poniedziałek, 10 listopada 2014

Peruka (가발; Gabal; The Wig) (2005)

  Młoda Soo-hyeon jest chora na raka. Wiadomo już, że nie da się jej uratować, ale starsza siostra Ji-hyeon ukrywa przed dziewczyną okrutną prawdę i wypisuje ją ze szpitala, by spędziła swoje ostatnie dni bez stresu, w domowej atmosferze. By nie martwić chorej, Ji-hyeon okłamuje ją również w jeszcze jednej kwestii, a mianowicie nie mówi jej o zerwaniu z narzeczonym Ki-seok'iem, który przystaje na to, żeby udawać szczęśliwą parę aż do odejścia Soo-hyeon. W wieczór, gdy Ki-seok przychodzi do domu dwóch sióstr na kolację, Soo-hyeon po raz pierwszy przywdziewa perukę, by ukryć łysą na wskótek chemioterapii głowę. Zmiany, jaka zachodzą w dziewczynie w przeciągu kilku sekund od nałożenia nowych włosów są niesamowite - cienie pod oczami znikają, cera przybiera ładny, zdrowy kolor, a młoda kobieta aż kipi energią. Wkrótce zachowanie Soo-hyeon także ulega drastycznej przemianie i z zawsze uprzejmej, kochającej siostry staje się ona wyrachowaną, fałszywą osobą...


video

Reżyseria:
Won Shin-yeon
Produkcja: Kim Yong-dae, Lee Seo-yeol
Scenariusz: Do Hyeon-jeong, Won Shin-yeon
Obsada: Chae Min-seo, Yoo Sun, Sa Hyeon-jin
Muzyka: Kim Joon-seong
Wytwórnia: Korea Entertainment
Premiera: 12 sierpnia 2005 (świat)
Kraj: Korea Południowa
Czas trwania: 102 minuty


  Peruka jest do bólu konwencjonalną koreańską historią o duchu, który za życia zaznał wielką krzywdę, więc po śmierci mszcząc się na swoich oprawcach próbuje odzyskać utraconą godność. Antyfani takich produkcji nie znajdą tutaj nic dla siebie, bo wszystkie ich charakterystyczne elementy są na swoim miejscu - straszydło z długimi, czarnymi włosami, milczące sekwencje, groteskowe, nie zawsze straszne zjawy-kukły, sentymentalizm i nacisk na żal ducha... Jednak film wśród fanów azjatyckiego kina grozy cieszy się względnie przyzwoitym powodzeniem, i muszę przyznać, że chociaż pozycja nie powala oryginalnością, to swoje zalety ma i wielbiciele gatunku może będą mogli się w niej dopatrzeć zalążka "tego czegoś".



  To, co mnie ujęło najbardziej w Peruce to motyw "opętania" przez ducha. Soo-hyeon jest spokojną, miłą dziewczyną, a ze starszą siostrą łączą ją bardzo bliskie stosunki. Zaraz po nałożeniu peruki pojawiają się pierwsze zauważalne różnice, lecz na razie tylko fizyczne - młoda kobieta robi się ładniejsza, bardziej nawet niż była przed chorobą. Ji-hyeon jest zadowolona, że siostra czuje się dobrze, ale tylko do czasu. Soo-hyeon wkrótce zaczyna się zachowywać "nietypowo". Wychodzi z domu na całe dnie, nocą szaleje w klubie i, co najważniejsze, podrywa Ki-seok'a, byłego narzeczonego Ji-hyeon. Widz od początku wie, że wszystko jest dziełem nawiedzonej peruki, ponieważ (na wypadek, gdyby tytuł nie był wystarczającą wskazówką) piekielne włosy wykonują różne "sztuczki" - widać je tam, gdzie ich nie ma, spadają z gwoździ na ścianie, itd. Kiedy koleżanka Ji-hyeon zakłada perukę i wyrusza pewna siebie na miasto, by odzyskać męża, który wcześniej zażądał rozwodu, nie ma już wątpliwości. Każdy, kto nosi "nakrycie głowy" pięknieje i nabiera zupełnie nowego nastawienia do życia... Bardziej aktywnego, bezpośredniego, ale i bezwzględnego i egoistycznego. Zachowanie nowej Soo-hyeon nie podoba się Ji-hyeon, która nie może zrozumieć do dzieje się z jej słodką, małą siostrzyczką. "Opętana" przez ducha dziewczyna zachowuje się jak klasyczna zbuntowana nastolatka, a jej starsza siostra musi dojść do źródła problemu... Wkrótce słusznie identyfikuje wroga w peruce.





  Peruka, jak na "ghost story" przystało, ma kilka "jump scenes", tylko że niezbyt dobrze wykonanych. W większości z łatwocią da się przewidzieć, w którym momencie coś wyskoczy, a winna za to jest źle zgrana w czasie muzyka, która najczęściej rozbrzmiewa kilka sekund przed "niespodzianką"... Błąd tak podstawowy, że aż trudno uwierzyć, że twórcy naprawdę mogli go popełnić. Brak skutecznego elementu wizualnego zaskoczenia jednak troszkę rekompensuje mroczny klimat filmu. Początkowemu szczęściu Soo-hyeon z "wyzdrowienia", o którym zapewnia ją siostra, powrotu do domu, a potem coraz lepszego samopoczucia zawdzięczonego nowym włosom, przeciwstawiona jest świadomość widza o zagrożeniu, które chociaż szedzi zamknięte w peruce, nie wiadomo czemu zdaje się czaić w każdym kącie domu dwóch sióstr. Wygląd mieszkania sprzyja opowieściom o duchach - ciepłe oświetlenie (często ograniczone), ciemne zakamarki, gotyckie tapety i umeblowanie. Długie przerwy w dialogach mają na celu podkreślenie nastroju zmieniających się stopniowo wzajemnych relacji bohaterów, i chociaż aktorzy nie powalają wyjątkowym talentem, to wszyscy są wystarczająco ekspresywni, przy czym na szczęście udało im się uniknąć przesadzonego manieryzmu.




  Fabuła Peruki jest prosta - jest duch, nawiedza on żywych, trzeba się dowiedzieć, skąd się wziął i czego chce. Do przedstawienia tego wątku w zupełności wystarczyłaby wspomniana atmosfera tajmniczości i wątek stopniowej utraty osobowości przez główną bohaterkę, ale niestety twórcy postanowili wcisnąć na siłę parę sekwencji, które nijak do całości nie pasują, a miały chyba urozmaicić całość. Do nich zalicza się scena w kościele - przepych budynku, pieśń niesiona wysokimi głosami członków chóru dziecięcego w trakcie próby, księża i aura świętości... Muszę przyznać, że ten krótki moment dał mi nadzieję, że opętanie Soo-hyeon zostanie połączone z motywem religijnym, co odróżniłoby trochę tę produkcję od morza podobnych "ghost story", lecz i tutaj postawiono na czystą konwencję. Nie jest to wada, jednak "zmyłka" ze strony twórców osobiście nie przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że (pomimo obiecującej natury) jest tak krótka i nie wnosi nic do fabuły. Drugą rzeczą jest trochę dłuższa sekwencja przedstawiająca wspomnianie, sen, albo wizję Soo-hyeon, gdzie widzimy jej rodziców oraz ją samą w wieku dziecięcym, razem z siostrą. Możliwe, że jestem nieczuła na subtelne sentymentalne bodźce, ale w tym przypadku też nie mogę dojść, po co widzowi ta ckliwa fatamorgana, która nie dość, że tak samo jak scena kościelna jest zupełnie zbędna dla fabuły, to pod względem klimatu za bardzo odcina się od całości. Chociaż nie jest tego wiele, i tak uważam, że film dużo by zyskał na spójności, gdyby te momenty zostały albo skrócone, albo całkowicie pominięte.




  Mimo kilku wad wykonaniowych i pozostawiającej do życzenia edycji, Peruka nadal jest klimatycznym, dość wciągającym "ghost story" z nawiedzonym przedmiotem w roli głównej. Chociaż małe przerywniki w spójności gatunkowej i fabularnej można wybaczyć, to całkowicie nieudane "jump scenes" stanowią sporą ujmę. Film nie jest nudny i nieźle skonstruowaną atmosferą napięcia potrafi utrzymać widza przed ekranem bez większych trudności. Dla mnie seans był przyjemnością, miejscami tylko zmniejszoną przez niektóre zbyt uderzające niedoskonałości realizacyjne, klasyfikuję więc tę pozycję jako solidny średniaczek.

~~~

Zapraszam do śledzenia mojego profilu na filmweb.pl

2 komentarze:

  1. Przyznam się, że kilka razy przymierzałam się do tego filmu, ale jakoś zawsze znalazło się coś innego do obejrzenia - może dlatego, że wole europejskie lub amerykańskie kino. Bo jak dla mnie wszystkie te filmy są strasznie do siebie podobne. Jak zwykle świetny tekst. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt... Dużo azjatyckich "ghost story" jest robionych pod deseń, w wyniku czego mamy ocean bardzo podobnych produkcji. Nie znaczy to jednak, że brak ciekawych pozycji - czasem można trafić na coś bardziej oryginalnego. ;) "Peruka" moim zdaniem jest średniakiem. Nie jest ani całkowitym dnem pozbawionym cech własnych, ani jakimś arcydziełem.
      Też nie wiele oglądam azjatyckich horrorów, ale postanowiłam, że to nadrobię. ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...