Ponury dom (The Seasoning House) (2012)

  Bałkany, rok 1996. Głuchoniema, osierocona Angel zostaje zmuszona do pracy w obskurnym domu publicznym jako opiekunka więzionych tam prostytutek i wkrótce zaprzyjaźnia się z jedną z nich. Kiedy dziewczyna staje się świadkiem brutalnego gwałtu na koleżance, nie wytrzymuje i dźga mężczyznę na śmierć. Od tej chwili Angel pozostaje tylko uciekać przed wściekłymi żołnierzami, chcącymi ją zabić za to, czego się dopuściła...

  Ponury dom - debiut reżyserski Paula Hyetta - przez krytyków często określany jest jako film brutalny, wstrząsający i dogłębnie poruszający, czemu pewnie większość widzów po seansie chociaż po części przyzna rację. Fabuła rozgrywa się na Bałkanach pod koniec XX wieku, w nielegalnym burdelu, gdzie wyrwane z domów rodzinnych dziewczyny są regularnie bite, narkotyzowane i zmuszane do "obsługiwania" wojskowych. Już sama tematyka obrazu jest w stanie mocno uderzyć oglądającego, a bardzo dobra jakość zdjęć oraz dość graficzne przedstawienie gwałtów na przyjaciółce głównej bohaterki jeszcze potęgują efekt... Tyczy się to jednak tylko pierwszej połowy filmu.


  Przemoc seksualna, jeśli tylko ukazana bezpośrednio na ekranie, nieodłącznie idzie w parze z mniejszą lub większą kontrowersją. Ponury dom nie jest pod tym względem wyjątkiem, chociaż nie dorównuje obrazowością Pluję na twój grób czy Nieodwracalne. Motyw porywania podczas wojny młodych dziewczyn w celu uczynienia z nich niewolnic seksualnych na rzecz złaknionych doznań wojskowych z pewnością robi z dzieła Hyetta nietuzinkowy, chwytający za serce dramat, który momentami ogląda się ze łzami w oczach. Wydźwięk filmu jednak całkowicie się zmienia po tym, gdy Angel udaje się zabić wielkiego, groźnego żołnierza - dramatyczny ton ustępuje miejsca bardziej konwencjonalnej dla kina grozy, mocno naiwnej akcji. Dziewczyna musi ukrywać się i bronić przed zgrają uzbrojonych mężczyzn, co wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu wychodzi jej wyśmienicie. Aczkolwiek naginanie zasad logiki w horrorach nie jest niczym nowym ani zaskakującym, twórcy Ponurego domu poszli na łatwiznę robiąc z antagonistów nieporadne ciapy, niepotrafiące poradzić sobie ze schowaną w szybie wentylacyjnym dziewczynką. Niektóre sceny wręcz śmieszą - np. Angel agresywnie gryząca przeciwnika w ucho niczym Mike Tyson - podczas gdy inne rozbrajają wyraźnym brakiem pomysłowości twórców - chociażby moment, w którym wydaje się, że główna bohaterka została zapędzona w kozi róg, ale po kilkusekundowym przerywniku widzimy, że jednak jakimś cudem udało jej się zadźgać napastnika... Ta kosmiczna przepaść gatunkowa pomiędzy pierwszą, a drugą częścią filmu z pewnością nie wyszła całości na dobre.

  Od braku logiki w kluczowej partii seansu nieco odciągają uwagę wysokiej jakości zdjęcia, których styl już od pierwszych scen kojarzy się z rasowym kinem grozy XXI wieku, dobrze wypracowany klimat oraz parę całkiem niezłych scen gore. Od początku Ponury dom wciąga samą tematyką, przerażającą bez względu na walory warsztatowe obrazu, lecz wraz z upływem kolejnych minut to mroczna atmosfera, zapowiadająca jeszcze mroczniejsze wydarzenia, pielęgnuje w widzu nadzieje na dobre widowisko. Zimna, metaliczna kolorystyka, skrupulatnie zaplanowane, przybrudzone oświetlenie, bestialska brutalność i w końcu krew... Chociaż gore w filmie Hyetta ogranicza się do kilku rozrzuconych w sporych odstępach scen, reżyser za ich pomocą gra na naszych uczuciach. Morderstwo, jakiego właściciel domu publicznego - Viktor - dla przykładu dokonuje na jednej z nowo przybyłych dziewczyn, jest ostrzeżeniem - nie oglądacie zwykłego dramatu o wojnie i prostytucji. Tutaj tragedia wychodzi poza ramy subtelnych nawiązań i wskazówek czy stonowanych przedstawień. Reżyser znakowicie namierzył cienką granicę pomiędzy tym, co warto pokazać, a tym, co lepiej sobie odpuścić, aby nie skazać swojego dzieła na zaszufladkowanie jako kino ekstremalne, dzięki czemu otrzymaliśmy film, który uderza ładunkiem emocjonalnym, lecz równocześnie nie idzie na całość i nie szarga doszczętnie naszych nerwów.

  

  Na wielką pochwałę zdecydowanie zasługuje siedemnastoletnia wtedy odtwórczyni głównej roli - Rosie Day. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że to dzięki tej młodej, uzdolnionej artystce Angel nabrała charakteru, gdyż scenariusz postawił przed nią wielkie wyzwanie - zagrać głuchoniemą dziewczynę, o życiu której dowiadujemy się stosunkowo niewiele - i mniej utalentowana aktorka mogła mu zwyczajnie nie podołać. Wyśmienita postać pierwszoplanowa jednak wybija się tak wysoko, że skromniej zarysowane postacie drugoplanowe pozostawiają w odbiorcy uczucie niedosytu, choć i one miały duży potencjał. Niewiele zrobiono np. z wątkiem rzekomej "miłości" Viktora do Angel - motyw, którego większe rozwinięcie z pewnością by nie zaszkodziło, a jeszcze dodało głębi obrazowi. Również przyjaźń głównej bohaterki ze zmuszaną do prostytucji Vanyą przedstawiono zbytnio naprędce, limitując ją do roli katalizatora późniejszych zdarzeń. Należy nadmienić, że Ponury dom nie traktuje o zemście, jak głosi hasło w oficjalnym trailerze i na plakacie filmu, chociaż sam wątek jest, tylko mało znaczący na tle reszty fabuły. Angel nie mści się na oprawcy przyjaciółki, a jedynie ją ratuje. Jej późniejsza ucieczka oraz ataki na antagonistów też nie wynikają z chęci odwetu, a są zwykłymi aktami samoobrony, oprócz jednej sytuacji, która jednak nie wystarcza, aby pozycję zaklasyfikować do kina zemsty, jak to często bezpodstawnie robią zarówno krytycy, jak i widzowie.

  Z Ponurym domem warto się zapoznać, jeśli lubi się wstrząsające, realistyczne wątki w filmach grozy. Największą wadą obrazu jest to, że sprawdza się znakomicie jako dramat, ale jako horror tylko średnio, pomimo typowej dla tego gatunku stylistyki. Nieprawdopodobne szczęście Angel w radzeniu sobie ze zgrają dybiących na jej życie żołnierzy oraz śmieszna wręcz nieporadność tychże rażąco kontrastują z poważnym, duszącym tonem pierwszej połowy seansu, co niestety w znaczącym stopniu dewaluuje dzieło Hyetta.

~~~

Powyższa recenzja znajduje się również na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na portalu.

Komentarze

  1. Lubię mocne kino.Ten film jest wstrząsający i na długo pozostał w mojej pamięci,ponieważ sama mam córkę w tym wieku.Mało jest tak dobrych filmów i polecam dla tych ,którzy mają mocne nerwy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Najczęściej czytane posty