poniedziałek, 25 stycznia 2016

Martyrs (2015)

  Francuskiego horroru "torture porn" Pascala Laugiera, Martyrs. Skazani na strach, na pewno nie trzeba nikomu przedstawiać - w końcu jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych przedstawicieli nurtu francuskiej ekstremy. Niektórych widzów zszokował i zaniepokoił, jednych może oczarował, a drugich odstręczył i obrzydził, ale niezależnie od tego, czy miało się pozytywne czy negatywne odczucia, obraz pewnie w każdym pozostawił ślad, który nie ulotnił się zaraz po napisach końcowych. Kiedy świat obiegła wiadomość, że w USA szykuje się remake, fani oryginału zapewne poczuli się zmartwieni, i to nie bezpodstawnie - wiadomo nie od dziś, że jeśli tylko jakiś nieamerykański film osiągnie wystarczająco duży sukces, zaraz znajdzie się tabun chętnych, żeby na znanym tytule natrzepać zielonych, co może nie byłoby tragedią, gdyby tylko większość twórców tych "odgrzewanych kotletów" nie miała w głębokim poważaniu jakości swoich dzieł. Niestety, Martyrs reżyserii Kevina i Michaela Goetzów nie zalicza się do rzadkich wyjątków od reguły i potwierdza obawy, jakie część z Was żywi... Ba, prawdopodobnie jest nawet jeszcze gorzej, niż się spodziewacie.

video

Reżyseria: Kevin Goetz, Michael Goetz
Produkcja: Peter Safran
Scenariusz: Mark L. Smith
Obsada: Bailey Noble, Troian Bellisario, Kate Burton, Blake Robbins
Muzyka: Evan Goldman
Wytwórnia: The Safran Company
Dystrybucja: Anchor Bay Films
Premiera: 9 października 2015 (Sitges Film Festival); 22 stycznia 2016 (świat)
Kraj: USA
Czas trwania: 86 minut


  Fabuła jest podobna do pierwowzoru, a bardziej znaczące odstępstwa mają miejsce dopiero w drugiej części filmu. Na początku mamy więc małą Lucie, uciekającą od ludzi, którzy bezlitośnie ją torturowali przez bliżej nieokreślony czas, i sierociniec, gdzie dziewczynka zaprzyjaźnia się z Anną. Lucie nie zna tożsamości swoich oprawców, nie wie też, jak wyglądają, ale po dziesięciu latach od swoich tragicznych przeżyć przez przypadek ich odnajduje i urządza im jatkę... Problem Martyrs nie tkwi ani w zbytniej wierności oryginałowi, ani w zbędnych zmianach w scenariuszu, a całkowitym wyjałowieniu przez twórców nietuzinkowej, pełnej niedopowiedzeń i subtelnych wątków historii. To, co u Laugiera sprawiało, że cierpła skóra i chciało się odwrócić wzrok od ekranu, równocześnie podsycając ciekawość i przytwierdzając twardo do fotela, u braci Goetz doszczętnie wyplewiono, a powstałej w ten sposób pustki nie zapełniono niczym, co mogłoby nam chociaż minimalnie wynagrodzić braki.



  Nietypowa przyjaźń pomiędzy Lucie i Anną została potraktowana płytko, tak samo jak zarys samych postaci oraz ich psychologiczny rozwój, w wyniku czego los dwóch głównych bohaterek nie mógłby być nam bardziej obojętny. Chociaż gra aktorska ich odtwórczyń, Bailey Noble (Anna) i Troian Bellisario (Lucie), nie jest najwyższych lotów, trudno jest nawet mieć o to do nich pretensje - nie można przecież wymagać od obsady cudów, jeśli role są kiepskie. Faktor szoku również praktycznie nie istnieje, a cała dosłowna brutalność, z jakiej znane jest dzieło Laugiera, została zastąpiona mocno stonowaną, odrealnioną przemocą, gdzie w oko kole albo CGI marnej jakości, albo chaotyczny montaż, mający "uchronić" widza przed zbyt dokładnym widokiem makabry. Chyba tylko dla czystej formalności - aby wciąż można było ozdobić produkcję etykietką "torture porn", mimo iż tortur jest jak na lekarstwo, a bohaterki nie są nawet ucharakteryzowane na osoby torturowane - pozostawiono jedną jedyną poprawnie zrealizowaną, choć kilkusekundową, soczystą scenkę, która jednak też nie wybija się ponad stylistyczny standard komercyjnego kina ostatnich lat.





  W imię maksymalnego poszerzenia grupy wiekowej potencjalnych odbiorców Martyrs ucierpiała nie tylko jakość krwawych scen, lecz także drugie dno fabuły... Którego właściwie nie ma tutaj w ogóle. W przypadku obrazu Laugiera na pewno również znajdzie się wielu widzów, którzy zaprzeczą, jakoby celem reżysera było wplecenie w niepokojącą historię, gdzie prym wiedzie ból, jakichkolwiek przesłań, ale pole do dyskusji na ten temat jest szerokie, a argumentów przemawiających za tym, że film nie został nakręcony dla samego skandalu, nie brakuje. Twórcy remake'u zapewne chcieli zwolnić publiczność z konieczności zbyt intensywnego myślenia podczas seansu, zwiększając czysto rozrywkowe walory produkcji ("ciężkie" kino przecież się nie sprzedaje), lecz w swoich zamiarach polegli na całej linii. Martyrs jest typowym, rozwodnionym aż do bólu horrorkiem dla nastolatków, który jednak raczej nie zadowoli nawet swojej grupy docelowej, gdyż nie oferuje ani krzty dobrej zabawy pod żadnym względem - od początku do końca jest nudny jak schnąca farba i nie pokazuje nic, co już nie zostałoby pokazane gdzie indziej, i to dużo lepiej.





  Film braci Goetz mógłby się chociaż trochę uratować brutalnością, ale całkowity brak zarówno mocnego gore, jak i jakichkolwiek wskazówek, że poza kadrem może dziać się coś bardziej przerażającego niż w większości kręconych na jedno kopyto, mainstreamowych amerykańskich horrorów, eliminują wszelkie szanse Martyrs na zapisanie się w pamięci widzów. Obraz z pewnością na siebie zarobi, jako że na żerowaniu na powszechnie znanych, prowokatorskich pozycjach rzadko wychodzi się niekorzystnie finansowo, jednak szczere uznanie publiki to już zupełnie inna para kaloszy i twórcy prawdopodobnie będą mogli sobie jedynie o nim pomarzyć. Kiepski remake to nic nowego, lecz nawet gdyby amerykańska wersja Martyrs. Skazani na strach była oryginalnym dziełem, i tak lokowałaby się grubo poniżej przeciętnej.


~~~

Powyższa recenzja znajduje się również na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na portalu.

7 komentarzy:

  1. Ja tak w nawiązaniu do Twojej listy filmów z fejsa :
    Parę widziałem . ,, Creepshow 2'' pupy Ci nie urwie ( jedynka dużo lepsza ) , ale ma parę sympatycznych wejść i generalnie da się wchłonąć bez stresu ( no, może z małym ). Reżyserował nadworny operator George'a Romero.
    ,, Alien sul Altra'' - gratka dla fanów italo thrashu , dzieło posrane, tanie i krwawe, ja się dobrze bawiłem.
    Natomiast z całą odpowiedzialnością polecam ,, Intruza'' Scotta Spiegela - bliski doskonałości, błyskotliwy slasher z akcją w w w zamkniętym supemarkecie, gdzie ekipa zostaje po godzinach robić inwentaryzację i jest wyrzynana po kolei przez nie wiadomo kogo :) Bardzo porządnie to wyreżyserowane, zmyślna praca kamery ( w bród stalkerskich POV ) , parę razy wchodzi solidny gore ( co winda towarowa tobi z typa, to OMG ! ) i kończy się pięknie sarkastycznym finałem. A na dobitkę w obsadzie Sam Raimi ( mocny drugi plan ) i Bruce Campbell & Lawrence Bender w cameo. Absolutely must see !
    A sam przymierzam się do ,, Mauzoleum'' ( parę ciepłych słów o tym kiedyś gdzieś czytałem + intuicja :) i ,, Death Valley'' ze względu na reżysera.
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz :) O "Intruzie" słyszałam już od paru osób, że dobry, więc chyba wezmę go na pierwszy ogień. Albo "Aliena", bo widziałam parę zachęcających screenów.

      Usuń
  2. Obejrzałem ,, Mausoleum'' i czuję się w obowiązku Cie ostrzec ; nie zbliżaj się nawet do tego syfu! Poziom nieudolności realizatorskiej jet tragiczny . Reżyser i montażysta nie mają za grosz wyczucia rytmu scen, ujęcia momentami są sklejane chyba na zerwanym filmie , zero zmysłu konstrukcji czegokolwiek . I absolutnie nie wynika to z niskiego budżetu . Sama story durna jak sam skurwysyn, ale co gorsza wewnętrznie martwa na całej linii. Parę razy można się nawet uśmiać z tego kalectwa, ale to za mało, przeważa pospolita nuda . Trochę klasycznego makeupu w wykonaniu Johna Carla Buechlera sprawy nie ratuje. Do zgruzowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak na pewno obejrzę XD Czasem lubię oglądać bardzo złe filmy i czasem nawet mi się one podobają :P

      Usuń
    2. Spodziewałam się, że na tej liście znajdzie się parę konkretnych gówienek.

      Usuń
  3. I see :)
    To jest właśnie takie gówienko odpowiednio spatynowane przez czas i z oldschoolowym duchem - stary badziew ma swój wdzięk, nowy za grosz . Zjechałem ostro ten film , bo mi się maksymalnie nie zestroił z nastrojem chwili - miewam tak.
    Wersja z Knapikiem - jakość nomen omen gówniana ( VHS rip), ale parę dobrych tekstów wpada )
    https://www.youtube.com/watch?v=l4AiKzL8YSA
    Enjoy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ostatnio fazę ta horrory niższej jakości, do tego znalazłam kanał na Youtube, gdzie są takowe publikowane (z włoskim dubbingiem), więc... XD "Mausoleum" obczaję jutro, a na dziś mam zaplanowane "Il Bosco".

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...