poniedziałek, 22 grudnia 2014

W mroku pod schodami (The People Under the Stairs) (1991)

  Fool mieszka w obskurnym mieszkaniu w slumsach razem z matką, siostrą Ruby oraz jej dziećmi. W przeddzień swoich trzynastoletnich urodzin chłopiec dowiaduje się, że jego rodzina ma zostać eksmitowana, gdyż spóźnia się z opłaceniem czynszu. Przyjaciel Ruby - Leroy - namawia Foola do udziału w napadzie na dom bogatych, lecz podłych najemców, Robesonów, którzy to właśnie postanowili o eksmisji. Trzynastolatek waha się, ale chce ochronić bliskich przed życiem na ulicy, do tego jego matka jest chora na raka, w końcu decyduje się więc zaryzykować, by zdobyć potrzebne do przeżycia pieniądze. Leroy, jego "wspólnik" Spense oraz Fool udają się na zwiady do posiadłości Robesonów, lecz tylko Spense'owi udaje się wejść do środka podając się za pracownika gazowni. Mężczyzna jednak nie wraca, a czekający na zewnątrz Leroy i Fool widzą, jak Robesonowie odjeżdzają samochodem. Wydaje im się nieprawdopodobne, by bogate małżeństwo zostawiło obcego człowieka samego w ich pełnym drogich fantów domu, obawiają się też, że Spense może zagarnąć co najlepsze dla siebie, więc postanawiają się włamać. Dom już na pierwszy rzut oka wydaje się dziwny, a wkrótce okazuje się, że jest pełny niebezpiecznych pułapek zastawionych na niespodziewanych intruzów. Jakby tego było mało, piwnicę zamieszkują niezidentyfikowani, brutalni osobnicy, którzy od czasu do czasu lubią sobie zanurzyć zęby w ludzkim mięsie...

video

UWAGA! Recenzja może zawierać spoilery!

Reżyseria: Wes Craven
Produkcja: Shep Gordon, Wes Craven, Marianne Maddalena, Stuart M. Besser, Dixie Capp, Peter Foster
Scenariusz: Wes Craven
Obsada: Brandon Adams, Everett McGill, Wendy Robie, A. J. Langer, Ving Rhames, Sean Whalen
Muzyka: Don Peake & Graeme Revell
Wytwórnia: Alive Films
Dystrybucja: Universal Pictures
Premiera: 1 listopada 1991 (świat)
Kraj: USA
Czas trwania: 97 minut


  W Internecie można natrafić na bardzo mieszane recenzje W mroku pod schodami Wesa Cravena. Patrząc na ten film obiektywnie trzeba przyznać, że ma wiele niedociągnięć, głównie w logice fabuły, przez co nie można go zakwalifikować do najlepszych dzieł reżysera. Wielu osobom może też przeszkadzać wszechobecny komediowy posmak, który pewnie sprawi niezgoła zawód widzom nastawionym na pełnoprawny, poważny horror powodujący, że chce się rwać włosy z głowy z przerażenia. Sama też nie należę do osób gustujących w takich "dowcipnych" straszakach, jednak muszę przyznać, że mimo wszystko ten obraz jest jednym z moich ulubionych. Nie chodzi tutaj tylko o sentyment, bo chociaż widziałam W mroku pod schodami po raz pierwszy za dzieciaka, to po latach wciąż robi na mnie pewne specyficzne wrażenie, w dużej mierze zawdzięczone gotyckim motywom ogromnego, zakurzonego domostwa pełnego groteskowych niespodzianek oraz zamieszkującej go psychicznej parki.



  Jedyny poważny zarzut, jakiego osobiście mogę się dopuścić względem filmu, jest tytuł, który sam w sobie nastawia widza na coś, czego niestety nie dane mu będzie doświadczyć. Schody, piwniczny mrok i zamieszkujący go ludzie są na drugim, a może nawet na trzecim planie. Na początku, kiedy Fool włamuje się wraz z Leroy'em do Robesonów, słyszymy tylko niemiłe dla ucha jęki i widzimy złowieszcze cienie przesuwające się po ścianach piwnicy, a niedługo potem dochodzi pogryziona ręka martwego już Spence'a. I wiadomo już, że nie ma żartów. O tym kto i dlaczego zamieszkuje piwnicę dowiadujemy się mniej więcej w połowie filmu, ale tajemnicze postacie możemy dokładnie sobie obejrzeć dopiero pod koniec. W miarę realistyczna charakretyzacja kanibali oraz przekonująca gra aktorska odtwórców sprawiają, że odczuwa się niedosyt ich obecności. Logiczne - w końcu są tymi tytułowymi ludźmi z mroku pod schodami. Jednak zamiast obrazu o krwiożerczych, bezwzględnych dzikusach otrzymujemy coś całkowicie innego, a mianowicie oprawioną w mroczne ramy "bajkę" dla (nie)grzecznych dzieci...





  Bajka, jak to bajka, ma morał. W tym przypadku jest on bardzo prosty - w społeczeństwie to pieniądz decudyje o wartości człowieka. Rodzina Foola oraz ich znajomi włamywacze - Leroy i Spencer - należą do tak zwanych "nizin społecznych". Żyją w biedzie bez większych szans na poprawienie swoich warunków, a przez "prawo i porządek" są odbierani jako ci "źli". Oczywiście, przecież okradają "uczciwych" obywateli, tutaj reprezentowanych przez "Mamuśkę" i "Tatuśka" Robesonów. To właśnie po ich stronie jest prawo, co widać jak na dłoni przez cały film. Małżeństwo ma zamiar wyrzucić rodzinę Foola na bruk, po to by zburzyć obskurny budynek, a na jego miejscu wybudować nowy, gdzie zamieszkaliby zamożniejsi, "czyści" ludzie. Są właścicielami kamienicy, więc wszystko jest zgodne z prawem, a zasady moralne nie są tutaj ważne. Jeśli nie płacisz czynszu nie ma znaczenia czy jesteś chory, czy też masz gromadkę dzieciaków - wylatujesz na ulicę. Dobra materialne, takie jak wielki dom i przestronny ogród, służą jako dowód, że należy się do tej "lepszej" części społeczeństwa, co widać podczas paru scen, gdzie na dom Robesonów natrafia policja. Groteskowa parka nie ma żadnych problemów z prezentowaniem się jako wzory wszelkich cnót - mówią poprawną angielszczyzną, są uprzejmi i spokojny, no i biali... Skrajne przeciwieństwio Foola i Leroy'a, którzy nie dość, że pochodzą ze slumsów, to jeszcze lubią sobie zwędzić z cudzego domu to i owo. Jednak to ci pozornie uczciwie pracujący, "porządni" obywatele okazują się być odzwierciedleniem najgorszej patologii i skrzywienia moralnego, jakie można sobie wyobrazić.




  "Tatuśko" i "Mamuśka" Robeson tak naprawdę są rodzeństwem, lecz i tak postanowili stworzyć swój "idealny" obraz rodziny, w którym oczywiście nie może zabraknąć największego skarbu - dobrze ułożonej, milusiej pociechy. Para porywa więc dzieci z sąsiedztwa, jednak każde z nich okazuje się być nie takie jak powinno. Za każdym razem albo zobaczy za dużo, albo usłyszy nie to co trzeba, albo pyskuje "rodzicielom"... Trzeba się więc pozbyć gówniarza i zarekwirować nowego. Jedyną, której udaje się nie wnerwić "Mamuśki" przez dłuższy okres czasu jest Alice, która rolę grzecznej córeczki (zgodnie z definicją Robesonów) opanowała do perfekcji. Dzięki temu z dnia na dzień udaje jej się przeżyć, chociaż nie obywa się bez kryzysów, kiedy to "Tatuśko" jest zmuszony ją surowo ukarać za różne przewinienia. A. J. Langer w roli młodziutkiej, niewinnej Alice nie zachwyca specjalnie kunsztem aktorskim, ale nieważne, ponieważ odtwórcy ról państwa Robesonów - Everett McGill oraz Wendy Robie - przyćmiewają swoim blaskiem wszelkie niedociągnięcia reszty obsady. Na szczególne brawa zasługuje "Mamuśka", która mistrzowską mimiką, sposobem mówienia oraz językiem ciała genialnie przedstawia widzom swoją postać - złą do szpiku kości sadystkę i morderczynię. "Tatuśko", chociaż też nie ma co z nim zadzierać, pozostaje pod pantoflem swej "małżonki". Jest zmuszony nawet ukrywać przed nią swoje pedofilskie zapędy oraz pociąg seksualny do Alice, choć trudno jest uwierzyć, że "Mamuśka" niczego się nie domyśla, ponieważ widzi go wielokrotnie szalejącego po domu ze strzelbą w przepięknym, skórzanym wdzianku w stylu sado-maso.




  Przeciwieństwem Robesonów wraz z całym ich "bogatym" środowiskiem jest Fool. Nawet slumsy wydają się być kolorowe w porównaniu z posiadłością psychopatów, na której sam widok można poczuć smród zgnilizny. Trzynastoletni bohater jest zmuszony sam sobie radzić w tym siedlisku zła, ukrywając się po zakurzonych kątach pełnych ludzkich szczątków. Do tego chłopiec czuje się też w obowiązku uratować Alice, która chociaż ma dużo oleju w głowie, jest tak zastraszona, że bez zachęty nie jest w stanie pierwsza sprzeciwić się "rodzicom". Fool uświadamia ją, że życie normalnych ludzi wygląda inaczej, nikt nie zabija włamywaczy, tym bardziej nikt nie trzyma trupów w domu. Dziewczynka postanawia więc pokazać swojemu wybawcy labirynt znajdujący się między ścianiami domu, gdzie już zresztą ukrywa się jeden "mieszkaniec". Wszystkie sceny wewnątrz groteskowego miejsca zamieszkania "Mamuśki" i "Tatuśka" zapadają w pamięć głównie dzięki świetnej scenografii oraz efektom specjalnym, ale praca kamery też bierze udział w procesie, gdyż skutecznie, choć subtelnie, podkreśla atmosferę brudu i stoczenia poprzez liczne ujęcia pod lekko skrzywionymi kątami. Zakończenie filmu jest typowe dla opowieści o złych bogaczach i fakt, że jest to horror niewiele zmienia ;) Niepozorny, lecz dzielny chłopiec ratuje siebie, dzierlatkę (Alice) i swoją rodzinę, a nikczemników spotyka zasłużona kara. Historia jest naiwna, nie da się ukryć, jednak daleko jej do powagi. Fabuła uraczona została szczodrą posypką dystansu oraz ironii, składającą się z elementów typowych dla kina grozy, czyli krwi, oderwanych ludzkich kończyn i ogólnej makabry ;) Nie ukrywam, że takie połączenie mi się podoba i jest ono jednym z powodów, dla których uwielbiam ten film.




  W mroku pod schodami nie jest uważany za jeden z najlepszych obrazów Wesa Cravena i chociaż ja czuję wyjątkową sympatię do tej pozycji, muszę przyznać rację - reżyser ma na swoim kącie głębsze dzieła, bardziej dopracowane zarówno stylistycznie, jak i fabularnie. Jednak postacie dwóch antagonistów - "Tatuśko" i "Mamuśka" Robeson - są wykreowane wyśmienicie, a makabryczne momenty, choć nieliczne, są wkomponowane w całość z niesamowitym wyczuciem, dzięki czemu element grozy nie daje się stłamsić komicznemu czynnikowi. Moim zdaniem film ma uroku od groma, a jedynymi malkontentami mogą być ci, ktorzy nie przepadają za horrorami z poczuciem humoru.

~~~

Zapraszam do śledzenia mojego profilu na filmweb.pl

3 komentarze:

  1. Bardzo lubię ten film. Dzieciak fajnie grał przerażonego jak uciekał przed tymi wszystkimi freakami. Nie pamiętam tego komediowego posmaku. Ja zapamiętałem go jako rasowy survival. Pamiętam jak mały zmykał po tych wąskich korytarzach w ścianach budynku. Czy to nie było tu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dużo w tym filmie się zmyka :) Jest wiele komicznych momentów, na przykład jak Leroy z psem, większość scen z Roachem, tańce "Tatuśka" i nawet zakończenie, kiedy stwory z piwnicy dopadają "Mamuśkę". Dlatego uważam, że chociaż obraz niewątpliwie przeraża, to w pewien "chory" sposób ma też bawić :)

      Usuń
  2. Z zabawnych momentów, najlepsze było , jak gówniarz ucieka przed rottweilerem , chwyta się futryny od drzwi i tak wisi z podkulonymi nogami , pies ujada pod nim, a młody zapina mu tekst: ,, twoja matka rżnie się z kotami''.
    Nie wiem, czy nie z tego filmu Tarantino podjumał patent na postać Pokraka do ,, Pulp Fiction''.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...