  Po Stokerze, czyli bardzo udanym debiucie Chan-wooka Parka w Hollywood, południowokoreański reżyser powrócił do ojczyzny i ponownie udowodnił, że niepotrzebna mu etykietka "made in USA", aby z wielką pewnością siebie wyjść naprzeciw oczekiwaniom międzynarodowego widza... A widz ten jest zgoła wymagający, jako że Park, odkąd jego trylogia zemsty zatrzęsła zachodnim rynkiem filmowym, konsekwentnie i z uporem podnosił sobie poprzeczkę w oczach świata. Służąca, będąca adaptacją powieści Sarah Waters pt. Złodziejka, jest niczym innym, jak kolejnym etapem tejże ambitnej kariery - kariery rozpędzającej się do zawrotnej prędkości.

  Lata 30., Korea pod japońską okupacją. Podający się za japońskiego hrabię Fujiwara (Jung-woo Ha) wynajmuję młodą członkinię grupy zajmującej się handlem żywym towarem, Sook-hee (Tae-ri Kim), aby ta została pokojówką dziedziczki fortuny - Hideko (Min-hie Kim). Dziewczyna ma pomóc podstępnemu mężczyźnie w zdobyciu serca i pieniędzy naiwnej damy, jednak niecne plany krzyżuje romans, jaki zradza się pomiędzy dwiema kobietami.


wtorek, 13 września 2016

The Neon Demon (2016)

  Świat modelingu nie jest łaskawy dla tych, którzy ośmielają się przestąpić jego (nie)skromne progi. Rywalizacja, plucie jadem i ostatecznie bezwzględna "selekcja naturalna" - mogą przetrwać tylko najlepsi, czyli, w tym przypadku, najładniejsi. Z urodą akurat szesnastoletnia Jesse (Elle Fanning) nie ma problemów, do tego jest młoda, nietknięta skalpelem chirurga plastycznego, nieskomplikowana i (jeszcze) niewinna... Czy zdoła wspiąć się na szczyt nie dając się zepchnąć po drodze?

  Motyw przewodni Neon Demon Nicolasa Windinga Refna - filmu, który na festiwalu w Cannes wywołał wśród publiczności skrajne emocje - jest prosty jak drut, acz nie da się zaprzeczyć, że podejść do niego można na wiele sposobów. Warto sobie przypomnieć chociażby Czarnego łabędzia Darrena Aronofsky'ego czy Gwiazdy w oczach duetu Kolsch-Widmyer; spragnioną sławy Jesse jak najbardziej da się porównać z interesujco zarysowanymi i genialnie odegranymi bohaterkami obu tych produkcji. Jednak nad biedaczką z Neon Demon, zresztą tak samo jak nad widzem w trakcie wizji tegoż obrazu, ciąży pewna klątwa... Klątwa przerostu formy nad treścią (drżyjcie).

poniedziałek, 5 września 2016

Amerykańska zbrodnia (An American Crime) (2007)

  Dwie siostry, Sylvia i Jennie Likens, na czas nieobecności rodziców zostają przez nich powierzone opiece Gertude Baniszewski, z córkami której dziewczynki zdążyły się wcześniej zaprzyjaźnić. Pobyt u, jak się później okazuje, niezrównoważonej psychicznie kobiety kończy się tragicznie dla młodziutkiej Sylvii.

  W 1965 Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęła wiadomość o jednym z najbrutalniejszych morderstw w historii kraju. Gertrude Baniszewski była matką siedmiorga dzieci, porzuconą przez męża, balansującą na granicy nędzy. Propozycja Lestera Likensa, by w zamian za dwadzieścia dolarów tygodniowo zaopiekowała się jego dwiema córkami, spadła strudzonej gospodyni domowej jak z nieba. Wydawałoby się, że taki układ będzie idealnym rozwiązaniem dla obu stron - Baniszewski zarobi trochę grosza, a siostry Likens będą pod czujnym okiem doświadczonej pani domu. Życie jednak po raz kolejny pokazało, że to właśnie ono pisze najstraszniejsze horrory, a ludzie są nieporównanie bardziej okrutni od najgorszych potworów, jakimi może się poszczycić fantastyka grozy...

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Dead Boyz Don't Scream (2006)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Dead Boyz Don't Scream jest homoerotycznym slasherem, wyreżyserowanym przez Marca Saltarelliego na podstawie scenariusza niejakiego Ricka Jensena. Nic Wam te nazwiska nie mówią? Wszystko więc z Wami jest w jak najlepszym porządku, gdyż omawiany tutaj horrorek jest jedynym pełnometrażowym dziełem tych praktycznie nieznanych twórców, wyświetlonym tylko na kilku festiwalach filmowych LGBT. Tak jak zdradza to plakat, obraz skierowany jest głównie do odbiorców poszukujących męskiej nagości: fabuła kręci się wokół modeli, którzy lubią większość czasu spędzać w samych slipkach, ale w każdej chwili są gotowi pozbyć się zbędnego balastu pod postacią tejże obcisłej bielizny... Zapewne większość z Was już wyczuwa wysokie stężenie chłamu w tej produkcji, i nic dziwnego. Reżyser nawet nie starał się, żeby całość nie wypadła żenująco słabo, jednak, o dziwo, trzeba mu przyznać jedno - Saltarelli wie, jak operować tandetą, by widz mógł przetrwać 80 minut seansu we względnie dobrym humorze.

  Grupka mężczyzn bierze udział w rozbieranej sesji zdjęciowej na wsi, podczas gdy nieznany zabójca, uzbrojony w różne ostre narzędzia, sieje spustoszenie...


piątek, 24 czerwca 2016

Zza światów (From Beyond) (1986)

  Stuart Gordon jest twórcą, który podbił serca widzów swoją nadzwyczajną zdolnością do przenoszenia na ekran opowiadań Howarda Phillipsa Lovecrafta. Reżyser nieraz udowodnił, że potrafi lekką ręką połączyć esencję prozy znanego pisarza z własną, niepowtarzalną stylistyką, z takiego stopu formując prawdziwie unikatowe dzieło... Rok po Reanimatorze gorliwy adaptator wydał na świat drugą w swojej karierze filmową wersję twórczości samotnika z Providence - Zza światów. Jak to bywa u Gordona, i w tym przypadku obraz jest wynikiem jedynie luźnej inspiracji literackim pierwowzorem, z którego zaczerpnięto główny wątek fabularny po to, by dorobić do niego świeżą, ociekającą krwią i czarnym humorem historię.

  Dr Edward Pretorius (Ted Sorel) i jego asystent, dr Crawford Tillinghast (Jeffrey Combs), opracowali rezonator umożliwiający człowiekowi wgląd do innych wymiarów. Podczas jednego z eksperymentów istota spoza naszej rzeczywistości pozbawia Pretoriusa głowy, policja jednak nie daje wiary dziwacznym zeznaniom Tillinghasta i oskarża go o morderstwo. Mężczyzna, podejrzewany o schizofrenię, ląduje w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zostaje poddany diagnozie dr Katherine McMichaels (Barbara Crampton). Psychiatra postanawia dać naukowcowi szansę na udowodnienie swej niewinności poprzez powtórzenie doświadczenia z rezonatorem.


wtorek, 21 czerwca 2016

Body Melt (1993)

  Za polecenie filmu dziękuję Jakubowi Pelczarowi z blogu Na trzeźwo nie warto.

  Philip Brophy jest twórcą, któremu nigdy nie udało się rozwinąć skrzydeł. W ciągu swojej krótkiej kariery reżysersko-scenariopisarskiej Australijczyk uraczył publikę tylko dwoma filmami krótkometrażowymi (No Dance i Salt, Saliva, Sperm and Sweat) oraz jednym pełnometrażowym - Body Melt. Każdego zagorzałego wielbiciela sugestywnego gatunku, jakim jest body horror, do niniejszej pozycji na pewno przyciągnie zawarta w tytule obietnica obrzydliwego widoku roztapiających się ciał, zaznaczę więc na wstępie - rzeczywiście jest na co popatrzeć. Jeśli jednak szukacie czegoś ambitniejszego niż fantazyjne gore czy humorystyczna groteska, w dziele Brophy'ego najprawdopodobniej tego nie znajdziecie.


  Właściciele ośrodka wczasów zdrowotnych Vimuville w tajemnicy testują na mieszkańcach małego miasteczka "witaminy" i inne suplementy diety, wywołujące niepożądane efekty uboczne.

czwartek, 16 czerwca 2016

Klub samobójców (自殺サークル; Jisatsu Sākuru; Suicide Club; Suicide Circle) (2001)

  Japonię zalewa fala samobójstw. Policja podejrzewa, że ktoś może podjudzać ludność do odbierania sobie życia.

  Już sam tytuł Klubu samobójców - najbardziej znanego tworu Siona Sono - poniekąd zdradza, o czym traktuje fabuła, do seansu zasiadamy więc z konkretnymi oczekiwaniami, których na szczęście film nie zawodzi. Niniejsza produkcja jest soczystym obrazem gore, zapieczonym pod kołderką przerysowanej groteski i okraszonym odrobiną czarnego humoru... Przede wszystkim jednak mamy tutaj do czynienia z mocnym kinem psychologicznym o treści na tyle poruszającej, że przyćmiewa ona zarówno lekko kiczowatą stylistykę, jak i dość luźną logikę fabularną.


czwartek, 9 czerwca 2016

Wizyta (The Visit) (2015)

  M. Night Shyamalan, aczkolwiek od czasów bardzo dobrego Szóstego zmysłu nakręcił niejedną produkcję (m.in. Znaki, Osadę i Zdarzenie), nie udało mu się powtórzyć sukcesu swojego najbardziej cenionego przez odbiorców obrazu. W 2015 filmowiec jednak uraczył publikę Wizytą - pozycją, która ponownie postawiła go w pozytywnym świetle, mimo iż o powrocie do dawnej chwały i tym razem raczej nie może być mowy.

  Dwoje rodzeństwa, piętnastoletnia Becca oraz dwa lata młodszy Tyler, udaje się z tygodniową wizytą na farmę nigdy niewidzianych dziadków. Już pierwszej nocy staruszkowie zaczynają niepokoić wnuków swoim dziwacznym zachowaniem.

niedziela, 5 czerwca 2016

Beastly Boyz (2006)

  Rachel, młoda i atrakcyjna dziewczyna, zostaje brutalnie zamordowana na działce nad jeziorem. Jej brat - Travis - kontaktuje się telepatycznie ze zmarłą, aby ta mogła ujawnić mu tożsamość zabójców. Chłopak po kolei eliminuje sprawców.

  David DeCoteau jest zgoła płodnym twórcą, który od drugiej połowy lat 80. ubiegłego wieku serwuje nam po kilka filmów rocznie. W jego dorobku nie brakuje fantastyki grozy klasy C w rodzaju Cripozoidów, Dziewczęcego klubu, Shrieker czy The Killer Eye... Reżyser jednak nie poprzestał na tych w miarę tradycyjnych straszakach. W wąskich kręgach maniaków "bardzo złych produkcji" jego nazwisko jest znane między innymi z erotycznych pseudohorrorów, wśród których są też pozycje stworzone z myślą o widzach gustujących w widoku roznegliżowanych pakerów, jak 1313: Hercules Unbound!, 666: Kreepy Kerry czy cała seria The Brotherhood. Recenzowany tutaj obraz - Beastly Boyz - zalicza się właśnie do tych niesławnych produktów twórczości DeCoteau... Zresztą, nie ma co owijać w bawełnę - "dzieło" jest okropnie, katastrofalnie denne pod każdym względem, nawet jak na pracę filmowca, który i tak dobrą opinią odbiorców się raczej nie cieszy.


SPOILERY!!! Ale oglądajcie do woli - lepiej stracić 30 sekund na trailer niż całe 73 minuty na gówniany film.

czwartek, 2 czerwca 2016

Flesh Eating Mothers (1988)

  Niewielkie, gustownie urządzone domki, spokojne ulice, mili sąsiedzi i słyszalna z oddali muzyczka z furgonetki rozwożącej lody - całkowite przeciwieństwo niebezpiecznych, zepsutych metropolii. Cóż... Przynajmniej taka była opinia publiczna na temat amerykańskich peryferii w latach 80. i 90. Po części to ogólne przekonanie było prawdziwe - już sama przestępczość w dużych miastach skutecznie skłaniała ludność do migracji w mniej burzliwe strony - ale z poziomem szczęścia na przedmieściach oczywiście nie było już tak kolorowo. Jeśli wierzyć wydarzeniom pokazanym we Flesh Eating Mothers, zdrady małżeńskie, alkoholizm i przemoc rodzinna kwitły, zupełnie jak w każdym innym miejscu, a ich najczęstszymi ofiarami padały troskliwe i kochające panie domu, których wytrzymałość psychiczna miała jednak swoje granice...

wtorek, 31 maja 2016

La Casa 3 (Ghosthouse) (1988)

  Ach, Włosi i te ich nieoficjalne sequele słynnych amerykańskich horrorów... Od czasów kultowego Zombi 2 Lucia Fulciego - tytułu nawiązującego do Świtu żywych trupów, we Włoszech znanego jako Zombi - niejeden twórca zdecydował się pójść podobną ścieżką: Ciro Ippolito zainspirował się Obcym Ridleya Scotta i stworzył Alien 2 sulla Terra, a Claudio Fragasso zwabił fanów Teksańskiej masakry piłą mechaniczną swoim Non aprite quella porta 3. Oczywiście Martwe zło Sama Raimiego nie mogło przejść niezauważone, zatem rok po premierze jego drugiej części wydano na świat dzieło podszywające się pod trzecią - La Casa 3 (Ghosthouse w Stanach Zjednoczonych).

  Paul otrzymuje wiadomość radiową, w której nieznajomy człowiek krzyczy o pomoc. Mężczyzna namierza jej źródło i, wraz ze swoją dziewczyną, Marthą, udaje się na miejsce, by rzucić nieco światła na niepokojącą sytuację. Okazuje się, że komunikat został nadany z opuszczonej willi, nawiedzonej przez tajemnicze zło...


UWAGA!!! Odradzam oglądanie trailera przed seansem - SPOILERY!!!

czwartek, 26 maja 2016

Tattoo (타투; Ta-tu) (2015)

  Soo-na jest młodą i atrakcyjną tatuażystką, która w dzień oddaje się swojej pracy, a w nocy chodzi po klubach i wkłada rękę w spodnie każdemu tańczącemu z nią mężczyźnie. Kobieta nie szuka jednak jednonocnych przygód, tylko kogoś, kto wiele lat wcześniej bardzo ją skrzywdził, o czym przez przypadek dowiaduje się rozpracowujący sprawę serii zabójstw policjant - Oh Cheon-gi. Soo-na jest w posiadaniu jadu węża, który, dodany do tuszu do tatuażu, wywołuje u człowieka niepohamowaną agresję, i nie waha się go użyć, kiedy w jednym ze swoich klientów rozpoznaje oprawcę z przeszłości.

  Jak zapewne widać już po samym opisie filmu, Lee Seo, południowokoreański reżyser i scenarzysta, w Tattoo postawił krzyżyk zarówno na czynniku prawdopodobieństwa, jak i na prostocie. Fabuła niniejszego dreszczowca/kryminału w ogromnej mierze bazuje na faktorze przypadku, a zawarta w niej ilość wątków pobocznych nieco mąci, co nie wpłynęło na całokształt pozytywnie... Nazwanie obrazu nieudanym byłoby jednak wyciągnięciem zbyt pochopnych wniosków, gdyż relacje pomiędzy zbrodniarzem a ofiarą - najsmakowitszy aspekt scenariusza - zostały przedstawione w sposób jak najbardziej godny swojej zasadniczej roli w historii, wyłuszczonej nam w tak osobliwej, często nawet zbijającej z tropu formie.

piątek, 20 maja 2016

Piątek trzynastego V: Nowy początek (Friday the 13th Part V: A New Beginning) (1985)

  Po trzech odsłonach Piątku trzynastego, w Ostatnim rozdziale Jasona w końcu spotkała śmierć... I, według pierwotnego zamysłu, czwarta część rzeczywiście miała być ostatnią, lecz produkcja okazała się być tak lukratywna, że grzechem byłoby nagle ubić tę nadzwyczajnie dojną krowę, Nowy początek był zatem wyłącznie kwestią czasu... I to bardzo krótkiego czasu, jako iż ujrzał światło dzienne zaledwie rok po premierze Piątku trzynastego IV. Twórcy, w pogoni za zarobkiem, musieli uwinąć się z projektem jak najszybciej, co nie było niczym nowym - w okresie popularności slasherów w latach 80. kręcenie jednego sequelu na rok było częstym zjawiskiem - ale pośpiech w tym przypadku okazał się być dla filmu zabójczy.

  Jason Voorhees zmarł - zabił go młody Tommy Jarvis - a jego ciało zostało skremowane, lecz rosły mężczyzna w hokejowej masce wciąż żyje w straumatyzowanym umyśle chłopca. Zmagający się z makabrycznymi wspomnieniami młodzieniec zostaje przeniesiony do położonej na łonie natury placówki psychiatrycznej dla nieletnich, aby tam mógł w ciszy i spokoju wrócić do zdrowia, w okolicy jednak rozpoczyna się nowa fala morderstw w stylu Jasona.

czwartek, 12 maja 2016

Bite (2015)

  Podczas "wyjazdu panieńskiego" Casey zostaje ugryziona przez dziwnego insekta. Po powrocie do domu kobieta zaczyna przejawiać owadzie zachowania...

  Rok po The Drownsman, schematycznym slasherze z wodnym zabójcą, Chad Archibald uraczył publiczność swoim drugim projektem reżyserskim - Bite, przyprawiającym o odruch wymiotny body horrorem... W tym przypadku wzmianka o zwracaniu treści żołądkowej nie służy (tylko) opisaniu poziomu obrzydliwości obrazu, jako iż na jego premierze na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Fantasia dwóch widzów zasłabło, a jeden faktycznie został zmuszony skorzystać z torebek na rzygowiny, rozdanych przed projekcją w ramach akcji marketingowej. Twórcy na pewno nie mogli oprzeć się radości, spowodowanej darmową reklamą, o ile oczywiście wydarzenia nie zostały zainscenizowane lub całkowicie zmyślone (a taka możliwość istnieje zawsze)... Choć w sumie to bez znaczenia - jakkolwiek by było, który maniak soczystego kina grozy odmówiłby sobie seansu po takich relacjach? Zapewne żaden, ku wielkiej uciesze Archibalda.

środa, 4 maja 2016

Eliksir młodości (The Rejuvenator; Rejuvenatrix) (1988)

  W filmach grozy ingerencja człowieka w prawo natury, jakim jest śmierć, nigdy nie kończy się dobrze. Victorowi Frankensteinowi nie udało się stworzyć normalnie funkcjonującego osobnika w żadnej z licznych adaptacji gotyckiej powieści Mary Shelley, chodzące zwłoki Herberta Westa w bazowanym na Lovecrafcie Reanimatorze wykazywały jedynie mordercze skłonności, tak samo jak kobieta-robot w Przyjaźni na śmierć i życie Wesa Cravena, a zmarła bohaterka Projektu Lazarus szybko zaczęła używać swoich nadnaturalnych mocy przeciwko przyjaciołom... Wszystkie te obrazy jednak traktują o odwracaniu nieodwracalnego, czyli o próbach przywrócenia utraconego życia, najczęściej wiążących się z wskrzeszaniem ciał, które ze względu na swój "nieświeży" wygląd czy odmienioną świadomość pewnie wskrzeszone wcale by być nie chciały. Dużo atrakcyjniesza wydaje się być inna perspektywa - cieszenie się nieśmiertelnością jako młoda, zdrowa i piękna osoba, której ożywiać w ogóle nie trzeba, bo nigdy nie umiera... Preparat doktora Gregory'ego Ashtona w Eliksirze młodości (The Rejuvenator) ma gwarantować właśnie taki efekt, lecz niestety - skutki przyjmowania potężnego serum zbytnio nie odbiegają od tych, jakie zapewne nastąpiłyby po tchnięciu ducha w nieboszczyka.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Reanimator (Re-Animator) (1985)

  Filmowe wersje znanych i kochanych dzieł literackich często dostają cięgi, albo za niewystarczające oddanie klimatu pierwowzoru i "profanację", albo przeciwnie - za zbyt wierne odtworzenie oryginału i "brak innowacyjności". Naprawdę niełatwo jest zadowolić żarliwych, wieloletnich wielbicieli jakiegokolwiek kultowego pisarza, a co dopiero jeśli chodzi o Howarda Phillipsa Lovecrafta... Technika narracji, styl wypowiedzi i, przede wszystkim, niecodzienna umiejętność niepokojenia czytelnika subtelnie konstruowaną grozą uczyniły prozę samotnika z Providence niezwykle trudną do przeniesienia na ekran w formie, która przypadłaby do gustu zarówno widzom zaznajomionym z jego pracami, jak i laikom. Jednak Stuartowi Gordonowi, namiętnemu adaptatorowi twórczości Lovecrafta, ta prawie niemożliwa do wykonania sztuka w pełni się udała, i to kilkakrotnie, czego najoczywistszym przykładem jest słynny w kręgach maniaków kina gore Reanimator.

  Dan Cane (Bruce Abbott) jest zdolnym, ambitnym studentem medycyny, cieszącym się uznaniem profesorów, spełnionym w życiu prywatnym... Wydaje się, że nic nie może zmącić mu niemalże idealnego spokoju, dopóki nie zamieszkuje z nim kolega z roku - Herbert West (Jeffrey Combs). Ekscentryczny współlokator w poważaniu ma wszelkie autorytety naukowe, a całą swoją medyczną wiedzę poświęca jednemu celowi - ożywianiu zmarłych.


środa, 20 kwietnia 2016

Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (The Witch; The VVitch: A New England Folktale) (2015)

  Nagroda za reżyserię na Festiwalu Filmowym Sundance otworzyła Robertowi Eggersowi oraz jego debiutanckiemu dziełu - The Witch - drzwi do mainstreamowego sukcesu. Zobaczywszy, jak krytycy rozpływają się nad tą produkcją, dystrybutorzy od razu ostro zabrali się do jej namiętnego promowania, i to na skalę dużo szerszą, niż początkowo planowano... Jednak niestety - jeśli widzowie nastawieni na Hollywood niespodziewanie dostają film niszowy, nie ma co oczekiwać entuzjastycznej reakcji z ich strony, nad czym można jedynie gorzko ubolewać biorąc pod uwagę poziom, jaki niniejszy obraz sobą reprezentuje. The Witch pod względem technicznym jest niemalże nienaganne, potrafi zmrozić krew w żyłach i dogłębnie zaniepokoić, przekazując przy tym treści pozostawiające niemałe pole do interpretacji... Niewątpliwie jest to wybitne dzieło niezwykle uzdolnionego twórcy.

  XVII wiek, Nowa Anglia. William (Ralph Ineson), Katherine (Kate Dickie) oraz piątka ich dzieci zostają ekskomunikowani z purytańskiej miejscowości, gdzie dotąd żyli. Rodzina jest zmuszona założyć nową farmę na całkowitym odludziu, na obrzeżach gęstego lasu. Dzikie środowisko bardzo utrudnia wygnanym codzienną egzystencję, lecz to zamieszkała w ciemnym gaju wiedźma stanowi prawdziwe zagrożenie...


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Zaproszenie (The Invitation) (2015)

  Reżyser czarnej komedii Zabójcze ciało z Megan Fox i Amandą Seyfried w rolach głównych - Karyn Kusama - powróciła do zawodu po siedmioletniej przerwie i, co najważniejsze, jest to comeback w dobrym stylu. Nakręcone na podstawie scenariusza Phila Hay'a i Matta Manfrediego Zaproszenie jest skromnie zrealizowanym, trzymającym w napięciu thrillerem  - dowodem, że nie potrzeba nie wiadomo jakich środków, żeby stworzyć solidne dzieło, które nijak nie trąci ani taniochą, ani amatorszczyzną. Film nie oferuje może żadnych szczególnie ambitnych przesłanek, lecz z pewnością nie można mu zarzucić niemożności przykucia uwagi widza... Pod tym względem Kusama dokonała małego cudu.

  Will i jego dziewczyna Kira udają się do domu byłej żony mężczyzny, Eden, która wraz ze swoim nowym mężem wydaje uroczystą kolację dla grupki starych przyjaciół. Rozwodnik szybko zaczyna podejrzewać, że to nie chęć miłego spędzenia czasu w dobranym gronie skłoniła Eden do wydania przyjęcia, a jakaś nowa, dziwna filozofia życiowa...

wtorek, 12 kwietnia 2016

Ukamienowanie Sorayi M. (The Stoning of Soraya M.) (2008)

  Lata 80. Francuski dziennikarz znajduje się właśnie w kraju swojego pochodzenia - Iranie - i gdy przejeżdza przez niewielką wioskę, pech chce, że psuje mu się samochód, a naprawa ma potrwać kilka godzin. Mężczyzna pewnie spędziłby ten czas na relaksie w miejscowej kawiarni, gdyby nie pewna kobieta, która zaczepia go i prosi, aby wysłuchał historii o skazaniu na śmierć niejakiej Sorayi... Dziennikarz, Freidoune Sahebjam, na podstawie usłyszanej relacji napisał później książkę - La Femme Lapidée - w 2008 przeniesionej na ekran przez reżysera Cyrusa Nowrasteha jako Ukamienowanie Sorayi M..

środa, 6 kwietnia 2016

Potwór na zamku (Castle Freak) (1995)

  John Reilly (Jeffrey Combs) otrzymał w spadku po swojej wysoko urodzonej ciotce zamek we Włoszech, wraz z rodziną udaje się zatem na miejsce, aby zorientować się, ile nieruchomość może być warta, sprzedać ją i wzbogacić się o ogromną sumę pieniędzy. Między mężczyną a jego żoną Susan (Barbara Crampton) jest jakieś poważne spięcie, ale nie dane im będzie w spokoju porozmawiać o problemie, gdyż ich nastoletnia córka Rebecca (Jessica Dollarhide) wkrótce zaczyna twierdzić, że nie są sami w dostojnym zamczysku...

  Potwór na zamku, luźno oparty na opowiadaniu H. P. Lovecrafta The Outsider, należy do mniej docenianych dzieł Stuarta Gordona i choć w wąskim kręgu maniaków horrorów z niższej półki cieszy się względnym uznaniem, nigdy nie dorównał sławie obfitującego w gore Reanimatora (1985). Nieporównanie większa skromność w wydzielaniu makabry z pewnością przyczyniła się do zaniżenia sukcesu produkcji, tak samo jak niemalże całkowity brak humoru, który bez wątpienia pasowałby jak ulał zarówno do nieprawdopodobnej historii o czającym się w ciemnym zamku stworze, jak i do typowej dla niskobudżetówek ubiegłego wieku stylistyki. Jednak poważny ton i zaskakująco intensywne emocje, jakimi nasycona jest fabuła, nie spisują się źle, wręcz przeciwnie - dzięki nim obraz nabiera mocno obskurnej, surowej atmosfery, oczarowującej widza już na wstępie.


środa, 30 marca 2016

Ava's Possessions (2015)

  Trudno zliczyć, ile filmów poruszających tematykę opętania ujrzało światło dzienne od czasów kultowego Egzorcysty (1973) Williama Friedkina. Jak to zazwyczaj bywa z mocno wyeksploatowanymi podgatunkami, i w tym przypadku w oceanie różnorakich produkcji znajdą się zarówno pozycje warte uwagi, jak i te, które najlepiej zapomnieć od razu po seansie, lecz mimo różnic zdecydowana większość obiera ten sam schemat fabularny - demon zagnieżdza się w czyimś ciele, rujnuje nieszczęśnika fizycznie i psychicznie, a potem zostaje poddany egzorcyzmom. Ale co dzieje się po odprawieniu rytuału? Jak uwolniony od intruza delikwent wraca do normalności? Czy otoczenie jest w stanie zaakceptować kogoś, kto w stanie opętania wykręcał swoje ciało na różne, nieprzewidziane przez Matkę Naturę sposoby, jadł pająki czy wymiotował na bliskich grochówką? Większość twórców nawet nie spróbowała odpowiedzieć na te pytania, bo i po co, skoro odrobina horroru cielesnego oraz efektowna sekwencja egzorcyzmów najczęściej w zupełności wystarczały, by zadowolić poszukującą lekkiej rozrywki publiczność? Jordan Galland w Ava's Possessions jednak zdecydował się zaryzykować i podzielić się z nami swoją wizją tego, co może przechodzić osoba, którą trzeba było przywrócić do świadomości za pomocą liturgicznego obrzędu...

piątek, 25 marca 2016

Dead Mate (Graverobbers) (1988)

  Zastanówmy się... Po co sięgamy po horrory klasy Z? Czego od nich oczekujemy? Co nas do nich ciągnie? Odpowiedź na wszystkie te pytania jest prosta i na pewno każdy widz gustujący w tanim kinie grozy w mniejszym lub większym stopniu się z nią zgodzi - chodzi przecież o gore. Jeżeli krwawych efektów jest za mało albo nie prezentują się wystarczająco niesmacznie, uznajemy dany film za niewarty uwagi... Bo czymże innym mogą się poszczycić typowe "chłamy"? Na pewno nie dopracowaną fabułą, profesjonalnymi zdjęciami czy wybitną grą aktorską obsady. Czasami jednak zdarza się, że twórcy takiegoż dzieła decydują się pominąć scenki à la "latajce flaki", czego skutki bywają różne. Obraz Strawa Weismana - Dead Mate - mimo iż podejmuje kontrowersyjną, oferującą niemałe pole do popisu tematykę nekrofilii, bezpośredniości w nim tyle, co kot napłakał. Tutaj liczą się paranoiczny klimat, intryga oraz subtelna groteska, oczywiście zawarte w fabule, która, jak na rasowe amatorskie kino przystało, ledwo trzyma się kupy... Lecz, o dziwo, seans jest bezbolesny, a momentami nawet możemy przyłapać się na tym, że daliśmy się wciągnąć.

sobota, 12 marca 2016

Duma i uprzedzenie, i zombie (Pride and Prejudice and Zombies) (2016)

  Bennetowie wraz z piątką córek mieszkają w swojej posiadłości na angielskiej wsi. Dziewczyny na co dzień oddają się ćwiczeniom mającym pomóc im bronić się przed zombie, które opanowały kraj. Wkrótce do okolicy sprowadza się zamożny młody mężczyzna - pan Bingley - i pani Bennet robi wszystko, by wyswatać go z jedną ze swoich pociech.

  Powieści Jane Austen z 1813 - Duma i uprzedzenie - na pewno nie trzeba nikomu przedstawiać biorąc pod uwagę, jak bardzo romans ten został rozpowszechniony w popkulturze za pomocą licznych adaptacji, w tym znanego miniserialu z 1995 z Colinem Firthem w roli Fitzwilliama Darcy'ego. Jednak pewnie nie każdy wie o Pride and Prejudice and Zombies - książce autorstwa Setha Grahame'a-Smitha, parodiującej kultowy utwór Austen poprzez osadzenie jego akcji w samym środku apokalipsy zombie... Oczywiście taka historia aż się prosiła o przeniesienie na ekran, nie powinno więc dziwić, że w końcu filmowa wersja ujrzała światło dzienne - premiera w Stanach Zjednoczonych odbyła się 5 lutego 2016, a w Wielkiej Brytanii 11 lutego. Produkcja jednak okazała się wielką finansową klapą, gdyż z 28-milionowego budżetu zwróciło się jedynie $15 milionów... Choć niewątpliwie zdarza się, że wybitne obrazy zostają źle odebrane przez publiczność, Dumy i uprzedzenia, i zombie reżyserii Burra Steersa nie można zaliczyć do tych przypadków.


czwartek, 10 marca 2016

Kanako w krainie czarów (渇き。; Kawaki; The World of Kanako) (2014)

  Tetsuya Nakashima jest jednym z ciekawszych reżyserów z Kraju Wschodzącego Słońca. Chociaż jego filmografia nie jest wyjątkowo bogata, zdążył wyrobić sobie opinię wszechstronnego twórcy, który, podobnie jak Takashi Miike, żadnego gatunku się nie boi. Japończyk uraczył już publiczność surrealistyczną komedią Kamikaze Girls (2004), elegijnym dramatem Żywot Matsuko (2006), a nawet pękającym w szwach od CGI filmem familijnym - Pako i magiczna księga (2008). W 2010 nadszedł czas na Wyznania, czyli pierwsze dzieło, jakie zwróciło na Nakashimę oczy świata, aczkolwiek tak niekonwencjonalne kino zemsty zapewne dla niejednego zachodniego (i nie tylko) odbiorcy okazało się być nie do strawienia. Kanako w krainie czarów, kolejny obraz reżysera, ociera się o podobną tematykę, ale robi to w takim stylu - albo "stylach" - że po seansie pozostaje tylko niedowierzanie, chaos umysłowy oraz pytanie: od jakiego dilera Nakashima nabył swoją "inspirację"?

środa, 2 marca 2016

Alien 2 sulla Terra (Alien 2: On Earth; Alien Terror; Strangers) (1980)

  Włoski producent i scenarzysta, Ciro Ippolito, obejrzawszy film Obcy - 8. pasażer Nostromo wyczuł możliwość zrobienia niezłego biznesu na jego ogromnej popularności. Pomysł, żeby nakręcić pseudosequel tworu Ridleya Scotta, przyszedł mu do głowy po zobaczeniu plakatu reklamującego Zombie pożeracze mięsa Lucia Fulciego (włoski tytuł brzmi Zombi 2 - w nawiązaniu do Świtu żywych trupów, na półwyspie znanego jako Zombi). Ippolito w ekspresowym tempie znalazł dwóch dystrybutorów, którzy zgodzili się dofinansować inicjatywę, lecz Włoch wydał większość budżetu na wakacje w Cannes z "przyjaciółką", sportowy samochód i inne prywatne fanaberie, a na realizację obrazu przeznaczył marne ochłapy, jakie mu pozostały, co zdecydowanie odbiło się na jakości obrazu. Według pierwotnego planu reżyserem miał być Biagio Proietti, ale w wyniku pewnych scyzji został oddalony od projektu po tygodniu. Kolejnym kandydatem był Mario Bava, który odmówił od razu, poradziwszy za to, by to Ippolito przejął pałeczkę... I ostatecznie tak się właśnie stało.


Odradzam oglądanie trailera przez seansem - SPOILERY gore.

piątek, 26 lutego 2016

Nina wiecznie żywa (Nina Forever) (2015)

  Pełnometrażowy debiut Bena i Chrisa Blaine'ów jest zgoła nieszablonowy, co tym, którzy swoją przygodę z Nina Forever zakończą na przeczytaniu zarysu fabuły, pewnie wyda się niedorzeczne. W końcu motyw powracającej z zaświatów narzeczonej w samym 2014 został wykorzystany aż dwukrotnie w podobnych do siebie amerykańskich czarnych komediach - Life After Beth i Burying the Ex - ale w niniejszym obrazie, mimo iż fabularny schemat został powielony, temat przedstawiono z dużo większym polotem. Lekko zdystansowany ton pozostał, lecz sensu, jaki film ze sobą niesie, nie da się przyrównywać do poprzednich produkcji. Nina Forever nie jest głupiutką, idealną na nudne niedzielne popołudnie komedyjką, a opowieścią o trudach radzenia sobie ze stratą, bólu związanym z zabliźnianiem się ran, niemożności rozstania się z przeszłością... Przede wszystkim jednak dzieło braci Blaine jest nieznośnie gorzką historią miłosną.

  Dziewczyna Roba, Nina, zginęła w wypadku samochodowym. Mężczyzna nie może się pozbierać i próbuje popełnić samobójstwo, czym zyskuje sobie zainteresowanie koleżanki z pracy - Holly. Z początku młodej parze układa się świetnie, lecz sielanka się kończy, kiedy między Robem i Holly po raz pierwszy dochodzi do seksu - w samym środku aktu na łóżku nie wiadomo skąd pojawia się martwa Nina.


czwartek, 25 lutego 2016

Intruz (Intruder) (1989)

  Od końca lat 70. do pierwszej połowy lat 80. podgatunek slash przeżywał prawdziwy boom popularnościowy. Z modą już tak jest, że złaknieni łatwego zarobku przedsiębiorcy aż nadto intensywnie starają się zaspokoić popyt na dany produkt, i twórcy filmowi wcale nie stanowią pod tym względem wyjątku. Zrealizowanych według jednego i tego samego wzoru rąbanek wyszło niesamowicie wiele - niektóre z nich mają się zwyczajnie dobrze, bardzo nieliczne zyskały miano kultowych, a inne, słusznie lub nie, odeszły w zapomnienie. Intruz zalicza się do ostatniej kategorii, nad czym nie da się nie ubolewać, gdyż pełnometrażowy debiut reżysera i scenarzysty Scotta Spiegela, acz oddalony o lata świetlne chociażby od poziomu Koszmaru z ulicy Wiązów, jest jednym z najlepiej nakręconych, najbardziej klimatycznych i brutalnych slasherów końca lat 80.

Odradzam oglądanie trailera przed seansem - SPOILER zdradzający tożsamość mordercy!

poniedziałek, 22 lutego 2016

W paszczy szaleństwa (In the Mouth of Madness) (1994)

  Lata 90. nie były łaskawe dla Johna Carpentera. Okres chwały, jaką przyniosły mu Halloween, MgłaCoś i Christine, minął i dla reżysera przyszedł czas mniej udanych projektów oraz finansowych niewypałów (klasyczny przykład - Wioska przeklętych). Jeśli jednak przyjrzeć się jego filmografii z tamtej dekady, jest jedna pozycja, która, acz skromna, błyszczy na tle reszty - W paszczy szaleństwa.

  Detektyw ubezpieczeniowy, John Trent, zostaje zatrudniony do sprawy zniknięcia poczytnego pisarza powieści grozy, Suttera Cane'a, którego proza najwyraźniej robi czytelnikom papkę z mózgu - opóźnienie w wydaniu jego najnowszej książki doprowadza do wybuchów agresji wśród ludności. Trent odkrywa, że fikcyjne miasteczko Hobb's End, gdzie Cane osadził akcję jednego ze swoich opowiadań, może faktycznie istnieć i prawdopodobnie to właśnie tam ukrywa się zaginiony, zatem wraz z edytorką domu wydawniczego, Lindą Styles, wyrusza w drogę, aby odnaleźć tajemniczą miejscowość... Jednak "powitanie", jakie Hobb's End ma zarezerwowane dla dwojga przybyszy, przechodzi ludzkie pojęcie - i to, na ich nieszczęście, dosłownie.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...