środa, 4 maja 2016

Eliksir młodości (The Rejuvenator; Rejuvenatrix) (1988)

  W filmach grozy ingerencja człowieka w prawo natury, jakim jest śmierć, nigdy nie kończy się dobrze. Victorowi Frankensteinowi nie udało się stworzyć normalnie funkcjonującego osobnika w żadnej z licznych adaptacji gotyckiej powieści Mary Shelley, chodzące zwłoki Herberta Westa w bazowanym na Lovecrafcie Reanimatorze wykazywały jedynie mordercze skłonności, tak samo jak kobieta-robot w Przyjaźni na śmierć i życie Wesa Cravena, a zmarła bohaterka Projektu Lazarus szybko zaczęła używać swoich nadnaturalnych mocy przeciwko przyjaciołom... Wszystkie te obrazy jednak traktują o odwracaniu nieodwracalnego, czyli o próbach przywrócenia utraconego życia, najczęściej wiążących się z wskrzeszaniem ciał, które ze względu na swój "nieświeży" wygląd czy odmienioną świadomość pewnie wskrzeszone wcale by być nie chciały. Dużo atrakcyjniesza wydaje się być inna perspektywa - cieszenie się nieśmiertelnością jako młoda, zdrowa i piękna osoba, której ożywiać w ogóle nie trzeba, bo nigdy nie umiera... Preparat doktora Gregory'ego Ashtona w Eliksirze młodości (The Rejuvenator) ma gwarantować właśnie taki efekt, lecz niestety - skutki przyjmowania potężnego serum zbytnio nie odbiegają od tych, jakie zapewne nastąpiłyby po tchnięciu ducha w nieboszczyka.


Reżyseria: Brian Thomas Jones
Produkcja: Steven D. Mackler, Bernard E. Goldberg, Robert Zimmerman
Scenariusz: Brian Thomas Jones, Simon Nuchtern
Obsada: Vivian Lanko, John MacKay
Muzyka: Larry Juris
Wytwórnia: Jewel Productions
Premiera: lipiec 1988 (świat)
Kraj: USA
Czas trwania: 87 minut

  Znana aktorka - Ruth Warren - dawno już przekroczyła wiek, w którym co rusz była angażowana do głównych ról w wielkich produkcjach fimowych. Kobieta nie może się pogodzić z faktem, że wraz z młodością przeminęły sława i adoracja ze strony fanów, szczodrze sponsoruje zatem badania dr. Ashtona, mające na celu odkrycie sposobu cofania procesu starzenia. Prace jednak postępują zbyt wolno jak na gust zdesperowanej bogaczki, Ruth więc ostatecznie rozkazuje, aby naukowiec mimo nieudanych eksperymentów na szczurach przeprowadził na niej odmładzający zabieg. Ashton, zmotywowany groźbą zaprzestania finansowania projektu, zgadza się i pozornie wszystko idzie jak z płatka, aktorka ponownie cieszy się nowo odzyskaną urodą, ale początkowe obawy doktora szybko znajdują potwierdzenie w rzeczywistości - okazuje się, że efekt działania "eliksiru młodości" jest krótkotrwały i nawet jednorazowe przyjęcie specyfiku powoduje niepożądane skutki uboczne...



  Horror nigdy nie należał do ulubionych gatunków reżysera i scenarzysty Briana Thomasa Jonesa, jakież było zatem jego zdziwienie, kiedy producent, Steven Mackler, podsunął mu propozycję nakręcenia właśnie filmu grozy... Jako że jednak początkującemu twórcy zależało na zdobyciu doświadczenia, przyjął ofertę pod warunkiem, że dostanie przyzwolenie, aby do oryginalnego scenariusza Simona Nuchterna wprowadzić kilka gruntownych zmian. Umowa została zawarta, reżyser wziął sprawy w swoje ręce i stworzył swoje debiutanckie dzieło, które pomimo ogromnego potencjału na obraz pełen soczystego gore, koniec końców przyjęło bardziej stonowaną formę, tylko lekko okraszoną krwawymi scenkami.


  Jones z pewnością miał niemałe ambicje zabierając się za Eliksir młodości, lecz przeniesienie ich na ekran udało mu się średnio. Próba wkomponowania w całość treści dotyczących próżności, zachłanności i dążenia do celu po trupach niestety nie zakończyła się pełnym sukcesem, gdyż nie zostały one wyłożone dostatecznie szczegółowo, by dostarczyć widzowi pożywki do rozmyślań wykraczających poza sferę rażącej oczywistości. Na szczęście sytuację ratuje odtwórczyni roli odmłodzonej Ruth - Vivian Lanko - która dzięki swoim zdolnościom aktorskim, rzadko spotykanym w takich niskobudżetowych produkcjach, zdołała jakoś naznaczyć emocjami swoją niezbyt wyraziście zarysowaną postać. Nieco gorzej wtóruje jej John MacKay jako dr Ashton (protagonista bardzo nijaki jak na naukowca oddającego się wątpliwym moralnie praktykom), acz i on wypada nieźle na tle grupki niesamowicie sztywnych aktorów drugoplanowych...



  Wydawałoby się, że dystrybutor nie bez powodu zmienił oryginalny tytuł Rejuvenatrix na The Rejuvenator, nazwę mającą kojarzyć się nam z ociekającym sztuczną posoką Reanimatorem Stuarta Gordona, jednak jedynym aspektem, który po seansie pozostawia poważny niedosyt, jest właśnie znikoma ilość gore... To, co jest, nie prezentuje się źle - oślizgła, pulsująca twarz Ruth, starzejąca się z jeszcze mniejszą godnością po przyjęciu serum dr. Ashtona, robi odpowiednio groteskowe wrażenie - ale sceny, w których twórcy naprawdę mogli wykazać się wyobraźnią, są praktycznie bezkrwawe. Pole do popisu niewątpliwie było spore - sam główny wątek fabularny aż prosi się o porządny, przywołujący koszmary horror cielesny, a do tego dochodzą jeszcze takie motywy jak brutalne morderstwa czy pożeranie ludzkich mózgów... Dzieje się dużo, lecz niestety na ekranie widzimy jedynie malutki procent tej makabry.


  Eliksir młodości, biorąc pod uwagę nieskomplikowany sposób, w jaki została przedstawiona jego tematyka, jest lekkostrawnym, czysto rozrywkowym horrorem, który ogląda się przyjemnie, jeśli tylko jest się w stanie zaakceptować toporność na płaszczyźnie technicznej - takie już uroki niskobudżetówek lat 80. Całokształt wypadłby korzystniej, gdyby reżyser mógł pochwalić się lepszym wyczuciem gatunku - widać jak na dłoni, że kino grozy nie jest prawdziwym powołaniem Jonesa - ale summa summarum seans jest doświadczeniem pozytywnym. Narracja jest płynna, nie ma niepotrzebnych dłużyzn, a i klimat powinien zadowolić fanów niewymagających horrorów z końca XX wieku, przycisk "play" można więc wcisnąć bez większego niepokoju.

~~~

Powyższa recenzja znajduje się również na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenie mojego profilu na portalu.

2 komentarze:

  1. Oglądałem baaaardzo dawno temu i jakoś niezbyt przypadł mi do gustu. Michela, może zrecenzujesz Mauzoleum? Niszowy obraz z epoki vhs. Myślę, że Twoje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mauzoleum" juz czeka w kolejce :) Na pewno o nim napisze.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...