piątek, 10 kwietnia 2015

Lampa (The Outing; The Lamp) (1987)

  Nastoletnia Alex w pracowni swojego ojca - kuratora muzeum - znajduje dziwnie połyskującą bransoletkę i, założywszy ją na nadgarstek, nieświadomie daje się opętać starożytnemu dżinnowi z lampy. Jeszcze tego samego dnia dziewczyna, jej chłopak Ted oraz czwórka ich znajowych dla zabawy postanawiają spędzić noc w muzeum, wśród różnorakich, często groteskowych eksponatów. Grupa licealistów nie wie jednak, że legendarny stwór w Bliskiego Wschodu czyha na ich życie...

  Niewiele jest horrorów, gdzie antagonistą jest zły dżinn. Bardziej znana jest seria Władca życzeń, jednak to twórcy Lampy jako pierwsi wpadli na pomysł wykorzystania postaci duszka z zarówno preislamskiej, jak i islamskiej arabskiej mitologii. Według tradycji istoty te dzielą się na dobre i złe, w niektórych przypadkach mogą opętać człowieka, a w innych pozwolić się mu podporządkować. Chyba nie trzeba precyzować, że dżinn z filmu nie należy do tych wspaniałomyślnych, chociaż jest uwięziony w lampie i potrafi spełniać życzenia.


video

Reżyseria: Tom Daley, Warren Chaney
Produkcja: Warren Chaney
Scenariusz: Warren Chaney
Obsada: Deborah Winters, James Huston, Andra St. Ivanyi, Scott Bankston, Red Mitchell
Muzyka: Bruce Miller, Joel Rosenbaum
Dystrybucja: Moviestore Entertainment
Premiera: 11 września 1987 (świat)
Kraj: USA
Czas trwania: 85 minut

  W 1986 w Europie i Azji został rozprowadzony film reżyserii Toma Daleya, zatytułowany The Lamp, a rok później w Stanach Zjednoczonych wyszła jego skrócona o 18 minut wersja - The Outing. Jak wiadomo, zawsze łatwiej jest zdobyć to, co pochodzi z USA, więc nie było mi dane dorwać w moje ręce oryginalnego obrazu (choć krążą pogłoski, że jest wciąż dostępny), a wpis dedykuję 85-minutowemu The Outing. Recenzje w Internecie wskazują, że niestety jest to gorsza z dwóch wersji, przez co odczuwam lekki żal, ale mimo to seans nie był dla mnie zawodem. Lampa ma w sobie wszystko, czego można się spodziewać po niskobudżetowym straszaku z lat 80. - mierną grę aktorską, płytkie dialogi, tanie rekwizyty, nie zawsze idealne efekty specjalne... Jednak film ogląda się z rozkoszą, delektując się smakowitym kiczem, który w kilku oryginalnych, wyśmienitych krwawych scenkach sięga wręcz zenitu.



  Fabuła, poza wykorzystaniem motywu dżinna z lampy, nie jest zbytnio oryginalna. Grupka młodych standardowo postanawia się zabawić, co dla większości z nich kończy się śmiercią. Czy film jest zatem nudny? Zdecydowanie NIE - nietypowy antagonista oraz nastrojowe miejsce akcji robią swoje. Starożytna lampa, wraz z jej bezcielesnym mieszkańcem, została przywieziona ponad 90 lat wcześniej z Iraku przez pewną kobietę i jej kilkuletnią córkę. Obie były "władczyniami" dżinna, dopóki nie umarły, po czym lampa trafiła do muzeum, którego kuratorem jest ojciec nastoletniej Alex - dr Wallace. Nieroztropna licealistka od razu czuje się zaciekawiona egzotycznym przedmiotem, a gdy zakłada równie interesująco wyglądającą bransoletkę i pociera lampę dłonią, staje się odpowiedzialna za mostrum, które od tej pory jest skłonne spełniać jej życzenia... I wykorzystywać ją do zwabiania niczego nieświadomych ofiar.





  Akcja rozkręca się, kiedy Alex, jej chłopak Ted oraz czwórka rozrywkowych znajomych zamykają się w muzeum na noc. Dżinn, uwolniony przez swoją nową "panią", szaleje w najlepsze, ożywia eksponaty i zabija kopulujących nastolatków w najwymyślniejsze sposoby (np. za pomocą maski). Jak na porządny horror przystało, wygląd złego ducha jest trzymany w tajemnicy do samego końca, a jego wcześniejsze materializacje są ograniczone do niezbyt estetycznej zielonej mgiełki, koncentrującej się wokół tych, którzy ośmielili się czymś obrazić potężnego stwora. Twórcy nawet nie starali się być tutaj realistyczni, więc nie prezentuje się to wzorowo, jednak ten niewielki brak wynagradzają nam inne efekty. Gore jest niewiele, ale za to zostało całkiem nieźle dopracowane - tryskająca po ścianach gęsta posoka, wracające do życia trupy (w tym jedna mumia muzealna), urwane kończyny i inne ciekawostki są bardzo miłe dla oka (jeśli gustuje się w kiczu, of course). Jest jeszcze sam dżinn, który staje przed nami w pełnej okazałości w zakończeniu - tak groteskowej i nie-bajkowej paskudy ze świecą szukać. Jego "zabójcze" teksty jednak scenarzysta - Warren Chaney - wyraźnie napisał "na odwal się".





  Lampa momentami sprawia wrażenie parodii - w końcu morderczy dżinn to temat, do którego ciężko jest podejść stuprocentowo poważnie - lecz humoru jest zbyt mało, aby można było podciągnąć film pod ten gatunek. Fabuła skupiona na wyżynaniu nastolatków przez demona z Bliskiego Wschodu z zasady musi być lekka, aby nie popaść w żenującą śmieszność, i to zostało osiągnięte na zadowalającym poziomie, jednak niektóre sceny są tak wybuchową mieszanką przerysowanej brutalności, tanich efektów specjalnych, płytkich dialogów i naiwności sytuacyjnej, że trudno jest odgadnąć, co było zamiarem twórców - przerażenie, obrzydzenie czy rozśmieszenie... Przypuszczam, że wycięcie aż 18 minut materiału nie wyszło tej produkcji na dobre, ale mimo licznych facepalmów, które bez wątpienia do nas zagoszczą podczas seansu, film wciąż da się obejrzeć nie tracąc względnej harmonii z samym sobą, bez rwania włosów z głowy i głośnego wyzywania reżysera.





  Lampa Toma Daleya budzi nadzieje ze względu na nietypowego antagonistę - któż nie chciałby zobaczyć filmu, w którym wściekły dżinn wylatuje z lampy i morduje grupę mało rozgarniętych licealistów? Mimo to, obraz zapewne trafi jedynie do specyficznej, wąskiej grupy odbiorców, a mianowicie do wyjątkowych wielbicieli pomysłowych, nie do końca ambitnie zrealizowanych niskobudżetówek. Największe wrażenie zrobiły na mnie sceny gore, których jest jak na lekarstwo, ale za to wybijają się swoim poziomem nad inne aspekty filmu. Seans jest bez dwóch zdań pozytywnym doświadczeniem, lecz na Waszym miejscu nie szykowałabym się też na wyjątkowo niezapomniane przeżycie.


~~~

Powyższa recenzja znajduje się również na filmweb.pl (link).
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na portalu.

4 komentarze:

  1. Jeden z moich ulubionych horrorów z lat 80-tych. Właśnie niedawno szykowałem się na powtórkę sprowadzając wydanie dvd z amazona, a tu tydzień później zapowiedziano edycję blu-ray. Cholercia, trzeba w jakiś multiregionalny odtwarzacz zainwestować :(
    Fajnie, że napisałaś o tym filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo mam innych ulubieńców z lat 80-tych, żeby i ten film mógł się do ich zaliczyć, ale podobał mi się - uwielbiam ten styl. Polowałam na niego już od ładnych kilku miesięcy, ciężko u nas z dostępnością starszych horrorów :(

      Usuń
  2. Ten film czeka u mnie w kolejce na obejrzenie, też miałam na niego ochotę, bo bardzo lubię horrory z tamtego okresu. A i jeszcze jedno, bardzo podobała mi się twoja recenzja Salo
    Ilsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
      Skoro lubisz filmy lat 80-tych, to "Lampa" z pewnością Ci się spodoba ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...