sobota, 10 stycznia 2015

Kieł (Tusk) (2014)

  Wallace Bryton oraz jego przyjaciel Teddy Craft prowadzą popularny podcast, The Not-See Party, w którym wyszukują w Internecie filmiki i wyśmiewają się z ich twórców. Wallace następnego dnia wylatuje do Manitoby w Kanadzie, aby przeprowadzić wywiad z pechowcem, który podzas nagrywania swoich popisów z mieczem przypadkowo obciął sobie nogę, lecz na miejscu okazuje się, że chłopak popełnił samobójstwo. Wallace nie może znieść myśli o powrocie do domu bez materiału na kolejny program, ale niedługo potem w barowej toalecie wpada mu w oko napisane kwiecistym językiem ogłoszenie. Jego autorem jest Howard Howe, który oferuje darmowy pokój w zamian za wykonywanie prac domowych, z którymi sam ma problemy ze względu na niedowład nóg. Jednak to nie darmowe mieszkanie przyciąga Wallace'a, a osoba Howe'a, który zdaje się dysponować niezliczoną ilością dziwnych opowieści. Gdy Wallace dociera do oddalonego o 2 godziny od Manitoby domu Howe'a, lekko zdziwaczały starszy człowiek opisuje mu kilka niesamowitych doświadczeń z młodości, co do końca przekonuje Amerykanina, że oto właśnie znalazł nowy temat na następny odcinek podcastu. Jednak zaraz po wypiciu herbaty Wallace traci zmysły, a po przebudzeniu z przerażeniem widzi, że amputowano mu nogę...


video

Reżyseria: Kevin Smith
Produkcja: William D. Johnson, Sam Englebardt, Shannon McIntosh, David Greathouse
Scenariusz: Kevin Smith
Obsada: Michael Parks, Justin Long, Haley Joel Osment, Genesis Rodriguez, Johnny Depp
Muzyka: Christopher Drake
Wytwórnia: Demarest Films, SModcast Pictures
Dystrybucja: A24 Films
Premiera: 6 września 2014 (świat)
Kraj: USA
Czas trwania: 104 minuty


  Tusk jest filmem Kevina Smith'a, bazowanym na opowieści z jednego z odcinków jego podcastu SModcast. Cała historia została zainspirowana ogłoszeniem na portalu Gumtree, w którym mężczyzna oferował darmowe mieszkanie pod warunkiem, że lokator zgodzi się przebierać za morsa. Smith w odcinku SModcast zatytułowanym The Walrus and The Carpenter ("Mors i cieśla"), razem ze swoim wieloletnim przyjacielem Scottem Mosierem, opowiedział własną, absurdalną wizję tego, co mogłoby się zdarzyć gdyby ktoś zgodził się na układ z ogłoszenia, po czym poprosił swych słuchaczy, by hashtagowali #WalrusYes, jeśli chcą zobaczyć ekranizację historii, a #WalrusNo, jeśli woleliby, żeby reżyser sobie darował. Większość była na tak, więc powstał film o świrze, który zaszywa swych gości w wielkim kostiumie morsa, zrobionym z ludzkiej skóry. W Tusk poznajemy dokładniej jednego z nieszczęśników, Wallace'a, który prowadził beztroski, egoistyczny żywot, aż podczas służbowego wypadu do Kanady nie natrafił na Howarda Howe'a - dziwaka z fiksacją na punkcie wielkich, drapieżnych ssaków morskich...



  Wallace żyje nie przejmując się nikim innym poza sobą. W swoim programie podchodzi wyśmiewczo do wszelkich ludzkich dziwactw, na które można natrafić w Internecie, żeby podnieść słuchalność do maksimum i zarobić jak największą ilość pieniędzy. Robienie sobie żartów z chłopaka, który podczas zabawy mieczem odciął sobie nogę, nie podoba się dziewczynie Wallace'a, Ally, którą mężczyzna zresztą notorycznie zdradza podczas wyjazdów służbowych. Kiedy bohater natrafia na Howe'a traktuje go jak resztę osobników, z których na codzień naśmiewa się w swoim programie, lecz tym razem nie kończy się to dla niego pomyślnie... Starszy człowiek żyje we własnym świecie, gdzie najważniejsze jest odzyskanie dawnego przyjaciela - morsa, który przed laty uratował Howe'a, gdy ten dryfował sam w oceanie po zatonięciu statku, na którym płynął. To wydarzenie odcisnęło tak głębokie piętno na mężczyźnie, że nie liczy się dla niego już nic innego, tylko przekonanie, że morsy, ze swoją zwierzęcą naturą, są formą istnienia przewyższającą ludzki gatunek, który w jego mniemaniu charakteryzuje tendencja do bezsensownej przemocy i okrutności. Howe chce strworzyć człowieka-morsa, żeby udowodnić sobie, że zmiana na lepsze jest możliwa i żeby ponownie zaznać spokoju, który odczuł za młodu na wyspie razem ze swoim zwierzęcym wybawcą.




  Po amputacji nogi, pierwszym zabiegu mającym zamienić go w morsa, Wallace nie jest zachwycony, w przeciwieństwie do czasu, kiedy utrata kończyny przez chłopaka z Internetu wywoływała u niego salwy śmiechu. Jednak teraz to Wallace jest przykuty do wózka inwalidzkiego, ogłuszony mocnym środkiem znieczulającym, podczas gdy Howe śmieje się z jego desperacji i nieporadnych ruchów. Role zostały odwrócone i kiedy po kilku innych operacjach podcaster w końcu osiąga formę pełnoprawnego morsa, staje się jedną z tych "osobliwości", których widok jeszcze nie tak dużo wcześniej byłby dla niego źródłem niepohamowanej radości. "Pan i władca" Howe jest bardzo zadowolony ze swojego nowego zwierzątka domowego i miło spędza z nim czas karmiąc go surowymi makrelami oraz ucząc pływać po morsowemu. Wallace nie ma wyboru - musi przyjąć zwyczaje wielkich koni morskich, żeby móc funkcjonować ze swoją nową budową ciała. Tymczasem ukochana Ally, której dobre serce pozwoliło wybaczyć zdrady partnera, oraz najlepszy przyjaciel Teddy ruszają do Kanady, żeby odnaleźć zaginionego...




  Wielką zaletą Tusk zdecydowanie jest gwiazdorska obsada, która swoimi zdolnościami aktorskimi tchnęła życie w postacie ze scenariusza filmu. Justin Long całkiem poprawnie wcielił się w egoistycznego podcastera i kobieciarza, patrzącego pogardliwie na całą resztę świata. Wallace nie wzbudza sympatii widza, ale taki był zamiar scenarzysty/reżysera i dzięki temu, kiedy widzimy stopniową przemianę mężczyzny w ssaka morskiego, najpierw możemy spokojnie dać się porwać parodyjnej sytuacji, a potem podziwiać niesamowity twór zdolności chirurgicznych Howe'a, nie zaprzątając sobie głowy żałowaniem bohatera. Michael Parks, odtwórca roli niezrównoważonego psychicznie "doktora", spisał się jeszcze lepiej. Howard Howe w jego wykonaniu jest trochę dostojnym, ale też bardzo dziecinnym człowiekiem, który jest w stanie pokazać swoją najmroczniejszą stronę, kiedy jest taka potrzeba, dlatego ta postać śmieszy, przeraża, a nawet wywołuje współczucie w różnych momentach seansu. Miłym dodatkiem w filmie jest również Johnny Depp, którego widzimy tutaj jako zdziwaczałego policjanta, Gyua Lapointe, który od lat podąża tropem kreatora morsów. Względem niego mam mieszane uczucia, bo z jednej strony Depp znakomicie wykreował komicznego bohatera, którego nie da się nie lubić, a z drugiej część filmu poświęcona nietypowemu śledztwu Lapointe może wydać się nużąca ze względu na niewiele wnoszące do całości, tasiemcowe dialogi.




  Sądzę, że byłoby dużo łatwiej dać się porwać Tusk, gdyby całość fabuły była bardziej skupiona na człowieku-morsie, jego twórcy oraz relacjom między nimi. Druga połowa filmu jednak serwuje nam długi "przerywnik", gdzie widzimy Ally oraz Teddy'ego szukających zaginionego w Kanadzie Wallace'a, oczywiście pod kierownictwem Lapointe, który jest zdeterminowany odnaleźć działającego od lat zabójcę. Chociaż ten segment nudny nie jest, głównie dzięki Deppowi, to dywersja nie tylko psuje ciągłość fabuły, lecz także blokuje wchechogarniającą groteskę, odczuwalną w sekwencjach w domostwie Howe'a. W tym punkcie Smith trochę przesadził też z parodyjnym aspektem, rozciągając go do granic możliwości aż do samego końca, co niestety nie wpływa korzystnie na jakość filmu. Wydaje się, że niektóre sceny i dialogi z udziałem Lapointe (ale nie tylko) zostały napisane wyłącznie po to, żeby rozśmieszyć widza na siłę - np. scena, gdzie policjant opowiada o puszukiwanym przez niego mordercy zajadając się fastfoodem, jest nawet zabawna, ale większość wypowiadanych w niej tesktów jest typowa dla dennego, amerykańskiego humoru.




  Nie można odmówić Tusk oryginalności, a Kevinovi Smith'owi pomysłowości, chociaż reżyser musiał pomyśleć o Ludzkiej stonodze (2009), kiedy razem ze Scottem Mosierem układał historię o człowieku-morsie. Większość seansu jest naprawdę przyjemna, a kiedy pojawia się Wallace po wszystkich koniecznych zabiegach, radość sięga zenitu. Mimo tego, że większość bohaterów została świetnie wykreowana przez ich odtwórców, to duża ilość przydługich dialogów oraz zbyt częste silenie się na zabawność sprawiają, że film nie odzwierciedla w pełni potencjału leżącego w tematyce.

~~~

Zapraszam do śledzenia mojego profilu na filmweb.pl.

1 komentarz:

  1. Tytuł gdzieś mi kiedyś mignął, ale kurczę nie spodziewałam się takiej historii. Zaciekawił mnie, a do obejrzenia bardziej też zachęca obsada, którą pochwaliłaś. Zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...