czwartek, 17 września 2015

Towarzystwo (Society) (1989)

  Bill Whitney pochodzi z bogatego domu. Mieszka w luksusowej willi rezem z pretensjonalnymi rodzicami i nękaną przez gachów siostrą, Jenny, ale nie czuje się częścią wytwornego świata, w którym jego bliscy pławią się z niewyobrażalną zwinnością. Chłopak ma też zaburzenia urojeniowe... A przynajmniej tak twierdzi jego psycholog. Kiedy najbardziej nachalny wielbiciel siostry Billa - David Blanchard - puszcza mu nagranie z debiutu towarzyskiego Jenny, na którym słychać, jak goście uprawiają niczym nieskrępowany seks, nastolatek przekonuje się, że jego wątpliwości co do prawości rodziny nie były bezpodstawne.

  Brian Yuzna rozpoczął karierę w połowie lat 80. jako producent (ReanimatorLalki) i scenarzysta (Zza światów), a na krześle reżysera zasiadł po raz pierwszy w 1989. W swoim debiutanckim dziele - Towarzystwo - oczywistą prawdę o porządku świata po mistrzowsku sprowadził do surowego, dosłownego widowiska, będącego małym, ale za to znaczącym wkładem dla podgatunku filmów grozy, jakim jest horror cielesny. "Bogaci zawsze żerowali na biednych" ("the rich have always fed off the poor") - brzmi hasło stojące u podstaw scenariusza. Błędem byłoby jednak twierdzenie, że twórcy mieli na celu uwydatnić oklepane do znudzenia przesłanie czy też pokazać daną tematykę w nowym świetle. Dużo bezpieczniej jest przyjąć, że podział klasowy i dominacja "wysoko urodzonych" są tutaj wyłącznie narzędziem do zrealizowania ciekawej oprawy dla niepokojącego, wciągającego thrillera, który z czasem przeradza się w rasowy body horror z wyśmienitym, lekko kiczowatym gore, jakże typowym dla produkcji  lat 80.


Reżyseria: Brian Yuzna
Produkcja: Keith Walley
Scenariusz: Woody Keith, Rick Fry
Obsada: Billy Warlock, Devin DeVasquez, Evan Richards, Ben Meyerson
Muzyka: Mark Ryder, Phil Davies
Dystrybucja: Wild Street Pictures
Premiera: maj 1989 (Festiwal Filmowy w Cannes); 11 czerwca 1992 (USA)
Kraj: USA
Czas trwania: 99 minut


  Obawy Billa co do swojej pozycji w rodzinie przekraczają zwykłe poczucie odosobnienia, jakie często towarzyszy młodym ludziom w okresie dorastania. Naszego bohatera wręcz przerażają jego najbliżsi, co wynika głównie z dziwnych zwidów, w których siostra i koleżanka ze szkoły wyginają swoje ciała w sposoby całkowicie sprzeczne z anatomią człowieka. Nagranie Blancharda jest ostatecznym dowodem, że Bill nie zwariował, a wokół niego naprawdę dzieje się coś podejrzanego, jednak po drugim przesłuchaniu taśmy zawarte na niej rozmowy okazują się być kompletnie inne, zupełnie jakby ktoś podmienił kasetę... A może chłopak rzeczywiście ma tendencje do paranoi? Pierwsza część Towarzystwa jest pełnokrwistym dreszczowcem, gdzie zdrowie psychiczne głównego bohatera jest ciągle poddawane wątpliwości tylko po to, by co krok ponownie utwierdzać nas w przekonaniu, że Whitneyowie jednak skrywają jakieś mroczne sekrety. Nie sposób jest się nudzić stojąc u boku Billa podczas jego długiej, zawiłej drogi do odkrycia straszliwej prawdy, chociaż nie raz zakwestionujemy zarówno sensowność linii tropu młodzieńca, jak i jego stabilność umysłową.



  Whitneyowie czują się jak ryby w wodzie w towarzystwie o podobnym statusie społecznym. Rodziców nie obchodzą dokonania syna na boisku baseballowym, jego sukcesy w szkolnych debatach czy nawet sprawy tak podstawowe jak godzina, o której nastolatek ma zamiar wrócić do domu z wypadu na plażę. Bill swoją drogą również nie wykazuje chęci, aby zaangażować się w życie rodzinne, i zdecydowanie woli wygłupy z przyjacielem - Milo - od nudnych przyjęć na cześć siostry. Młody chłopak oraz jego familia z wyższych sfer to dwa zupełnie różne światy, które zdają się koegzystować bezpośrednio obok siebie wyłącznie w wyniku niewytłumaczalnego przypadku. Jak wiadomo, nieskorej do asymilacji jednostce nie jest łatwo, tak więc musi zostać "przywołana do pionu" i uświadomiona, że jej istnieniem rządzi twarda hierarchia - bezwzględna dla większości, łaskawa dla elitarnej mniejszości.





  Chociaż pod względem wykonania technicznego Towarzystwo jest obrazem niezwykle prostym - znikoma zabawa kolorami i światłem, brak bardziej pomysłowych ujęć itp. - i na klimat składają się głównie zagrania fabularne, gra aktorska oraz sceny bezpośrednio przedstawiające makabrę (a i te elementy nie zawsze stoją na najwyższym poziomie), o dziwo nie wpływa to negatywnie na odbiór filmu. Pierwsza godzina seansu upływa w napięciu, wywołanym świetnie zaplanowanymi zawikłaniami akcji, które zapewne będą w stanie wciągnąć nawet najbardziej sceptycznie nastawionego do dzieła Yuzny widza. Końcowe pół godziny obrazu natomiast wyraźnie zostało zadedykowane zwolennikom bardziej wybuchowego kina, czasami nawet przekraczającego granice dobrego smaku...





  Widzowie zaznajomieni z twórczością Yuzny na pewno będą wiedzieli, że, jakby nie było, przyprawiająca o gęsią skórkę historia o Whitneyach nie może zakończyć się niewinnie. Ostatnie trzydzieści minut filmu nie zawiedzie miłośników najbardziej pokręconego czarnego humoru, tak samo jak i zagorzałych fanów wymyślnego zwyrodnialstwa. W Towarzystwie dostajemy sowitą ucztę absurdu, naginającą pojęcie cielesności do granic naszych najśmielszych wyobrażeń. Uderzający efekt końcowy oczywiście nie mógłby zostać osiągnięty, gdyby nie groteskowe, niezwykle sugestywne efekty specjalne, które momentami prezentują się nad wyraz topornie (mężczyzna z twarzą w miejscu odbytu jest tego najlepszym przykładem), co jednak wcale nie zaniża ich poziomu czystej obrzydliwości. Gore, karykaturalne deformacje, sporo drwiny oraz dosadny w swej prostocie komunikat - nie może być lepszego zwieńczenia intrygi z upiorną rodzinką.





  Towarzystwo bez dwóch zdań jest wybitnym debiutem zdolnego reżysera, szalonym hołdem złożonym ekstremalnie absurdalnemu kinu grozy, klasyką gatunku body horror... Warsztatowo dzieło to nie jest idealne, lecz nie na perfekcji polega idea kiczowatych produkcji lat 80., a na dostarczeniu publice wybornej, niezbyt skomplikowanej rozrywki, co w tym wypadku niewątpliwie ma miejsce. Chociaż Yuzna w późniejszych latach swojej kariery nakręcił jeszcze niejeden rozkoszny, zaspokajający nasz głód niedorzecznej makabry horrorek (chociażby Powrót żywych trupów 3 czy Dentystę), moim zdaniem warto zwrócić większą uwagę na Towarzystwo, które niestety nieczęsto otrzymuje uznanie, na jakie zasługuje.


~~~

Powyższa recencja znajduje się również na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenie mojego profilu na portalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...