Opiekunka (The Babysitter) (2017)

  Cole ma dwanaście lat, jest maniakiem science fiction, boi się igieł i jako jedyny wśród rówieśników z okolicy wciąż ma opiekunkę do dzieci. Innymi słowy - ma przesrane. Jedyną osłodą upstrzonego szyderstwami szkolnych kolegów życia chłopca jest fakt, że wspomniana opiekunka jest dowcipną, obeznaną w nerdowskich tematach seksbombą. Ideał? Niestety... Kiedy Cole wstaje w nocy z łóżka, by podejrzeć, co zazwyczaj robi charyzmatyczna Bee po utuleniu go do snu, staje się świadkiem niespodziewanego. I przerażającego.

  Czy po reżyserze, który swoją karierę zaczął od kręcenia teledysków, a na srebrnym ekranie zadebiutawał Aniołkami Charliego (2000), można spodziewać się komedii grozy z prawdziwego zdarzenia? Takiej, do obejrzenia (i polubienia) której nie wstydziliby się przyznać nawet zatwardziali zwolennicy horrorów krwawych, błyskotliwych i stworzonych z poszanowaniem dla długoletniej tradycji tego jakże różnorodnego gatunku? Joseph McGinty Nichol, szerzej znany pod pseudonimem McG, pokazał, że - jak najbardziej - można. Wręcz wypada. Opiekunka jest bowiem prawdziwą netfliksową perełką, godną postawienia na równi z tak przyjemnymi pastiszami jak Cooties (2014) czy Śmierćgazm (2015), a tylko parę półek niżej od wyreżyserowanych z zegarmistrzowską precyzją Dziewczyn śmierci (2015).


  Scenarzysta - Brian Duffield - nie raczy nas dowcipem wysokich lotów. Umysłowe zaangażowanie publiczności jednak bez wątpienia nie zagościło wśród jego celów ani na chwilę. Film najprawdopodobniej miał głównie bawić i dostarczyć nieco rozkosznych tekstów do zapamiętania, co zostało spełnione z nawiązką. Między sekwencjami przesączonymi napięciem przemycono ubrane w trafne dialogi ("Dlaczego on nie ma koszulki?") szyderstwo z typowego amerykańskiego horroru popkornowego; nie zabrakło bezpośrednich nawiązań chociażby do Piątku trzynastego (1980) czy Ludzkiej stonogi (2009), lecz parodia w Opiekunce bynajmniej nie ogranicza się do dosłownego przytaczania klasyki w żartobliwym kontekście - tak pójść na łatwiznę i się przy tym nie skompromitować mógł tylko Eli Roth w Śmiertelnej gorączce (2002). Duffield na spółkę z McG, który na zwykłym podwórku przeciętnego domu na przedmieściach wykreował atmosferę groźnego lasu nad jeziorem Crystal, ze strzępków wybranych cytatów sporządził produkt odrębny. Konwencję młodzieżowego straszaka traktując jako inspirację, a nie podręcznik DIY.

  Twórcy zadbali również, by nieskomplikowanemu, choć skrzętnie przemyślanemu humorowi kroku dotrzymywała odpowiednio dosadna jatka. Główny bohater (bezbłędnie odegrany przez Judah Lewisa) w walce o przetrwanie, jaka wywiązuje się po wyjściu na jaw dziwacznych zainteresowań Bee (równie bezbłędna Samara Weaving), ma więcej szczęścia niż rozumu... Szczęścia zarówno dla niego, jak i dla tych widzów, którzy nie pogardzą stylowym zgonem; pierwsza ekranowa śmierć cieszy oko skrupulatną realizacją i szokuje ilością użytej na planie sztucznej posoki, a druga utwierdza nas w przekonaniu, że będzie jeszcze lepiej. Ingerencja CGI jest wyraźnie widoczna, ale na szczęście subtelna, nie ujmuje więc grozy scenom makabry. Te w połączeniu ze zdjęciami Shane'a Hurlbuta - w zależności od sytuacji tętniącymi kolorami lub emanującymi mrokiem - dokładają swoją cegiełkę do bardzo dobrze wyważonego widowiska: wywołującego szczery śmiech i potrafiącego przyprawić o gęsią skórkę (a momentami nawet o grymas lekkiego obrzydzenia) dokładnie wtedy, kiedy jest to pożądane.


  Opiekunka nie reprezentuje sobą tak zwanego ambitnego kina. Jest za to świetnym filmem rozrywkowym, który trzyma w niepewności jak solidny thriller, zaskakuje brutalnością jak pełnokrwisty horror i rozwesela jak rasowa komedia. Jeśli szukacie lekkiej produkcji na niezobowiązujący seans wśród znajomych albo po prostu chcecie sie zrelaksować po ciężkim dniu nauki/pracy - dzieło McG jest idealnym wyborem.

~~~

Powyższa recenzja znajduje się również na filmweb.pl (link) oraz na altao.pl (link).
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na tych portalach.

Komentarze

Najczęściej czytane posty